fbpx
piątek, 1 marca, 2024
Strona głównaFelietonUjemne i dodatnie plusy przywracania praworządności

Ujemne i dodatnie plusy przywracania praworządności

Nie jest dobrze. A jak nie jest dobrze, to znaczy, że może być tylko lepiej. Tak w każdym raie wynikałoby z myślenia pozytywnego, do którego zachęca nas nawet Judenrat „Gazety Wyborczej”, w której pan red. Michnik pisze, że w grudniu wyjrzało słoneczko. To, że wyjrzało, to jeszcze nic, bo skoro już wyjrzało, to tylko patrzeć, jak zacznie nas grzać – a wtedy chyba nie będzie nam do śmiechu.

Ale skoro sam pan red. Michnik uznał za stosowne podzielić się z nami swoim spostrzeżeniem, to znaczy, że on też musiał stęsknić się za „słoneczkiem”. Piszę, że „też”, bo sprawa dotyczy nie tylko, a może nawet nie tyle jego, co bardzo wielu kobiet w Polsce. Wynika to między innymi z  komunikatu przekazanego przez wspomniany Judenrat, że w ostatnim roku liczba zgonów prawie dwukrotnie przewyższyła liczbę urodzeń w naszym  bantustanie. Jeśli przypomnimy sobie wcześniejsze komunikaty Judenratu, to bez trudu ustalimy przyczynę tego stanu rzeczy. Warto bowiem zwrócić uwagę, że w środowisku mikrocefali płci obojga, które tworzą środowisko „Gazety Wyborczej”, komunikaty Judenratu nie są traktowane wyłącznie jako informacje, ale również, a może nawet przede wszystkim – jako instrukcje – jak żyć. Gdyby tedy panu red. Michnikowi zepsuł się pewnego dnia telefon komórkowy, to byłaby prawdziwa tragedia: nie wiemy, co myślimy! A pamiętamy, jak to Judenrat produkował komunikaty, że „kobiety” w Polsce nie chcą i nie będą rodzić dzieci na złość znienawidzonemu Jarosławowi Kaczyńskiemu, który nie tylko odmawiał im pieniędzy na finansowanie zapłodnienia w szklance, ale w dodatku sprzeciwiał się wyskrobywaniu tego, co się tam nazapładniało. Straszliwe katiusze, jakie stały się udziałem kobiet z tego powodu, zostały zilustrowane na przykładzie pani Joanny Parniewskiej, która miała w związku z tym nawet swoje pięć minut w Sejmie, dokąd zaprosiła ją Wielce Czcigodna Wanda Nowicka.

Ale 16 października Donald Tusk ogłosił, że wygrał wybory, więc nastawienie kobiet do dzieci powinno się zmienić. Teraz, na złość prezesowi Jarosławowi Kaczyńskiemu, każda kobieta powinna urodzić pięcioraczki, od czego katastrofa demograficzna powinna zostać zażegnana. Tymczasem Judenrat bije na alarm, że mamy dwa razy więcej zgonów niż urodzeń. No tak, ale odrabianie skutków w tej dziedzinie siłą rzeczy musi odbywać się wolniej, niż przywracanie praworządności. Nawet gdyby pan minister-pułkownik Bartłomiej Sienkiewicz do każdej kobiety posłał swego osiłka, to i tak wynik pojawiłby się nie wcześniej niż po 9 miesiącach – i to nie od 16 października, ale dopiero od 13 grudnia, kiedy to vaginet Donalda Tuska został zaprzysiężony. W najlepszym tedy razie dopiero we wrześniu będziemy mogli ocenić, jak kobiety zareagowały na zmianę vaginetu. Być może na jesieni będziemy mieli gigantyczny wysyp dzieci, na podobieństwo grzybów – no i wtedy będzie to dowód, że kryzys demograficzny miał rzeczywiście przyczyny polityczne – albo, jeśli żadnego jesiennego wysypu dzieci nie będzie – że Judenrat mamił opinię publiczną fałszywymi komunikatami-instrukcjami.

Ale i to nie jest pewne, bo wszystko może rozstrzygnąć się w całkiem innych kategoriach. Nie mówię już o tym, że 11 stycznia Sąd Najwyższy ma wydać orzeczenie, czy wybory 15 października były ważne, czy nie – bowiem na wszelki wypadek Europejski Trybunał Sprawiedliwości w Luksemburgu, odpowiadając na społeczne zamówienie ze strony BND, zawyrokował, że Izba Kontroli Nadzwyczajnej Sądu Najwyższego w Warszawie nie jest żadnym sądem. Tedy już wiemy, z jakiego klucza będzie 11 stycznia ćwierkał premier Donald Tusk. Tymczasem jednak ożywił się pan prezydent Andrzej Duda, który wcześniej sprawiał wrażenie zaskoczonego przywracaniem praworządności metodą faktów dokonanych przy pomocy osiłków pana ministra-pułkownika Bartłomieja Sienkiewicza i tylko w listach do sezonowego pana marszałka Szymona Hołowni lamentował, że do życia publicznego wkrada się „anarchia”. Widocznie jednak ktoś go podkręcił, bo kiedy sejmowa większość rządowa wysmażyła „okołobudżetową” ustawę, w której rząd przyznał rządowej telewizji nie 2 – jak bywało poprzednio – ale 3 miliardy złotych, pan prezydent tę ustawę zawetował, a nawet – jak słychać – zamierza wystąpić z własnym projektem, w którym dla rządowej telewizji nie będzie ani grosza. Już z tego powodu rządowa większość w Sejmie tego prezydenckiego projektu chyba nie poprze, ale weta też nie obali, bo ma zaledwie 248 posłów, podczas gdy do obalenia weta potrzeba ich co najmniej 276.

W tej sytuacji pan prezydent może zacząć wciągać vaginet Donalda Tuska w pułapkę budżetową, bo konstytucja przewiduje, że jeśli od momentu złożenia projektu budżetu do Sejmu do przedstawienia go prezydentowi do podpisu upłynie więcej niż 4 miesiące, to prezydent może rozwiązać Sejm i rozpisać nowe wybory. W takiej sytuacji vaginet Donalda Tuska miałby znacznie krótszy żywot, niż by chciał – chyba, że Europejski Trybunał Sprawiedliwości w Luksemburgu znowu odpowie na społeczne zamówienie ze strony BND i orzeknie, że pan Andrzej Duda nie jest żadnym prezydentem, że na tym stanowisku panuje wakat.

Jak tam będzie – o tym się wkrótce przekonamy – ale już teraz, w ramach myślenia pozytywnego, warto odnotować, że ta sytuacja, oprócz wskazanych tu plusów ujemnych, zawiera też plusy dodatnie, a konkretnie jeden. Wobec tego, że nie tylko Wysokie Strony Wojujące będą się nawzajem zaciągały przed trybunały i niezawisłe sądy oraz oskarżały przed prokuratorami, dla branży adwokackiej nadchodzą prawdziwe złote żniwa. Wyglądają one obiecująco, tym bardziej że Strony Wojujące nie będą liczyły się z pieniędzmi na honoraria i argumenty dla niezawisłych sądów, bo przecież nie będą płaciły ze swego, tylko – z podatkowego – więc w branży pojawi się wyjątkowa koniunktura. Doszło do tego, że z tego rozpędu oskarżona została przez delatorską organizację pod nazwą: Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych pani red. Monika Jaruzelska za to, że zaprosiła do programu posła Grzegorza Brauna i nie tylko go nie zgromiła, jak to ma w zwyczaju resortowa „Stokrotka”, czy też naśladująca ją w Polsacie pani red. Agnieszka Gozdyra, ale pozwoliła mu przedstawić swoje argumenty. Za to została oskarżona o szerzenie „mowy nienawiści”. Ponieważ pan minister Adam Bodnar przechodzi właśnie na ręczne sterowanie niezawisłymi sądami i niezależną prokuraturą, to nie ma rady; będzie i ona musiała zaangażować jakiegoś szczwanego obrońcę, bo w przeciwnym razie mogą posypać się piękne wyroki.

Stanisław Michalkiewicz

Każdy felietonista FPG24.PL prezentuje własne poglądy i opinie

Stanisław Michalkiewicz
Stanisław Michalkiewicz
Jeden z najlepszych współczesnych polskich publicystów, przez wielu czytelników uznawany za „najostrzejsze pióro III RP”. Prawnik, nauczyciel akademicki, a swego czasu również polityk. Współzałożyciel i w latach 1997–1999 prezes Unii Polityki Realnej. Jego blog wygrał wyróżnienie Blog Bloggerów w konkursie Blog Roku 2008 organizowanym przez onet.pl. Autor kilkudziesięciu pozycji książkowych, niezwykle popularnego kanału na YT oraz kilku wywiadów-rzek. Współpracował z kilkudziesięcioma tytułami prasowymi, kilkoma rozgłośniami radiowymi i stacjami TV.

INNE Z TEJ KATEGORII

Prawda jak wino potrzebuje czasu

To nie polityka tylko w dużej mierze ekonomia zadecydowała o kierunku, w jakim rozwija się konflikt rosyjsko-ukraiński. Ekonomia wojny i wojenna ekonomia. I tutaj musimy zmierzyć się z prawdą dotyczącą m.in. stanu rosyjskiej gospodarki. Prawdą, która stoi w opozycji do opinii, jakimi karmiliśmy się na długo przed wybuchem pełnoskalowej wojny.
6 MIN CZYTANIA

Wiosna i wybory samorządowe

Samorządy terytorialne – jak się okazuje – są zadłużone na 90 mld zł, z czego za połowę długu odpowiadają miasta, zwłaszcza te na prawach powiatu. Dlaczego tak się dzieje? Dlatego, że nasi Umiłowani Przywódcy ze szczebla samorządowego pragną przychylić swemu ludowi nieba, a wiadomo, że czegoś takiego za darmo się nie zrobi.
5 MIN CZYTANIA

Awaria na kwadrans i godzina na W

Jesteśmy mistrzami prowizorki, jesteśmy świetni w improwizowaniu, jesteśmy czempionami w solidarności. Ale skoro w podatkach płacimy za zorganizowanie nam obrony cywilnej, to powinniśmy tę obronę mieć.
4 MIN CZYTANIA

INNE TEGO AUTORA

Wiosna i wybory samorządowe

Samorządy terytorialne – jak się okazuje – są zadłużone na 90 mld zł, z czego za połowę długu odpowiadają miasta, zwłaszcza te na prawach powiatu. Dlaczego tak się dzieje? Dlatego, że nasi Umiłowani Przywódcy ze szczebla samorządowego pragną przychylić swemu ludowi nieba, a wiadomo, że czegoś takiego za darmo się nie zrobi.
5 MIN CZYTANIA

Diagnoza i terapia, czyli co dalej ze strukturami Kościoła katolickiego w Polsce

Dopóki instytucje państwa nie były nastawione na ograniczanie, wypieranie, a w perspektywie likwidację wpływów Kościoła katolickiego – jakoś się to bilansowało. Jednak z chwilą, gdy nowy rząd przystąpił do stopniowego rugowania nauki religii w szkołach, a prywatniackie pretensje stały się częścią polityki państwa skierowanej na podcięcie ekonomicznych fundamentów Kościoła, egzystencja wielu parafii stanęła pod znakiem zapytania. Inna rzecz, że przewielebne duchowieństwo samo stworzyło ku temu wiele okazji.
5 MIN CZYTANIA

Mężykowie markują politykowanie

Jaki rozwój jest „zrównoważony”? Taki, który nie dokonuje się spontanicznie, tylko jest centralnie zaprojektowany. Co to jest wielbłąd? To jest koń zaprojektowany przez komisję. Co ci przypomina widok znajomy ten? Ależ tak, oczywiście – socjalistyczne planowanie gospodarcze.
6 MIN CZYTANIA