Polskie firmy sektora MŚP już zaczynają odczuwać problemy będące pokłosiem wojny na Ukrainie. Idące spowolnienie gospodarcze i sytuacja na rynku pracy jeszcze pogorszą ich kondycję finansową. Kluczowe stanie się utrzymanie płynności finansowej; podobnie, jak to miało miejsce w czasie koronakryzysu.

Fot. Pixabay

Wojna na Ukrainie odciska już swoje piętno na firmach. Widać oznaki wyhamowywania gospodarki – spada liczba zamówień, słabnie produkcja przemysłowa (w maju wzrosła co prawda o 15 proc. r/r, ale po odsezonowaniu zaliczyła drugi z rzędu miesiąc spadku w stosunku do poprzedniego kwartału), zmniejsza się popyt i konsumpcja. Wyczerpują się też zapasy firm i spada dynamika ich inwestycji.

Hamowanie gospodarki pociąga za sobą wiele negatywnych i długotrwałych konsekwencji dla przedsiębiorców. Mierzą się oni ze spadkiem wpływów, a jednocześnie ze wzrostem kosztów (energii, surowców, pracy, itp.). Prowadzi to do problemów z utrzymaniem płynności finansowej, a w konsekwencji nawet do bankructwa.

„Skaner MŚP”– badanie nastrojów małych i średnich firm na drugi kwartał tego roku, przeprowadzone przez Instytut Keralla Research przyniosło rekordowy wzrost obaw, że sytuacja w krajowej gospodarce się pogorszy. Trzy miesiące wcześniej w ten sposób prognozowało 56,4 proc. firm, natomiast teraz – aż 70,2 proc. Dotyczy to zwłaszcza przedsiębiorców zatrudniających 10-49 pracowników, czyli małych. Kryzys widać szczególnie w indeksach firm usługowych oraz transportowych, które mocno zapikowały.

Kredyt jest drogi – lepszy faktoring

Jak przygotować się na wyzwania, które niesie spowolnienie gospodarcze? I to w sytuacji, gdy inflacja będzie wyższa i potrwa dłużej, a Rada Polityki Pieniężnej będzie kontynuowała cykl podwyżek stóp procentowych? Wyższy koszt pieniądza już teraz ogranicza wielu firmom dostęp do kredytu. Tymczasem finansowanie zewnętrzne, obok rozsądnej polityki oszczędnościowej w samej firmie, jest jednym z instrumentów wspomagających utrzymanie płynności finansowej. Skutecznym – i tańszym niż kredyt – narzędziem, które ułatwia bieżące finansowanie różnych przedsiębiorstw, jest faktoring.

Dla firmy, która wchodzi na nowy rynek zagraniczny, dobry jest np. faktoring eksportowy. Obok finansowania działalności, faktor może sprawdzić potencjalnego kontrahenta w wywiadowniach gospodarczych, a następnie na bieżąco kontrolować jego sytuację finansową. Z kolei tzw. faktoring odwrotny może być dobrą opcją dla firm, których dostawcy żądają szybkich płatności. Zapewniając systematyczną dostawę komponentów do produkcji, firma zwiększa bezpieczeństwo swojej działalności, a do tego zyskuje wizerunek wiarygodnego partnera.

Mówiąc wprost: faktoring może uchronić firmy przed brakiem pieniędzy i możliwości finansowania inwestycji, co jest często bezpośrednią konsekwencją znacznego pogorszenia płynności finansowej. W przypadku faktoringu ewentualne opóźnienia w płatnościach kontrahentów nie mają wpływu na finansowanie bieżącej działalności i wydatki inwestycyjne.

Załamanie będzie dłuższe i trwalsze

Choć główne wskaźniki gospodarcze są jeszcze dobre, to hamowanie już się rozpoczęło. Dotychczasowe prognozy są rewidowane w dół, a wielu ekonomistów nie wyklucza nawet wystąpienia tzw. recesji technicznej w drugiej połowie tego roku, co oznacza realny spadek PKB przez dwa kwartały z rzędu. O ile w tym roku wzrost gospodarczy będzie jeszcze oscylował wokół 4 proc., przede wszystkim ze względu na wysokie wyniki w pierwszych dwóch kwartałach, to już w następnym roku sięgnie tylko 1,5-3 proc.

Polscy przedsiębiorcy muszą więc uzbroić się w cierpliwość, bo poprawa koniunktury i odbudowa wzrostu, to perspektywa co najmniej kilku kwartałów. Muszą mieć też odpowiednie narzędzia do obrony przed nadchodzącym kryzysem.

(na podstawie materiału Tomasza Rodaka w Bibby Financial Services)

Poprzedni artykułPolski rząd też poparł zakaz sprzedaży aut spalinowych!
Następny artykułMiesięcznik FPG – #6/2022