Wykorzystanie nowych technologii w zakresie wytwarzania, magazynowania i zarządzania energią może i powinno być opłacalne. O zaangażowaniu Huaweia w zieloną transformację rozmawiamy z Ryszardem Hordyńskim, dyrektorem strategii i komunikacji Huawei Polska.

Fot. Huawei

W jaki sposób firma Huawei może wspomóc transformację energetyczną w Polsce?

Jesteśmy globalną korporacją, dla której cele związane z redukcją śladu węglowego są bardzo istotne. A ponieważ wszystkie badania pokazują, że to energetyka i transport są sektorami, które mają największy wpływ na zanieczyszczenie środowiska, Huawei aktywnie rozwija rozwiązania, które stosowane są w obu tych branżach. W ramach energetyki już jakiś czas temu dokonaliśmy swoistej wewnętrznej rewolucji. Zorientowaliśmy się, że w sektorze IT głównym kosztem jest energia. Uznaliśmy więc, że warto stworzyć rozwiązania, które pomogą obniżyć te koszty. Zaczęliśmy aktywnie działać na rynku fotowoltaiki, tworząc wyjątkowe inwertery. Dzięki nim energię słoneczną można zamienić na elektryczną i takie rozwiązania stosujemy zarówno przy montażu anten 5G, w rozwiązaniach np. dla centrów danych, ale także dla pojedynczych gospodarstw domowych, czy dla dużych instalacji przemysłowych. I ponieważ mamy już te rozwiązania, to nic dziwnego, że sami je wykorzystujemy, na przykład przy budowie naszych laboratoriów badawczych i tworząc duże farmy fotowoltaiczne, dzięki którym redukujemy koszty związane ze zużyciem prądu, a przy okazji zmniejszamy emisję śladu węglowego.

Zmierzając do odpowiedzi na pańskie pytanie, jak możemy wspomóc transformację energetyczną w Polsce, powiem tak: możemy pomóc w dostarczaniu rozwiązań związanych z fotowoltaiką, co już się dzieje, możemy pomóc także w dostarczaniu rozwiązań, które są związane z przechowaniem tej energii. Skoro nauczyliśmy się produkować energię ze słońca, stworzyliśmy również rozwiązania, dzięki którym możliwe jest jej przechowywanie. Mam na myśli specjalne akumulatory. Wiadomo, że ze słońca energia elektryczna produkowana jest w dzień, w nocy jej nie ma. Istnieje zapotrzebowanie, by balansować tzw. piki energetyczne, do czego potrzebne są specjalne magazyny energii, które też produkujemy. A to wszystko spina się w tę innowacyjność, o której mówiłem wcześniej. Dzięki wymianie danych w chmurze, dzięki sztucznej inteligencji, która cały czas nadzoruje pracę tych wszystkich urządzeń i analizuje ich zabezpieczenia, by się nie psuły i by generowały jak najwięcej energii, a jak najmniej traciły przy przechowywaniu.

Nie będzie transformacji energetycznej bez transformacji cyfrowej. Jak sprawić, żeby obie w Polsce przyśpieszyły? Od kogo i od czego to zależy?

Prywatny biznes zawsze będzie szybciej reagował niż sektor publiczny. Już w tym momencie w Polsce zainstalowanych jest ok. 5 gigawatów instalacji fotowoltaicznych, głównie w gospodarstwach domowych. To pokazuje, że Polacy bardzo chętnie używają nowych technologii. Natomiast jeśli chodzi ogólnie o transformację cyfrową, to rzeczywiście problem jest dużo szerszy. Pandemia pokazała nam wszystkim, jak bardzo cyfryzacja jest ważna, zarówno jeśli chodzi o firmy, jak i wszystkich konsumentów. W kwestii transformacji energetycznej dobrze by było nie przegapić tej szansy. A jak przyśpieszyć oba te procesy? Po pierwsze, poprzez klarowną politykę państwa i promowanie nowych, czystych źródeł energii. Po drugie, dzięki dopłatom dla sektora prywatnego – nie lekceważmy go, bo właśnie ten sektor w kwestii zmian technologicznych wykonuje kawał dobrej roboty. No i wreszcie poprzez współpracę. Na przykład taka firma jak nasza może wiele pomóc, doradzić czy też przedstawić przykłady z innych krajów, w których budujemy bardzo duże farmy po kilkaset megawatów, które z powodzeniem mogą być budowane także w Polsce.

Jak sprawić, by cały proces zwany zieloną transformacją stał się opłacalny nie tylko dla „planety”, ale również dla gospodarki i każdego konsumenta?

Nieopłacalny może być tylko wówczas, gdy warunki legislacyjne i otoczenie prawne nie będzie temu procesowi sprzyjać. Za dwa lata inwerter, który dziś produkuje X kilowatów, będzie w stanie wygenerować ich znacznie więcej. Technologia błyskawicznie idzie do przodu. Bezzasadna jest więc dyskusja o tym, czy to się opłaci. Powiedziałbym raczej, że bardziej opłaci się tym, którzy szybciej w tę transformację zainwestują.

Jak rozwiązania fotowoltaiczne Huaweia, firmy kojarzącej się dotychczas w Polsce przede wszystkich z telekomunikacją i teleinformatyką, zostały przyjęte w naszym kraju?

Jesteśmy firmą globalną. Działamy w 170 krajach świata. Połowa naszych pracowników zatrudniona jest w centrach badań i rozwoju. Co to znaczy? To znaczy, że cały czas tworzymy innowacje. Według światowych raportów jesteśmy trzecim największym inwestorem właśnie w segmencie badań i rozwoju, więc to była w zasadzie kwestia czasu, kiedy pojawimy się w innych branżach niż telekomunikacyjna i informatyczna. Póki co najwięcej wdrożeń nowoczesnych technologii związanych z fotowoltaiką mieliśmy w Chinach, ale również na Bliskim Wschodzie (głównie w Zjednoczonych Emiratach Arabskich i Arabii Saudyjskiej), w Ameryce Południowej, następnie mamy szereg wdrożeń w Afryce i oczywiście w Europie. Polska jest akurat bardzo chłonnym rynkiem i odpowiadając na to pytanie dodam tylko, że mamy całkiem niezłą pozycję na lokalnym rynku.

Fot. Huawei

Czym Państwa rozwiązania dotyczące solarów różnią się od innych rozwiązań fotowoltaicznych dostępnych na polskim rynku?

Nasze rozwiązania są kompleksowe. Można je wykorzystać w niedużych instalacjach przy małych gospodarstwach domowych, ale również zainstalować np. na dachu galerii handlowej czy dworca kolejowego. Mamy też rozwiązania dla bardzo dużych farm. Na przykład największa zbudowana w tym momencie farma w Polsce to ok. 70 megawatów, ale obecnie pracujemy nad jeszcze większymi. Druga zaleta to falowniki, które mają bardzo niski poziom awaryjności. Wynika to z kilku czynników. Przede wszystkim z tego, z czego słynie Huawei –  dostarcza elementy najwyższej jakości z zaimplementowaną sztuczną inteligencją, która cały czas monitoruje sposób działania urządzenia. Na bieżąco analizuje ona, czy napięcie instalacji jest właściwe i czy wszystko działa tak, jak powinno. Dzięki temu nasze falowniki generują w takich samych warunkach więcej energii niż falowniki konkurentów. Poza tym jesteśmy obecni na każdym etapie procesu inwestycyjnego. Wspieramy klientów zarówno małych, jak i dużych. I ostatnia rzecz: stosujemy takie zabezpieczenia przeciwpożarowe, które skutecznie dbają o bezpieczeństwo.

A co z magazynami energii? Wydaje się, że bez odpowiednich rozwiązań w tym obszarze transformacja energetyczna nie ma szans się udać. Skuteczne magazyny energii to melodia dalekiej przyszłości, czy są już rozwiązania, które lada moment możemy stosować również w Polsce?

Kilka tygodni temu podpisaliśmy w Dubaju kontrakt na stworzenie magazynu, czy – można powiedzieć – zespołu magazynów, na 1300 megawatogodzin. To odpowiednik największego piku energetycznego w Polsce – czyli to nie przelewki

Pan pyta, czy to jest melodia przyszłości. Zależy dla kogo. Jeśli chodzi o nasz kraj, to tego typu magazyny energii rzeczywiście są melodią przyszłości. Jednak nie tak dalekiej. Odpowiednie rozwiązania technologiczne są już gotowe. A i zainteresowanie w naszym kraju tego typu rozwiązaniami jest coraz większe.

 

Fot. Huawei

A co z transportem? Bo z jednej strony mówiliśmy o fotowoltaice i rozwiązaniach energetycznych, a Pan na samym początku wspominał również o transporcie jako sektorze, który ma duży wpływ na zanieczyszczenie środowiska.

Transport również korzysta na rewolucji wspieranej przez Huawei. Skoro wiemy, jak przesyłać informacje, skoro wiemy, jak nimi zarządzać, skoro umiemy wytwarzać energię i ją przechowywać, to tym prościej było nam przygotować odpowiednie rozwiązania dla transportu. W związku z tym zaczęliśmy, we współpracy z partnerami, produkować moduły napędowe do samochodów elektrycznych i autonomicznych, pokładowe moduły ładujący oraz całe oprogramowanie. To całkowicie nasz projekt, nasza myśl techniczna i nasza sztuczna inteligencja. Liczne samochody sprzedawane w Chinach są już dostępne z naszym oprogramowaniem Harmony OS. Co jednak ważniejsze i co może być dla Polski interesujące, produkujemy także moduł do ładowarek stacjonarnych, które można postawić przy ulicy, czy na stacjach paliw. Ten moduł jest niezawodny i bardzo wydajny. Jest w stanie ładować zarówno małe samochody, jak i autobusy czy nawet sportowe modele potrzebujące największego zasobu energii. Jest w stanie dostosować swoje napięcie, działa na prąd stały (pobiera prąd zmienny, ale przemienia go w prąd stały) i pozwala na naładowanie samochodu na 200 km w 10 minut. To jest bardzo krótki czas. I my jako firma szukamy partnerów – nie tylko w Polsce, także w całej Europie – którzy zechcą współpracować z nami przy uruchomieniu produkcji takich ładowarek.

Bez takiego rozwiązania, bez odpowiedniej infrastruktury, namawianie ludzi, żeby jeździli samochodami elektrycznymi, rzeczywiście nie ma większego sensu.

Dlatego myślę, że jest to kwestia kilku najbliższych lat. Wyobraźmy sobie, że jedziemy na zakupy do marketu i tam na parkingu jest wiele dostępnych ładowarek. Zostawiam samochód i wracając z zakupów mam już naładowany. Tak samo na stacjach paliw, gdzie jednocześnie można zastosować nasze rozwiązania fotowoltaiczne, które dostarczałyby energię do tych ładowarek. Wystarczą przyjazne regulacje i dobra wola naszego państwa do tego, by w tego typu rozwiązania zainwestować. Technologia już jest, a my jesteśmy otwarci i chętni do współpracy.

Rozmawiał Krzysztof Budka

Materiał przygotowany we współpracy z Huawei Polska