fbpx
sobota, 13 lipca, 2024
Strona głównaFelietonPoczątek końca, czy początku?

Początek końca, czy początku?

Wiadomo, że jak jest rozkaz, żeby chwalić, to trzeba chwalić – ale trzeba uważać, żeby nie przechwalić – bo jak się przechwali, to pochwała zaczyna przypominać swoje przeciwieństwo. Wiedzą coś o tym nie tylko w Rumunii.

Za pierwszej komuny wielkorządcą Rumunii był Mikołaj Ceaucescu. Razem z żoną uprawiał tak zwany kult jednostki, co od pretorianów wymagało prześcigania się w wychwalaniu zarówno jego czynów, jak i osoby. I właśnie wtedy zdarzył się wypadek, że jeden z pochlebców Mikołaja Ceaucescu przesadził w pochwałach, to znaczy – przechwalił – nazywając go „geniuszem karpackim”.

Na pierwszy rzut oka wszystko było w jak najlepszym porządku, ale wątpliwości zaczęły się pojawiać w związku z użytym przymiotnikiem „karpacki”. Gdyby pochlebca nie przechwalił, tylko zwyczajnie nazwał Mikołaja Ceaucescu „geniuszem”, wszystko byłoby w porządku. Jednak na skutek przechwalenia, polegającego na podaniu owego nieszczęsnego przymiotnika, wszystko spaliło na panewce. Że geniusz – owszem – ale tylko „karpacki”, czyli jakiś taki lokalny, żeby nie powiedzieć – prowincjonalny; gminny czy nawet parafiański. Słowem: autorytet – ale taki pacanowski.

Nie wiem, co się potem stało z przechwalcą; może jakoś ten eksperyment przeżył, bo – powiedzmy sobie szczerze – Mikołaj Ceaucescu nie był wcale takim bystrzakiem, a zresztą, w ramach transformacji ustrojowej, jaką w Europie Środkowej wynegocjował prezydent Ronald Reagan z sowieckim sekretarzem generalnym Michałem Gorbaczowem, został on przeznaczony do odstrzału – no bo jakby to wyglądało, że komunizm został obalony, a żadnemu tyranowi nie spadł nawet włos z głowy? Tymczasem Ceaucescu nadawał się do odstrzału jak mało kto, bo nie tylko Rumunia nie wzięła udziału w inwazji Układu Warszawskiego na Czechosłowację w 1968 roku, ale w dodatku Ceaucescu zaczął obwąchiwać się z Chinami, z którymi Sojuz wtedy prawie zaczął wojować. Więc po parodii procesu został wraz z żoną wyprowadzony pod ścianę i bez ceregieli rozstrzelany.

Wspominam o tym, bo niedawno rząd ukraiński, który sztukę samochwalstwa opanował – zdawać by się mogło – do perfekcji, według wszelkiego prawdopodobieństwa – przechwalił. Podał mianowicie wiadomość, że poziom ukraińskich rezerw walutowych jest „rekordowy” i prawie dochodzi do 40 mld dolarów. Wszystko byłoby w jak najlepszym porządku, gdyby nie to, że na Ukrainie Stany Zjednoczone i pozostałe państwa NATO prowadzą wojnę z Rosją do ostatniego Ukraińca. W związku z tym władze tamtejsze – pewnie w przekonaniu, że słusznie – prezentują od samego początku postawę roszczeniową prawie wobec całego świata i dostają prawie wszystko, czego zażądają – bo nawet nie uważają za stosowne, żeby o cokolwiek prosić – w czym przoduje tamtejszy prezydent Włodzimierz Zełeński. Jednakże ta chyba trochę lekkomyślna przechwałka musiała obudzić czujność nawet u Naszego Najważniejszego Sojusznika, bo właśnie niedawno okazało się, że USA, które oficjalnie przekazały Ukrainie różne rzeczy na sumę prawie 140 mld dolarów, zamierzają wysłać, czy może już wysłały tam specjalną komisję, która ma zbadać, co się z tą forsą, jak i dostarczonymi dostawami naprawdę stało. Ten rekordowy poziom ukraińskich rezerw walutowych musiał bowiem skądś się wziąć, więc Amerykanie chyba nabrali podejrzeń, że mógł się wziąć z potajemnego upłynniania dostarczonej broni, amunicji i innych rzeczy – bo decyzja o wysłaniu komisji została uzasadniona panującą na Ukrainie korupcją.

Rzeczywiście, coś może być na rzeczy nie tylko dlatego, że – jak powszechnie wiadomo – państwo ukraińskie jest swoistym klubem oligarchów, którzy nie tylko kreują swoich klientów na reprezentantów tamtejszego narodu – najlepszym przykładem takiej kreacji jest właśnie prezydent Włodzimierz Zełeński – ale utrzymują też prywatne wojska i prowadzą własną politykę – ale że prezydent Zełeński ostatnio przeprowadził kurację przeczyszczającą w tamtejszej niezwyciężonej armii, wyrzucając nie tylko wszystkich szefów wojskowych komend uzupełnień, ale również – ministra obrony Reznikowa i wszystkich wiceministrów tego resortu. Jakieś przyczyny tej kuracji przeczyszczającej musiały być – a w dodatku nie wiemy, czy to już koniec, czy dopiero początek. Nie wiemy także, co tam amerykańska komisja wywęszy, bo możliwości są dwie: albo administracja prezydenta Józia Bidena wysłała ją na  Ukrainę, żeby u progu roku wyborczego w USA zapewniła Amerykanów, że żadnej korupcji na Ukrainie „nie ma” – podobnie jak w Polsce afery wizowej, a poprzednio hazardowej – jak Wojskowych Służb Informacyjnych, czy izraelskiej broni jądrowej – czy też jest ona jaskółką, zapowiadającą nie tyle wiosnę – ile rozpoczęcie kończenia przez Amerykanów ukraińskiej awantury, która przecież zaczęła się od wyasygnowania przez prezydenta Obamę 5 mld dolarów na urządzenie na Ukrainie „Majdanu” ze strzelaniną i tak dalej.

Jak na razie buńczucznie zapowiadana ukraińska kontrofensywa ugrzęzła na dobre – a zresztą nie ma pewności, czy te szumne zapowiedzi nie były właśnie zasłoną dymną dla tamtejszych korupcjonistów, którzy pod tym pretekstem wyłudzili krocie od zmłotowanych przez Amerykanów państw NATO. Tymczasem nieubłaganie zbliża się w Ameryce rok wyborczy, w którym kwestia ukraińska z pewnością zdominuje kampanię, podobnie jak w swoim czasie kampanię prezydencką zdominowała wojna w Wietnamie, w której USA, wojujące nie z Wietnamem przecież, tylko z całym Układem Warszawskim i Chinami na dodatek, ugrzęzły i dopiero Ryszard Nixon przeciął wahania, co z tym fantem zrobić i wygrał wybory dzięki obietnicy, że tę wojnę zakończy – co rzeczywiście zrobił. Ponieważ faworyci Partii Republikańskiej w tych wyborach unisono zapowiadają zamiar zakończenia ukraińskiej awantury, nie można wykluczyć, że wspomniana komisja ma dostarczyć wygodnego pretekstu, którego uchwyci się również administracja prezydenta Bidena. Pewnie dlatego całkiem niedawno pan Jan Parys, były minister obrony w rządzie premiera Jana Olszewskiego, który być może coś tam musi wiedzieć, napisał na portalu „Fronda”, który do tej pory nie dawał się nikomu wyprzedzić w entuzjazmie dla Ukrainy i w wierze w jej ostateczne zwycięstwo, że najbardziej prawdopodobnym zakończeniem tej przygody będzie zamrożenie konfliktu – co oznaczać będzie utratę przez Ukrainę – kto wie, na jak długo, bo może bezpowrotnie – około 20 proc. terytorium państwowego, no i konieczność pogodzenia się z ludzkimi stratami oraz dewastacją części  kraju. Jak to się skończy dla prezydenta Zełeńskiego – tego nie wiemy – tym bardziej, że jeśli Amerykanie nie zechcą stracić prestiżu i zechcą zaoferować swojemu faworytowi jakąś rekompensatę, to czy nie wpadną na pomysł, by zrobić to kosztem Polski, którą zaczną uwodzić „postjagiellońskimi mrzonkami” w postaci „unii”.

Stanisław Michalkiewicz

Każdy felietonista FPG24.PL prezentuje własne poglądy i opinie

Stanisław Michalkiewicz
Stanisław Michalkiewicz
Jeden z najlepszych współczesnych polskich publicystów, przez wielu czytelników uznawany za „najostrzejsze pióro III RP”. Prawnik, nauczyciel akademicki, a swego czasu również polityk. Współzałożyciel i w latach 1997–1999 prezes Unii Polityki Realnej. Jego blog wygrał wyróżnienie Blog Bloggerów w konkursie Blog Roku 2008 organizowanym przez onet.pl. Autor kilkudziesięciu pozycji książkowych, niezwykle popularnego kanału na YT oraz kilku wywiadów-rzek. Współpracował z kilkudziesięcioma tytułami prasowymi, kilkoma rozgłośniami radiowymi i stacjami TV.

INNE Z TEJ KATEGORII

Czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal

Z pewnością zgodzimy się wszyscy, że najbardziej nieakceptowalną i wywołującą oburzenie formą działania każdej władzy, niezależnie od ustroju, jest działanie w tajemnicy przed własnym obywatelem. Nawet jeżeli nosi cechy legalności. A jednak decydentom i tak udaje się ukryć przed społeczeństwem zdecydowaną większość trudnych i nieakceptowanych działań, dzięki wypracowanemu przez wieki mechanizmowi.
5 MIN CZYTANIA

Legia jest dobra na wszystko!

No to mamy chyba „początek początku”. Dotychczas tylko się mówiło o wysłaniu wojsk NATO na Ukrainę, ale teraz Francja uderzyła – jak mówi poeta – „w czynów stal”, to znaczy wysłała do Doniecka 100 żołnierzy Legii Cudzoziemskiej. Muszę się pochwalić, że najwyraźniej prezydent Macron jakimści sposobem słucha moich życzliwych rad, bo nie dalej, jak kilka miesięcy temu, w nagraniu dla portalu „Niezależny Lublin”, dokładnie to mu doradzałem – żeby mianowicie, skoro nie może już wytrzymać, wysłał na Ukrainę kontyngent Legii Cudzoziemskiej.
5 MIN CZYTANIA

Rozzłościć się na śmierć

Nie spędziłem majówki przed komputerem i w Internecie. Ale po powrocie do codzienności tym bardziej widzę, że Internet stał się miejscem, gdzie po prostu nie można odpocząć.
6 MIN CZYTANIA

INNE TEGO AUTORA

Legia jest dobra na wszystko!

No to mamy chyba „początek początku”. Dotychczas tylko się mówiło o wysłaniu wojsk NATO na Ukrainę, ale teraz Francja uderzyła – jak mówi poeta – „w czynów stal”, to znaczy wysłała do Doniecka 100 żołnierzy Legii Cudzoziemskiej. Muszę się pochwalić, że najwyraźniej prezydent Macron jakimści sposobem słucha moich życzliwych rad, bo nie dalej, jak kilka miesięcy temu, w nagraniu dla portalu „Niezależny Lublin”, dokładnie to mu doradzałem – żeby mianowicie, skoro nie może już wytrzymać, wysłał na Ukrainę kontyngent Legii Cudzoziemskiej.
5 MIN CZYTANIA

Tak to Pan Bóg sprytnie wykorzystał prawo podaży i popytu

„Towarzyszu z Kanady, który zbożem palisz. To nieprawda, że mąki nikomu nie trzeba. Łopatą ziarna ty mnie od głodu ocalisz. Daj chleba!” – pisał dawno temu Antoni Słonimski w wierszu „Palenie zboża” . Chodziło o to, że zdarzyło się wtedy, iż gwoli podtrzymania cen na pszenicę, podobnie jak na kawę i bawełnę, w Kanadzie palono zboże, w Brazylii topiono w morzu kawę, a w południowych stanach Ameryki palono bawełnę.
5 MIN CZYTANIA

Sztuczna inteligencja w działaniu

Ostatnio coraz częściej mówi się o sztucznej inteligencji i to przeważnie w tonie nader optymistycznym – że rozwiąże ona, jeśli nawet nie wszystkie, to w każdym razie większość problemów, z którymi się borykamy. Tylko niektórzy zaczynają się martwić, co wtedy stanie się z ludźmi, bo skoro sztuczna inteligencja wszystko zrobi, to czy przypadkiem ludzie nie staną się zbędni?
5 MIN CZYTANIA