Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumenta, od czasu wejścia w życie ustawy o przeciwdziałaniu nieuczciwemu wykorzystywaniu przewagi kontraktowej w obrocie produktami rolnymi i spożywczymi, ma pełne ręce roboty. Powstanie tego ważnego, z punktu widzenia rodzimych dostawców dokumentu, było efektem nawarstwienia się licznych zastrzeżeń, które rolnicy mieli wobec umów zawieranych z nimi przez największych odbiorców artykułów rolno-spożywczych na rynku krajowym, czyli sklepów wielkopowierzchniowych, przetwórców i skupy.

Za obecną sytuację, w której znaleźli się polscy rolnicy, odpowiedzialni są politycy będący „ojcami” złodziejskiej prywatyzacji okresu transformacji ustrojowej – panowie Leszek Balcerowicz i Janusz Lewandowski. To w konsekwencji ich decyzji polski rynek rolno-spożywczy stał się eldorado dla zagranicznych podmiotów, które z polskiej gospodarki uczyniły sobie dojną krowę służącą do osłabiania lub wyniszczania kolejnych krajowych sektorów produkcji rolnej. Tak też w wyniku ich działań upadła budowana przez lata potęga polskiego rynku cukrowniczego a krajowe zakłady za bezcen przeszły w niemieckie ręce. To także ich aktywność polityczna zapoczątkowała proces wyprzedaży polskiego sektora przetwórstwa owoców i warzyw. Dziś na krajowym rynku ze świecą szukać podmiotów o polskim kapitale, które miałyby strategiczne znaczenie dla sektora przetwórczego. W zamian otrzymaliśmy liczną grupę ukraińskich, niemieckich czy chińskich podmiotów, które skutecznie zbudowały swoisty oligopol, wobec którego polscy dostawcy przez lata pozostawali bezsilni. Podobne sytuacje zdarzały się w przypadku sektorów: browarniczego, tekstylnego, trzody chlewnej, hutniczego i wielu, wielu innych.

Wreszcie coś drgnęło

Realia gospodarki rynkowej sprawiają, że funkcjonowanie podmiotów o obcym kapitale na polskim rynku jest w znacznej mierze pożądane. Tak urządziliśmy krajową gospodarkę, że dziś trudno wyobrazić ją sobie bez silnych zagranicznych inwestorów. Muszą oni jednak respektować polskie prawo – i tu z pomocą przychodzą działania UOKiK.

Lata łupienia polskich gospodarzy, dostawców wysokiej jakości rodzimych produktów – słynnych przecież na cały świat – musiały kiedyś się skończyć. Kilkadziesiąt największych interwencji i kontroli, które UOKiK przeprowadził od czasu wejścia w życie ustawy umożliwiło uczynienie zawiadomień do Urzędu anonimowymi. Przez lata rolnicy musieli się bowiem obawiać srogiego gniewu odbiorców ich produktów. Dziś nieuczciwi skupujący nie mogą uzyskać informacji na temat nadawców skarg – mało tego – grożą im kary sięgające nawet 3 proc. obrotu. Należy tu przyznać, że UOKiK korzysta ze swoich uprawnień każdorazowo wyczerpując wachlarz działań mogących poprawić sytuację polskich rolników.

UOKiK oskarża spółkę Pfeifer & Langen Polska

Tak właśnie, zdaniem urzędu, spółka Pfeifer & Langen mogła wykorzystywać swoją pozycję rynkową narzucając nieuczciwe warunki współpracy swoim dostawcom – słowem, mogła ona wykorzystywać swoją przewagę kontraktową wobec polskich plantatorów buraków cukrowych.

Najważniejszy zarzut względem firmy dotyczy narzucania rolnikom kupowania nasion pochodzących wyłącznie z zasobów Pfeifer & Langen. Gdyby rolnicy złamali ten przepis, spółka mogła odmówić dokonania skupu buraków, co w praktyce mogłoby doprowadzić gospodarzy do bankructwa. Rolnicy nie mogli także w pełni realizować właściwie pojmowanej strategii rozwoju własnych gospodarstw związanej z choćby najlepszym doborem materiału siewnego dostępnego na rynku i dostosowanego do uwarunkowań glebowych gospodarstwa rolnego. Jeśli nasiona nie były dostępne w ofercie spółki, po prostu nie mogli oni ich wysiać.

Sprawa Pfeifer & Langen rzuciła cień także na innych zagranicznych gigantów polskiego rynku rolnego. Dziś UOKiK sprawdził ponad sto podmiotów, które potencjalnie w umowach między rolnikami mogły zawierać podobne zapisy. Kar można było uniknąć wdrażając zalecenia Urzędu. Nie wszystkie spółki stosowały się jednak do nakazów Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumenta. Tak było w przypadku ukraińskiej spółki T. B. Fruit Polska, która w październiku obarczona została wysoką karą (8,3 mln zł) nałożoną za wykorzystanie nieuczciwej przewagi kontraktowej.

Interwencje Urzędu doprowadziły też do szeregu wypłat zaległych środków na konta rolników. Nieuczciwe podmioty niejednokrotnie wydłużały regulowany ustawą czas dokonania płatności za skupiony towar. Wielu rolników informowało UOKiK, że ta – popularna niestety praktyka – powodowała utratę płynności finansowej gospodarstw.

Sprawa Jeronimo Martins

Obecnie UOKiK analizuje m.in. sprawy Auchan Polska, Eurocash, Makro Cash and Carry Polska, SCA Intermarche. Jednak to sieć sklepów Biedronka stała się ostatnio najgłośniejszą interwencją Urzędu. Zdaniem kontrolerów sieć ta przez kilka lat mogła naruszać prawa konsumentów przez różnice w cenach towarów widniejące na sklepowych półkach i na paragonach. Jeronimo Martins Polska informowała, że zdarzało się, że różnica działała na niekorzyść sieci, jednak UOKiK pozostał nieugięty i nałożył na spółkę karę w wysokości 115 mln zł. Sieć naturalnie odwołuje się od decyzji urzędu, który jest zdania, że niezgodna z prawem praktyka trwała od roku 2016, a pierwsze ruchy sieci w celu naprawienia nieuczciwej praktyki miały miejsce dopiero przed rokiem, kiedy to rozpoczęto postępowanie względem niej.

UOKiK ma wiele do zrobienia

Działania UOKiK, w wieloletniej perspektywie, mogą poprawić sytuację rolników, którzy częstokroć otrzymują za swoje produkty cenę nawet kilkadziesiąt razy niższą niż ta obecna na sklepowych półkach, którzy nieregularnie otrzymują wypłaty środków za rzetelnie wykonywaną pracę i którzy wreszcie chcą – zgodnie z literą prawa – konkurować na zdrowych rynkowych zasadach ze swoimi kolegami z Europy Zachodniej.

Jacek Podgórski,
Dyrektor Instytutu Gospodarki Rolnej