Jak wynika z badania przeprowadzonego przez włoską firmę Tecnè „ultra-faszystka, wielbicielka Mussoliniego, przedstawicielka skrajnej prawicy” – Giorgia Meloni zamiast tracić zyskuje na popularności wśród Włochów. Co ciekawe, wzrost poparcia ma miejsce, mimo że cały postępowy Zachód, a nawet Ursula von der Leyen dali Włochom jasno do zrozumienia, co sądzą o wyborze prawicowej polityk na premiera.

Giorgia Meloni/fot. Wikipedia (domena publiczna)

Giorgia Meloni w oczach Brukseli jest urzeczywistnieniem braku tolerancji i „powrotu do jaskiń”, a mimo to cieszy się coraz większym poparciem społecznym. Zgodnie z ostatnim sondażem – gdyby wybory parlamentarne odbyły się teraz to partia Giorgi Meloni Fratelli d’Italia poprawiłaby wrześniowy wynik aż o 5 pkt proc. uzyskując 31 proc. poparcia. Zdaniem publicystów Włosi wspierają Meloni nie ze względu na to, co obiecała podczas kampanii, ale ze względu na to, jak rządzi. Największy rywal Fratelli d’Italia – centrolewicowa Partia Demokratyczna dowodzona przez Enrico Letta może liczyć na poparcie na poziomie 15 proc. (spadek o 4 pkt proc. w porównaniu z wrześniowym wynikiem). Ruch Pięciu Gwiazd, którego liderem jest Giuseppe Conte uzyskał 17,6 proc., Liga Salviniego 9 proc., a Forza Italia Berlusconiego odnotowała spadek otrzymując zaledwie 7,6 proc. Wygląda na to, że Meloni ma się wyjątkowo dobrze, mimo że przez 100 dni swojego urzędowania podjęła wiele trudnych decyzji.

Giorgia Meloni jest premierem Włoch od niedawna, jednak już wprowadziła wiele zmian – poczynając od nazw niektórych ministerstw. Podjęła także decyzję o podniesieniu limitu płatności gotówkowych i zniesieniu obowiązku szczepień przeciw COVID-19 przez pracowników służby zdrowia, a także obrała twardy kurs wobec nielegalnej imigracji we Włoszech, co na początku sprawowania przez nią urzędu doprowadziło do konfliktu z Francją. Ponadto Meloni zmusiła Włochów do pracy wprowadzając rozwiązania pozbawiające zasiłku dla bezrobotnych osoby uporczywie uchylające się od podjęcia zatrudnienia. Ograniczyła też (w planach jest likwidacja) minimalny dochód obywatelski, czyli zasiłek wypłacany – w teorii – najuboższym obywatelom.
W przyszłości włoska premier planuje wprowadzić jednolitą stawkę podatkową w wysokości 15 proc. dla samozatrudnionych z rocznym dochodem do 85 000 euro oraz obniżyć z 10 do 5 proc. podatek VAT na produkty higieniczne dla kobiet oraz pieluchy i produkty dla dzieci. Aby zwiększyć wskaźnik urodzeń, oprócz obniżenia podatku VAT, Meloni proponuje zwiększenie dodatku na dzieci, który będzie wyższy zarówno dla rodzin z jednym dzieckiem, jak i z trojgiem lub więcej.

Rządząca prawica planuje również amnestię podatkową dla długów do 1000 euro oraz możliwość spłaty zaległych podatków bez kar i dodatkowych odsetek dla osób, które z powodu pandemii nie były w stanie uregulować należności w terminie. Zniesione mają być też dodatkowe podatki od plastikowych i słodkich produktów spożywczych i napojów.

Meloni jest zwolenniczką ochrony interesów narodowych w ramach Unii. Zamiast Federacji Europejskiej pod przywództwem Niemiec, włoska premier opowiada się za Unią, która ma odwagę i wolę polityczną by uszanować różne realia państw członkowskich szukając rozwiązań, które będą służyć przede wszystkim Europie i Europejczykom, a jak wiadomo Bruksela nie lubi takich polityków.
Włosi już dawno stracili zaufanie do unijnych instytucji. Kryzys finansowy z 2008 r., a zwłaszcza niekontrolowany napływ imigrantów zainicjowany przez politykę otwartych drzwi Angeli Merkel, sprawiły że aż 66 proc. Włochów w 2018 r. uważało, że ich kraj traci na uczestnictwie w Unii. Biorąc pod uwagę ostatnie afery korupcyjne w Parlamencie Europejskim trudno się dziwić, że nie tylko Włosi, ale coraz więcej Europejczyków wybiera partie, które wizji Unii proponowanej m.in. Ursulę von der Leyen mówią stanowcze NIE.

Poprzedni artykuł„Inflacja” ekonomicznym słowem 2022 roku
Następny artykułCzeski cud demograficzny godny naśladowania