Zarządcy biur, szczególnie zlokalizowanych w dużych obiektach, przygotowali się na powrót pracowników tak skrupulatnie, jak tylko się dało. Chodzi głównie o spełnienie wymagań epidemiologicznych wynikających z rekomendacji Ministerstwa Zdrowia. Teraz muszą jeszcze więcej uwagi zwracać na kwestię czystości powierzchni i ich dezynfekcji. Części wspólne budynku muszą być regularnie czyszczone a podajniki na płyn dezynfekujący mają wisieć przy wejściu do każdego budynku. Na wspólnej powierzchni biurowej muszą być zachowane zasady dystansu społecznego.

Mamy więc i jednokierunkowe korytarze, żeby unikać zatłoczenia, nie wolno też gromadzić się w kuchniach na wspólne posiłki. Bezpieczeństwo pracowników w firmach ma też zapewniać praca zmianowa. Szefostwo będzie mogło zdecydować, które zespoły pracują w które dni, by uniknąć komasowania ludzi na stosunkowo niewielkiej przestrzeni. Firmy wydłużą też godziny pracy w taki sposób, aby wszyscy pracownicy nie zaczynali i nie kończyli dnia o tej samej porze. Słowem – moc niewątpliwych, chociaż, jak się wydaje, racjonalnych utrudnień.

Rynek wynajmujących
– Dzisiaj jest dobra okazja, żeby podpisywać kontrakty na wynajem ze względu na lepsze warunki, niż jeszcze kilka miesięcy temu – zachęca w rozmowie z Newseria Sebastian Świstak, dyrektor ds. komercjalizacji w warszawskim oddziale Cavatina Holding.

Rzeczywiście, okazja jest świetna. Rynek już się zmieniał w zeszłym roku i na początku bieżącego, a pandemia SARS-CoV-tylko przyspieszyła zmiany. Zmiany na korzyść najemców. Z raportu Knight Frank „Rynek biurowy w Warszawie w I kwartale 2020 r.” wynika, że od stycznia do marca na warszawskim rynku biurowym podpisano umowy najmu na niemal 140 tys. m kw. – o blisko 20 proc. mniej, niż na to wskazuje średni popyt z pierwszych kwartałów w ostatnich pięciu latach. Tak było jeszcze przed wybuchem epidemii. W jednym z nieupublicznionych raportów z kwietnia autorstwa think tanku Instytut Debaty Eksperckiej i Analiz QUANT TANK, któremu szefuje dr Stanisław Kluza, można przeczytać m.in., że „zmiany społeczno-gospodarcze wywołane kryzysem ewidentnie wpłyną na nowe modele na rynku pracy i oraz w stylu życia (…) na szczególne wysokie ryzyko narażony jest segment budownictwa powierzchni biurowych oraz dużych centrów handlowo-usługowych”.

Zarządcy budynków biurowych dwoją się więc i troją, by zatrzymać u siebie firmy. Oferują np. dopłaty do kosztów nowych, „epidemiologicznych” aranżacji wnętrz i okresy abolicji z płacenia czynszu. W wielu wypadkach ich wysiłki trafiają w próżnię.

Według analityków REDD Real Estate, stoi już ponad 4 tys. wolnych biur – o 18 proc. więcej w porównaniu z końcem marca 2020 roku. Biura zwalniają szczególnie małe i średnie firmy, które przeważnie są najemcami powierzchni poniżej 500 mkw. Trudno się temu dziwić, bo – jak wynika z prognozy Europejskiego Funduszu Leasingowego (EFL) – nawet 2-3 lata będzie potrzebowała branża MŚP, by wrócić do pełnej kondycji ekonomicznej sprzed epidemii koronawirusa. Tak zapewne będzie i to pomimo odradzającego się optymizmu pośród części przedsiębiorców.

– Po prawie trzech miesiącach epidemii widzimy uspokojenie nastrojów wśród mikro, małych i średnich firm – ocenia sytuację Radosław Woźniak, prezes EFL.

Dobre perspektywy dla MŚP rysują się też w raporcie Krajowego Rejestru Długów (KRD). – Przedsiębiorcy odczuwają już pozytywne skutki odmrażania gospodarki. Ich bieżące oceny sytuacji ekonomicznej są bardziej optymistyczne niż miesiąc temu. Z większą nadzieją patrzą także w przyszłość – tak komentuje wyniki ogólnopolskiego badania „Korona Bilansu MŚP” Adam Łącki, prezes KRD. Optymizmem napawa szczególnie fakt, że coraz mniej MIŚ-ów twierdzi, że ich sytuacja ekonomiczna jest zła.

Przeprowadzka, a może coworking?
To, że coraz więcej właścicieli małych i średnich firm z większym optymizmem patrzy w przyszłość, nie oznacza tym samym, że nie szukają oszczędności. W wielu sytuacjach nie da się już więcej zaoszczędzić na ludziach – na płacach czy na wielkości zatrudnienia. Co więc robić? Oczywiście oszczędności szuka się ich także w czynszu i innych opłatach za lokal. Tak jak w przypadku mikroprzedsiębiorstw praca całkowicie zdalna jest czymś naturalnym i „załatwia” prawie wszystko, tak inne firmy szukają tańszych lokalizacji na stałe siedziby, np. na peryferiach miast, tam gdzie jest dobry dojazd z centrum.

Innym sposobem na znalezienie oszczędności jest tzw. coworking. Coworking oznacza z języka angielskiego „pracować razem”. Wbrew może utartej opinii nie jest to tylko propozycja dla freelancerów, ale także dla mikro, małych i średnich przedsiębiorstw. Właściciel firmy może podnająć nie tylko salkę dla większego zespołu ludzi, ale także oddzielne pokoje lub nawet zażyczyć sobie pojedynczych biurek. Oczywiście wraz z gotowym do pracy sprzętem. Także czas wynajmu może dopasować do swoich potrzeb, bo takie miejsce pracy można wynająć na godziny, dni czy tygodnie. Właściciel firmy negocjuje umowę z właścicielem biurowca czy innej przestrzeni, która została przystosowana do pracy. Koszty wynajmu dużej sali, oddzielnego pomieszczenia, czy biurka zależą od tego, jak często i jak długo będzie się z nich korzystać. Firma udostępniająca pracę w systemie coworkingu bierze przy tym na siebie formalności związane z prowadzeniem i utrzymaniem biura, zapewniając w ramach ustalonego, miesięcznego abonamentu dostęp do sieci elektrycznej i Internetu, do zaplecza sanitarnego oraz kuchni, a niekiedy umożliwia najemcy zarejestrowanie swojej firmy na adres coworku. Wadą dla części pracowników bywa to, że najchętniej wynajmowane są duże powierzchnie. Nie wszyscy lubią tak pracować a niektórzy nawet nie potrafią pracować na wielkich salach z wydzielonymi miejscami na biurka, w tzw. openspace. Niemniej coraz więcej startupów i mikroprzedsiębiorstw korzysta z coworkingowego modelu pracy.

Żadna decyzja o wyborze nowego miejsca i modelu pracy nie powinna być podejmowana za plecami pracowników. Optymalnie jest tak przygotowywać i komunikować działania, by czuli się oni współautorami zmiany.

Poprzedni artykułChińskie centrum propagandowe wydało 19 mln dolarów na promocję w… amerykańskich mediach
Następny artykułRadykalny zwrot Borisa Johnsona. Londyn zamyka drzwi przed Chinami