fbpx
czwartek, 16 maja, 2024
Strona głównaFelietonOceniaj pracę, nie ludzi za to, że są starzy

Oceniaj pracę, nie ludzi za to, że są starzy

We salute the rank, not the man! To znany cytat ze świetnego serialu, jakim jest „Kompania Braci”. Dotyczy oczywiście sytuacji wyjętej spod praw wolnego rynku, bo dowodzenie na wojnie to nie zarządzanie w firmie. Żołnierze, niejako z automatu, muszą okazać szacunek przełożonym. Nawet wtedy, kiedy ich nie lubią. Salutowanie stopniowi, nie człowiekowi, to jakiś pomysł na to, jak oddzielić czyjąś pracę od niego samego.

W szerszym kontekście, jakim jest sytuacja rynkowa, czyli suma dobrowolnych wymian, ta serialowo-żołnierska anegdota ma jednak swoje zastosowanie. Oceniamy bowiem na rynku pracę, a nie ludzi, którzy ją wykonali. Jak świetnie opisuje to Piotr Bartula w zbyt mało znanej książce, jaką jest „Liberalizm u kresu historii”, jest to wynalazek XIX-wiecznego kapitalizmu. Jasne, na pewno w czasach feudalnych czasami i w pewnych przypadkach to też się udawało, ale chodzi tu o pewien trend. Trend, w którym powinniśmy żyć także teraz. A który niestety jest podkopywany. Musimy utrzymać rynek pracy jako, no właśnie, rynek pracy. A nie rynek ludzi. Musimy to rozgraniczać.

Jestem świeżo po konferencji „Uwaga! Smartfon”, gdzie wziąłem udział w panelu na temat srebrnej gospodarki, a więc sumy dóbr i usług skierowanych na rynek osób w wieku poprodukcyjnym. Myślę jednak, że taka definicja srebrnej gospodarki jest zbyt uboga, bo powinna ona obejmować też sumę dóbr i usług wyprodukowanych przez tych z nas, którym już z uwagi na upływ lat posiwiały głowy (ja jestem w trakcie). Takich ludzi będzie u nas coraz więcej bo, niestety, starzejemy się jako społeczeństwo. O smutnych konsekwencjach tego zjawiska pisałem już ostatnio. Rynek jest jednak od tego, aby działał i dostarczał. I przezwyciężał. Dostarczać zaś będą, w coraz większym stopniu, ludzie po sześćdziesiątce.

Czego się dowiedziałem podczas panelu, a co czułem jedynie podskórnie i na co nie miałem poparcia w żadnych danych, to skala dyskryminacji, z jaką spotykają się starsi ludzie chcący nadal być aktywnymi zawodowo. Zdarzają się pracodawcy, którzy nie chcą ich zatrudniać i mają ku temu swoje powody. Może niekiedy racjonalne, na pewno każdy przypadek jest inny. Wolny rynek jako pewne zjawisko ma jednak niesamowitą właściwość, jaka przejawia się w twórczej destrukcji. Ci, którzy będą irracjonalnie dyskryminować, sami odetną się od źródła srebrnej siły i finalnie rynek ich za to ukarze. Na jakiś swój sposób, bo rynek to nie jest żadna abstrakcja, bożek czy mzimu, a nasze wolne wybory. Jeśli ktoś nie chce zatrudnić na przykład sprzedawcy po sześćdziesiątce, to jest to jego sprawa. Ale będzie to też jego problem, kiedy okaże się, że młodszych i jednocześnie dobrych kandydatów na to stanowisko jest za mało.

Problem rynkowych wyborów ma swoje antypody, jest nim państwowa interwencja. I tutaj jest jeszcze więcej do zrobienia. Chwalimy się niskim bezrobociem, ale nie mówimy o bierności zawodowej. Także wśród osób w wieku emerytalnym, których, to oczywiste, chęć do pracy się zmniejsza wtedy, kiedy mogą odejść na emeryturę. Jak podaje GUS, aktywność zawodowa wśród mężczyzn w przedziale wiekowym 60–89 lat ma wartość 24,9 proc., a w grupie kobiet 9,0 proc. Dane za 2022 rok. Skąd ta różnica? Wystarczy ją zrymować z różnym wiekiem emerytalnym. I żeby powiększyć ją wśród kobiet, muszą one przechodzić na emerytury wtedy, kiedy mężczyźni. Bo to oczywista niesprawiedliwość, że mężczyzna przeciętnie na emeryturze spędzi 7 lat a kobieta 20. Różnicując wiek emerytalny, wyrządzamy też krzywdę sobie samym, bo odciągamy z rynku część pracowników, w tym przypadku są to kobiety. Które przechodzą wcześniej na emerytury, ale niskie.

Społeczeństwo się starzeje, rynek będzie musiał się do tego dostosować. I zrobi to moim zdaniem łatwiej niż państwo. Na rynku będą wygrywać rozproszone decyzje dotyczące zatrudniania ludzi po sześćdziesiątce. Bo to będzie sensowna strategia adaptacyjna dla obu stron takiej wymiany. A zrównanie lub podniesienie wieku emerytalnego w sytuacji, w której, jak elokwentnie przekonuje Angus Deaton, śmierć się starzeje, więc możemy pracować dłużej, urasta do jakiegoś ogromnego problemu i politycznej misji samobójczej. Choć potrzeby zmian na tym polu powinny być dla wszystkich oczywiste. Rynek jest po prostu bardziej elastyczny. Zapewnia też po prostu lepszą przyszłość. Lepsza jest dla mnie wizja siebie samego aktywnego na starość niż oglądającego życie przez ekran komputera i gasnącego gdzieś w rytm „Natural Blues”. Ten moment chcę oddalić w czasie jak najbardziej.

Choć i on nadejdzie, taka jest kolej rzeczy.

Marcin Chmielowski

Każdy felietonista FPG24.PL prezentuje własne poglądy i opinie

Marcin Chmielowski
Marcin Chmielowski
Politolog, doktor filozofii, autor książek, scenarzysta filmów dokumentalnych.

INNE Z TEJ KATEGORII

Czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal

Z pewnością zgodzimy się wszyscy, że najbardziej nieakceptowalną i wywołującą oburzenie formą działania każdej władzy, niezależnie od ustroju, jest działanie w tajemnicy przed własnym obywatelem. Nawet jeżeli nosi cechy legalności. A jednak decydentom i tak udaje się ukryć przed społeczeństwem zdecydowaną większość trudnych i nieakceptowanych działań, dzięki wypracowanemu przez wieki mechanizmowi.
5 MIN CZYTANIA

Legia jest dobra na wszystko!

No to mamy chyba „początek początku”. Dotychczas tylko się mówiło o wysłaniu wojsk NATO na Ukrainę, ale teraz Francja uderzyła – jak mówi poeta – „w czynów stal”, to znaczy wysłała do Doniecka 100 żołnierzy Legii Cudzoziemskiej. Muszę się pochwalić, że najwyraźniej prezydent Macron jakimści sposobem słucha moich życzliwych rad, bo nie dalej, jak kilka miesięcy temu, w nagraniu dla portalu „Niezależny Lublin”, dokładnie to mu doradzałem – żeby mianowicie, skoro nie może już wytrzymać, wysłał na Ukrainę kontyngent Legii Cudzoziemskiej.
5 MIN CZYTANIA

Rozzłościć się na śmierć

Nie spędziłem majówki przed komputerem i w Internecie. Ale po powrocie do codzienności tym bardziej widzę, że Internet stał się miejscem, gdzie po prostu nie można odpocząć.
6 MIN CZYTANIA

INNE TEGO AUTORA

Rozzłościć się na śmierć

Nie spędziłem majówki przed komputerem i w Internecie. Ale po powrocie do codzienności tym bardziej widzę, że Internet stał się miejscem, gdzie po prostu nie można odpocząć.
6 MIN CZYTANIA

Pluszowy krzyż polskich liberałów i libertarian

Rozmowa z innym pozwala docenić to, co mamy. Szczególnie wtedy, kiedy ten inny jest tak naprawdę bardzo do nas podobny. Na przykład jest libertarianinem z Białorusi.
5 MIN CZYTANIA

Można rywalizować z populistami w polityce, ale najlepiej po prostu ograniczyć rolę państwa

Możemy już przeczytać tegoroczny Indeks Autorytarnego Populizmu. Jest to dobrze napisany, pełen informacji raport. Umiejętnie identyfikuje problem, jaki mamy. Ale tu potrzeba więcej. Przede wszystkim takiego działania, które naprawdę rozwiązuje problemy, jakie dostrzegają wyborcy populistycznych partii.
4 MIN CZYTANIA