Jakie mogą być obecnie nastroje małych i średniej wielkości firm? No jakie, jak sądzicie? Skoro symbolem walki o przetrwanie w lockdownie staje się bitwa o lokal „Face 2 Face” w Rybniku.

Do walki z jego właścicielem oraz z klientami otwartego wbrew obostrzeniom epidemicznym lokalu zaangażowano znaczące siły urzędnicze oraz policyjne. W ten oto sposób o Marcinie Kozie, zatrzymanym przez policję, nieznanym dotąd szerzej właścicielu rybnickiego lokalu, usłyszała cała Polska. Uruchomiono przeciwko niemu całą machinę prawną.
Po przesłuchaniu przez śledczych Marcin Koza został zwolniony.

– Zostały zastosowane wobec niego środki o charakterze wolnościowych. Dostał dozór policyjny i nakaz powstrzymywania się od działalności gospodarczej w lokalu, czyli organizowania wszelkich rodzajów imprez, zabaw i podnajmu lokalu pod inne cele – mówi Joanna Smorczewska, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Gliwicach. Prokurator nie zdecydował, aby zastosować jakikolwiek środek o charakterze finansowym. Uznał, że taki środek w sytuacji, w jakiej znajdują się przedsiębiorcy, byłby zbyt dolegliwy – dodaje.

– Będziemy kwestionować tę zasadność, legalność, prawidłowość czynności, które były wczoraj wobec pana Marcina zastosowane. Zostanie złożone zażalenie na zatrzymanie – daje odpór reprezentująca przedsiębiorcę przed prokuraturą w Gliwicach, mec. Anna Radajewska.

Marcinowi Kozie ma zostać postawiony zarzut z artykułu 165, par. 1, pkt. 1 KK. Jest to „sprowadzenie niebezpieczeństwa dla życia wielu osób poprzez spowodowanie zagrożenia epidemiologicznego”. Wpisując w Google nazwę jego klubu muzycznego (Face 2 Face) dowiadujemy się jednak, że co prawda dziś lokal jest zamknięty, ale otwarcie nastąpi… w piątek). Czy Marcin Koza trafi na galery, czy sąd się jednak nad nim zlituje? Bo przecież prowadzi swój biznes, by nie zbankrutować. By przeżyć.

Otwierają, bo nie chcą upaść

Z badania Keralla Research dla BIG InfoMonitor, przeprowadzonego w styczniu br. wynika, że prawie 11 proc. MŚP już w 2020 r. stanęło przed widmem bankructwa. Mówiły o tym najczęściej mikro i małe firmy. W tym roku bankructwa boi się aż 36 proc. przedsiębiorstw, z czego 14 proc. uważa, że to ryzyko jest wysokie.
– Wsparcie publiczne i lockdown przychodzą w momencie, kiedy firmy są już bardzo wyczerpane wcześniejszymi okresami obostrzeń i zakazów działalności, jednocześnie ciążą na nich znacząco większe zobowiązania. Wiele branż będzie przeżywać bardzo poważne trudności i wiele przedsiębiorstw już tego trzeciego lockdownu nie przejdzie tak, jak to było poprzednim razem – ostrzega w wywiadzie dla agencji informacyjnej Newseria Biznes Grzegorz Baczewski, dyrektor generalny Konfederacji Lewiatan.
– Pojawi się fala niekontrolowanych bankructw, bo firmy nie będą już w stanie dalej funkcjonować – dodaje.

Sanepid w defensywie

Koszty stałe, koszty różne (w tym koszty pracy) sprowadzają firmy „do parteru”. Tymczasem administracja walczy ze swoimi przedsiębiorcami. Nie odpuszcza wlepiając mandaty, karząc i szykanując na inne jeszcze sposoby. Ci jednak bronią się coraz skuteczniej. Co najmniej 215 skarg na kary administracyjne nałożone przez sanepid wpłynęło do Wojewódzkich Sądów Administracyjnych w Polsce. Najwięcej, bo aż 101, do WSA w Warszawie, 16 do Bydgoszczy, 17 do Gorzowa Wielkopolskiego, do Wrocławia 8, a do Krakowa i Białegostoku – po 10. Skargi podważają zasadność nakładania wysokich grzywien za łamanie obostrzeń epidemicznych (nawet do 30 tys. zł).

Instytucje karzące przedsiębiorców zaczynają przegrywać w sądach. Na przykład WSA w Szczecinie uchylił karę nałożoną na właściciela otwartego mimo zakazów pandemicznych baru – doniósł portal RMF24: „62 postępowania skończyły się decyzją sądu o uchyleniu kary lub stwierdzeniu nieważności decyzji nakładającego ją sanepidu (…). Część z tych decyzji nie jest jeszcze prawomocna. Te, które już się uprawomocniły oznaczają, że ukarani przedsiębiorcy odzyskają pieniądze”.

Nastroje pozostają minorowe

Recesji spodziewa się niemal dwie trzecie pracodawców – wynika z ogólnopolskiego badania „Plany pracodawców” z grudnia ubiegłego roku. Nadal słaba jest konsumpcja, od której przecież zależy kondycja finansowa firm. Barometr Nastrojów Konsumenckich GfK, czyli syntetyczny wskaźnik ilustrujący aktualne nastroje wśród polskich konsumentów, w styczniu był jedynie o 0,4 p.p. wyższy niż w poprzednim miesiącu. Coraz powszechniej udziela się trująca atmosfera lockdownu oraz ugruntowuje przekonanie, że zaordynowana kuracja jest gorsza od samej choroby.

Należy szybko i metodycznie odmrażać gospodarkę. Pozwolić otwierać biznesy. Dać ludziom wreszcie żyć, a nie – przy pomocy zaprzyjaźnionych mediów – „częstować” społeczeństwo psychodemią, a protestujących szykanować.