Liczba bankructw i restrukturyzacji firm może wzrosnąć w tym roku o 10-15 proc. w porównaniu z rokiem ubiegłym. Nie jest to jeszcze dramat, należy jednak brać pod uwagę, że właściciele firm będą się przed nimi bronić sprzedając część lub całość swoich biznesów. Gorzej się stanie, gdy z powodu przedłużających się lockdownów wyczerpią się przedsiębiorcom zapasy pomysłów i kapitału, a nie będą mogli już skorzystać z publicznych programów wsparcia.

Korporacja Ubezpieczeń Kredytów Eksportowych (KUKE) prognozując wzrost upadłości posiłkuje się danymi z Monitora Sądowego i Gospodarczego. Według wyliczeń, w 2020 roku było już 1342 niewypłacalnych spółek prawa handlowego. To wzrost o 374, czyli więcej o 38,6 proc. w porównaniu z rokiem 2019. Robiąc przegląd rodzajów upadających firm widać, że w dużej części były i są to małe oraz średniej wielkości przedsiębiorstwa.

Obrona przed bankructwem

Tomasz Ślagórski, wiceprezes KUKE zauważa, że od sierpnia ubiegłego roku „z każdym miesiącem przyspieszała dynamika wzrostu niewypłacalności w ujęciu 12-miesięcznym, obrazując skalę pogarszania się sytuacji finansowej firm w okresie pandemii” (źródło: informacja prasowa).

W jaki sposób firmy się bronią? Jak uciekają przed upadłością? Przede wszystkim likwidują lub ograniczają niektóre obszary działalności oraz aktywności, które są dla nich ryzykowne, kapitałochłonne lub nierentowne. W przypadku firm produkcyjnych uprawiają one swoistą „ucieczkę do przodu”, przejmując inne osłabione pandemią biznesy lub znajdując nowe, atrakcyjniejsze rynki zbytu (np. wschodnioazjatyckie czy afrykańskie). Pozbywają się zbędnych w koronakryzysie składników majątku.
Właściciele sprzedają też swoje akcje innym inwestorom. Tracą wtedy, co prawda, kontrolę nad swoim dawnym biznesem, ale fuzja lub poddanie się przejęciu (nawet wrogiemu) także bywa skuteczną formą obrony przed bankructwem. Jeśli jednak da się tego uniknąć upłynniają inne, należące do nich osobiste, wartościowe aktywa firmy. To się da zrobić, bo gotówki w obiegu jest obecnie dużo.

Komu bije dzwon?

Coface firma monitorująca rynek wyliczyła, że najwięcej postępowań restrukturyzacyjnych wobec przedsiębiorstw toczy się w sektorze usługowym (wzrost w 2020 r. o 54 proc. w stosunku do 2019 r.), handlu detalicznym (wzrost o 39 proc.) oraz w transporcie (wzrost o 36 proc.). Są to sektory, które najbardziej ucierpiały i nadal cierpią w wyniku zamrażania gospodarki. Jak pokazuje praktyka, spora część restrukturyzacji firm kończy się nieodwołalnym bankructwem.

– Prawdziwe problemy widać jednak dopiero w skali mikro. Branże gastronomiczna i hotelarska, kwalifikowane jako usługi, odnotowały aż 186-procentowy skok postępowań upadłościowych – mówi Małgorzata Anisimowicz, prezes PMR Restrukturyzacje.

Rzadziej się o tym mówi i pisze, ale ucierpiał też przemysł rozrywkowy oraz dalekobieżnych przewozów autobusowych. Poszkodowanych branż jest oczywiście więcej. W razie przedłużania lockdownu ich lista będzie się jeszcze wydłużać, podobnie jak wiosną ubiegłego roku.

Wniosków o upadłość lub restrukturyzację przedsiębiorstw przybywa z każdym tygodniem. Zamrożenie gospodarki, obostrzenia epidemiczne oraz inne szykany powodują, że część małych i średnich przedsiębiorców zaczyna już tracić nadzieję na utrzymanie swoich firm przy życiu.