Chodzi o pomoc w ramach tarczy antykryzysowej COVID-19. Urząd Pracy m.st. Warszawy podlega bezpośrednio Prezydentowi Miasta st. Warszawy, którym – jeśli ktoś tego nie wie (a wiedzieć cała Polska przecież nie musi) – jest pan Rafał Trzaskowski. Warszawski ratusz twierdzi, że „liczba wniosków składanych w Warszawie jest od 2 do 5 razy większa niż w innych dużych miastach wojewódzkich, co wynika z faktu, iż w Warszawie ponad 400 tysięcy firm jest uprawnionych do pomocy”. I zaraz zaznacza i zastrzega się: „wnioski są rozpatrywane zgodnie z kolejnością wpływu, ale procedura ich oceny jest czasochłonna; część wniosków wymaga uzupełnienia i wyjaśnienia”.

Wniosek, czyli komplet dokumentów
Wszystkie te wnioski o wsparcie w ramach tarczy przedsiębiorcy powinni składać w postaci elektronicznej poprzez platformę Praca.gov.pl lub za pośrednictwem poczty na adres: Urząd Pracy m.st. Warszawy ul. Ciołka 10A, 01-402 Warszawa. Taki wniosek to jest jednak de facto komplet podpisanych dokumentów w formie papierowej: wniosek wraz z wymaganymi załącznikami oraz podpisaną umową w dwóch egzemplarzach.
– Dokładamy wszelkich starań, aby ten proces i przekazanie środków pomocowych przebiegały maksymalnie sprawnie, wnioski rozpatrywane są przez pracowników urzędu również w soboty – brzmi komunikat Urzędu Pracy m. st. Warszawy, zamieszczony na stronie www przez anonimowego administratora.

Godny podkreślenia i pochwały jest fakt, że urzędnicy zdecydowali się pracować dodatkowo w sobotę! A nie musieli…

Wnioski o pomoc w postaci pożyczki początkowo rozpatrywało 73 urzędników, zaś 20 kolejnych dołączyło do zespołu w ostatni weekend. Ostatecznie prezydent Rafał Trzaskowski skierował na ten front 150 osób. Szkoli się podobno grupa 90 pracowników, którzy – jak brzmi komunikat warszawskiego Ratusza – „sukcesywnie będą rozpoczynali pracę”. Dalszych 60 urzędników jest rekrutowanych przez urząd. W pracy pomogą im nowe komputery i systemy software zakupione za.. jedyne 500 tys. złotych.

Dużo wniosków, ślimacza praca
Zgodnie z oficjalnym komunikatem Urzędu Miasta, do tej pory rozpoznano 10 tys. wniosków. Ta informacja ma podkreślać, jak ogromną pracę wykonują stołeczni urzędnicy. A jak jest naprawdę?

Tu przydaje się matematyka. Dyrektor Urzędu Pracy m. st. Warszawy ogłosił z dniem 2 kwietnia 2020 r. nabór wniosków o pożyczkę. Do 18 maja br., kiedy to opublikowano dane o rozpatrzeniu 10 tys. wniosków, minęło 30 dni roboczych. Redakcja „Życia Stolicy” policzyła szybko, jak wygląda efektywność pracy urzędników – 10 000 wniosków dzielimy przez liczbę urzędników zajmujących się rozpatrywaniem wniosków, czyli 73 [ 10 000 : 73 = 136,98].

A zatem jeden urzędnik rozpatrzył blisko 137 wniosków przez okres od 2 kwietnia do 18 maja. Następnie tę liczbę podzieliła przez liczbę dni roboczych, czyli 30. [137 : 30 = 4,5666]. Z tego rachunku wyszło ostatecznie, że przez cały dzień pracy jeden urzędnik rozpatruje średnio 4,5 wniosku! Wprost porażające tempo pracy!

Rachunek ten redakcja przeprowadziła w oparciu o liczbę 73 urzędników. Jak już wspomnieliśmy, w weekend przybyło 20 kolejnych. A zatem rzeczywista liczba wniosków rozpatrywana dziennie jest bliższa 4 wnioskom niż pięciu. Zaś do 13 maja br., kiedy to warszawskie Urzędy Pracy rozpoznały 5 tys. wniosków, dawało to urzędniczą „wydajność” ok. 3 wniosków dziennie na urzędnika! Oczywiście to wszystko przy założeniu, że dane prezentowane przez UM Warszawy są prawidłowe i rzeczywiście nad wnioskami pracowało 73 urzędników.

A jak – dla porównania – wygląda dotychczasowa efektywność pracowników PUP w poszczególnych miastach wojewódzkich? To pokazuje poniższy, zaczerpnięty z oficjalnych źródeł wykres. Niech on posłuży za podsumowanie i wniosek płynący z tych rozważań.