Polska ma wszystko, aby stać się jednym z europejskich liderów na rynku konopi. Wciąż jednak nie potrafimy wykorzystać potencjału, który drzemie w naszym kraju, a który ujawniał się choćby w latach 20. ubiegłego wieku, kiedy konopie były nad Wisłą często wybieraną uprawą.

PeterPike.Pixabay

Od lat polski rynek konopi włóknistych boryka się z pewnymi przeszkodami, stanowiącymi trudną do pokonania barierę. Pierwszą z nich jest negatywny odbiór społeczny. Przeciętny obywatel – na co zwracają uwagę sami rolnicy – nie widzi większej różnicy między uprawą konopi przemysłowych a uprawą roślin o wysokiej zawartości THC. Z pierwszą przeszkodą ściśle związana była dotąd druga – jeśli konopie uprawiane były z przeznaczeniem rolniczym, a zawartość THC w roślinach przekroczyła 0,2 procenta, w praktyce rolnik będący właścicielem pola, stawał się jednocześnie właścicielem pola… narkotyków. Kontrole były częste, a ustawa o przeciwdziałaniu narkomanii spędzała sen z powiek rolnikom, skutecznie blokując rozwój sektora.

Pewną dozą zdrowego rozsądku wykazywali się jednak funkcjonariusze prowadzący kontrole oraz prokuratura. Nie wsadzali oni rolników do więzień wiedząc, że w praktyce nie mają oni kontroli nad poziomem THC w roślinach, który zależy od takich czynników, jak choćby nasłonecznienie. Faktem jest jednak, że w przypadku wykrycia roślin przekraczających dopuszczalne poziomy zawartości THC, całe pole przeznaczane było do utylizacji. Problem stanowiła tu granica rzeczonych 0,2 proc. To właśnie wokół tej wartości oscylują najczęściej uprawiane odmiany, na czele z kluczową dla europejskich upraw odmianą Finola. Uprawy konopi, w których zawartość THC przekracza 0,2 proc. automatycznie wyłączone były także z możliwości uzyskania wsparcia ze środków unijnych.

Sama procedura rozpoczęcia uprawy konopi wymagała także uzyskania specjalnej zgody od władz województwa, która zależna była wyłącznie od „widzi mi się” urzędnika.

Ważne zmiany

Rewolucja wydarzyła się 7 kwietnia tego roku, kiedy to zmieniły się przepisy dotyczące uprawy i skupu maku oraz konopi włóknistych. Dziś, aby rozpocząć działalność dotyczącą uprawy konopi, wystarczy złożyć wniosek do regionalnego biura Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa. Pozwoleń nie będzie też trzeba odnawiać co roku, podobnie jak rokrocznie nie będą aktualizowane przepisy dotyczące rejonizacji upraw.

Już od kolejnego roku zmieni się także próg zawartości THC (do 0,3 proc.), dzięki czemu uprawa konopi (w tym odmiany Finola) będzie mogła zostać zakwalifikowana do unijnego wsparcia obszarowego. Rolnicy pamiętać muszą jednak, że dofinansowanie nie może być wyliczane na podstawie areału większego niż ten zgłoszony jednostce KOWR.

Komercyjna uprawa konopi w Polsce jest dziś możliwa na potrzeby „włókiennicze, chemiczne, celulozowo-papiernicze, kosmetyczne, farmaceutyczne i energetyczne, na potrzeby nasiennictwa i naukowo-badawcze, na potrzeby produkcji materiałów kompozytowych, materiałów budowlanych i naturalnych środków ochrony roślin, w celu hodowli odmian konopi włóknistych, rekultywacji i remediacji gruntów, na cele spożywcze, weterynaryjne, paszowe, pszczelarskie, nawozowe i izolacyjne”. Nieco węższy wachlarz możliwości cechuje uprawę konopi co celów własnych. Należy przy tym pamiętać, że uprawa roślin do użytku osobistego nie może odbywać się na areale większym niż 1 hektar.

Konopie są trendy

Uprawa konopi może okazać się właściwym wyborem w trudnych czasach licznych kryzysów na rynkach rolnych. Warto zdać sobie sprawę, że przed wojną – kiedy rolnictwo cechowało się znacznie niższą wydajnością i opłacalnością – w Polsce wysiewano nawet około 30 tys. hektarów konopi siewnych. Dziś za sukces uważamy jest areał na poziomie 3 tysięcy hektarów.

Tymczasem rolnicy powinni rozważyć częściową reorientację kierunku uprawy i spojrzeć przychylnym okiem na konopie jako na wytrzymałe rośliny, które nie potrzebują wysokiego zużycia nawozów ani środków ochrony roślin, a te decydują dziś o opłacalności produkcji w odniesieniu do wielu sektorów produkcji rolnej. Konopie to także rośliny szczególnie odporne na występowanie suszy rolniczej, która rokrocznie pustoszy krajowe uprawy.

Ze względu na liczne zastosowania konopie włókniste stają się coraz bardziej popularne w wielu europejskich państwach. Także Polska ma szansę stać się solidnym graczem na tym rynku. Aby do tego doszło, potrzebny jest jednak efekt skali, który zapewni dostępność maszyn, know how i dostęp do nowych rynków. Jest się o co bić, ponieważ według Instytutu Włókien Naturalnych i Roślin Zielarskich konopie włókniste to trzecia najbardziej opłacalna w uprawie roślina globu.

Poprzedni artykułCoraz więcej firm sprzedaje online. Kupujący masowo przenoszą się do internetu
Następny artykułKryształ Polskiej Gospodarki – MARCIN CHLUDZIŃSKI – laureat w kategorii OSOBOWOŚĆ ROKU