1 września 1939 roku bomby, zrzucone o godzinie 4:40 przez niemiecką Luftwaffe na śpiące jeszcze miasteczko Wieluń, rozpoczęły II wojnę światową. W bombardowaniu zginęło 1200 jego mieszkańców. Była to pierwsza zbrodnia dokonana przez „rycerskich” Niemców na polskiej ludności cywilnej. W kolejnych dniach, zgodnie z rozkazem Hitlera, Niemcy dokonali wielu innych zbrodni na niewinnych. W czasie II wojny światowej zginęło ponad 6 milionów Polaków, z czego szacuje się, iż jedynie 240 tysięcy ofiar było żołnierzami.

Zbombardowany Wieluń

Rozkaz wydany przez Adolfa Hitlera w przededniu ataku wojsk niemieckich na Polskę nie pozostawiał żadnych złudzeń: „Zniszczenie Polski jest naszym pierwszym zadaniem. Celem musi być nie dotarcie do jakiejś oznaczonej linii, lecz zniszczenie siły żywej. (…) Bądźcie bez litości, bądźcie brutalni”. Karni niemieccy żołnierze rozkaz führera we wrześniu 1939 roku wykonywali dosłownie.
Pasjonaci historii doskonale wiedzą, że rozkaz Adolfa Hitlera nie różnił się niczym specjalnym od rozkazów wydawanych 600 lat wcześniej przez krzyżackich komturów braciom zakonnym. Ludobójstwo dokonywane ogniem i mieczem zamienione zostało na ludobójstwo dokonywane za pomocą bomb i kul karabinowych. Dzisiaj można się zastanowić, skąd się wziął mit rycerskiego żołnierza niemieckiego służącego w Wehrmachcie, któremu przeciwstawiano ślepych psychopatów z SS. Wydaje się to być kolejną szkodliwą propagandą.

1 września 1939 roku, dwie minuty po godzinie 4:00 z lotniska wojskowego w Nidelelgut Ligota Dolna pod Opolem wystartowało 29 bombowców nurkujących Ju 87 B. Wieluń był największym i najbliżej lotniska położonym polskim miastem. Lot trwał nieco ponad 30 minut. O godzinie 4:35 samoloty pojawiły się nad miastem, o 4:40 spadły pierwsze bomby. Mimo że w mieście nie było żadnych jednostek wojskowych ani jakichkolwiek umocnień. Piloci niemieckiego I dywizjonu 76 Pułku Bombowców Nurkujących hitlerowskiego Luftwaffe nie mieli jednak żadnych skrupułów. Wiedzieli, że bomby spadają na starców, kobiety i dzieci. Dzieci, które tego dnia – 1 września – miały iść do szkoły. Niemcy nie wypowiedziały przecież oficjalnie wojny. Tym wypowiedzeniem były właśnie bomby zrzucone na Wieluń.

Warte odnotowania jest to, że jednym z pierwszych obiektów zbombardowanych przez Niemców w Wieluniu był szpital, na dachu którego widniał czerwony krzyż – nie dało się go nie zauważyć. Z powietrza czerwony krzyż na białym tle staje się wręcz doskonałym celem. Tylko zawodowym mordercom w takim momencie nie zadrży ręka…

1 września 1939 roku Polska została zaatakowana z trzech stron – przez Niemców i (od południa) przez Słowaków księdza Tisy, omamionego przez Hitlera. (Warto trzymać się prawdy historycznej). Co ciekawe ksiądz Tiso nie zważał na papieską encyklikę, która wprost potępiła komunizm i narodowy socjalizm (Mit brennender Sorge). Niemcy zaatakowali Polskę z zachodu, północy i od południa z terenu zajętej Czechosłowacji.

Granica – zrywanie godła (zdjęcie propagandowe)

Warto przypomnieć, że działania wojenne miały się rozpocząć (według pierwotnego planu Hitlera) w sobotę 26 sierpnia. Jednak wskutek reakcji na zawarty dzień wcześniej brytyjsko-polski układ sojuszniczy, a także wobec oświadczenia faszystowskich Włoch o zamiarze ogłoszenia neutralności w początkowej fazie konfliktu europejskiego, Hitler odwołał rozkaz ataku.
Niemcom nie udało się jednak powstrzymać grupy dywersantów, która usiłowała opanować strategicznie ważny tunel kolejowy pod Przełęczą Jabłonkowską na Zaolziu. Doszło tam do potyczki z polskim pododdziałem, zakończonej… wystosowaniem przez lokalne dowództwo niemieckie przeprosin.
Będąca w pełnej gotowości i przyczajona na granicy (od końca sierpnia 1939) niemiecka armia czekała tylko na rozkaz do ataku. Adolf Hitler taki rozkaz wydał 31 sierpnia po południu, a już wieczorem bojówki niemieckich Sztafet Ochronnych (SS) dokonały na Górnym Śląsku dwóch prowokacji, które miały usprawiedliwić napaść na Polskę. Mowa o ataku na radiostację w Gliwicach i na posterunek celny w Stodołach.

SMS Schleswig-Holstein ostrzeliwuje polskie wybrzeże

Pierwszy strzał we wrześniu 1939 roku padł o świcie – dokładnie o godzinie 4.17 – przy murze okalającym położoną na terenie Wolnego Miasta Gdańska polską składnicę amunicyjną na Westerplatte. Był to strzał z broni ręcznej. O godzinie 4.45 (wedle dziennika pokładowego o 4.48) ryknęła artyleria szkolnego pancernika Schleswig-Holstein, a kilka minut wcześniej na śpiący Wieluń spadła masa bomb. Wkrótce mieszkańcy całej Polski usłyszeli słynny komunikat Polskiego Radia „A więc wojna…” nagrany… kilka dni wcześniej.

Niemiecka armia już od pierwszych chwil wybuchu II wojny światowej gorliwie i bez specjalnej zachęty ze strony dowódców stosowała się do rozkazu Hitlera. Niemieccy żołnierze rozpoczęli masowe mordy na polskiej ludności cywilnej i na wziętych do niewoli polskich żołnierzach. Do takiego bestialskiego mordu doszło 9 września w Ciepielowie na Mazowszu, gdzie żołnierze Wehrmachtu z 15 Pułku Piechoty (zmotoryzowany) pod dowództwem pułkownika Waltera Wessela z 29 Dywizji Piechoty rozstrzelali ponad 300 żołnierzy z 74 Pułku Piechoty.
Ten niemiecki dowódca – w odwecie za to, że polscy żołnierze stawili opór – postanowił ich rozstrzelać łamiąc wszelkie międzynarodowe prawa wojenne, jak i konwencję haską. Po to, by żołnierzom niemieckim „łatwiej było strzelać” do jeńców Wessel uznał polskich żołnierzy za… partyzantów. A żeby to „udowodnić” nakazał im zdjęcie górnej części munduru.

Jak wspomina jeden z niemieckich żołnierzy: „[Płk. Wessel] stwierdził, że ma do czynienia z partyzantami, jakkolwiek każdy z polskich jeńców ma na sobie mundur. Zmusza ich do zdjęcia kurtek. No, teraz już prędzej wyglądają na partyzantów. Teraz odcina im się jeszcze szelki, widocznie po to, by nie mogli uciec. Następnie każe jeńcom iść brzegiem szosy, jeden za drugim. Nasuwa się pytanie, dokąd się ich prowadzi? W kierunku powrotnym do taborów, które ich wkrótce przekażą do jenieckiego punktu zbornego? W pięć minut później usłyszałem terkot tuzina niemieckich automatów. Pośpieszyłem w tym kierunku i o 100 m w tyle ujrzałem rozstrzelanych 300 polskich jeńców, leżących w przydrożnym rowie. Zaryzykowałem zrobienie dwóch zdjęć, a wtedy stanął dumnie przed obiektywem jeden z tych strzelców-motocyklistów, którzy na polecenie płk. Wessela dokonali tego dzieła.”

Zbrodnia w Ciepielowie

„Rycerskiej” postawy armii niemieckiej doświadczą też wkrótce mieszkańcy setek polskich wsi i miast. Zmasakrowani harcerze na Śląsku – obrońcy Wieży Spadochronowej, Powstańcy Śląscy (wyłapywani zaraz po wkroczeniu Niemców), zmasakrowani mieszkańcy Bydgoszczy. W 1939 roku lasy pomorskiej Piaśnicy i podwarszawskich Palmir kryć będą tajemnicę mordowanych polskich elit. Perfidnym planem Hitlera będą też pierwsze mordy na Polakach na Kresach dokonywane przez Ukraińców umiejętnie „inspirowanych” przez niemieckich agentów.

Zamiast puenty: Czy wiecie Państwo, że w Berlinie jest Pomnik Pomordowanych Żydów Europy oraz pomnik poświęcony pamięci osób homoseksualnych prześladowanych przez nazizm, a nie ma pomnika polskich ofiar niemieckiej okupacji ani nie są upamiętnione ofiary innych narodów, które doświadczyły niemieckiej opresji podczas II wojny światowej?


(fot. Wikimedia Commons/domena publiczna)