Czarna księga barier na rynku wewnętrznym – dokument opracowywany przez Ministerstwo Rozwoju Pracy i Technologii – rzuciła światło na niewygodne fakty. A fakty te są takie, że w Unii Europejskiej nie ma równych zasad i tych samych warunków dla wszystkich firm, że Zachód broni swojego dobrobytu i różnymi sposobami ruguje podmioty z naszej części Europy. To wszystko dzieje się na naszych oczach i to dzieje się od lat.

czarna księga barier mr - grafika wpisu

W teorii Unia Europejska to rynek wewnętrzny, na którym przedsiębiorstwa z państw członkowskich muszą być traktowane tak samo, bez względu na to, w którym państwie UE działają. Piękna zasada ma się jednak nijak to rzeczywistości. Polskie firmy, które próbują z niej skorzystać w Niemczech czy Francji, szybko przekonują się, jak jest w praktyce. A zatem kontrole, atesty czy mnóstwo papierkowej roboty – po to, aby jak najbardziej utrudnić im działanie biznesu.

Dodatkowo potężna machina lobbingowa kręci się  także na poziomie unijnym pilnując, aby przyjmowane w Brukseli prawo premiowało stare kraje członkowskie i jednocześnie utrudniało funkcjonowanie firmom z naszego regionu. To, że tak jest, budzić powinno zdumienie i zdecydowany sprzeciw. W istocie bowiem do UE wchodziliśmy po to, aby korzystać z dostępu do wspólnego rynku. I rzeczywiście korzystamy, a raczej jesteśmy wykorzystywani jako tania siła robocza czy montownia. I wyjście z tej roli, o które walczymy od lat, nie będzie łatwe.

Mamy bowiem przeciw sobie zarówno protekcjonistyczne bogate kraje dawnej piętnastki, jak i skutecznie wykorzystywane przez nie unijne instytucje. Wciąż skupiamy się w Polsce na dotacjach czy innych funduszach unijnych, a zdecydowanie za mało mówimy o tym, co nie jest wcale mniej istotne. A może nawet jest ważniejsze, czyli o budowie silnych firm z polskim kapitałem, które śmiało mogą konkurować na zagranicznych rynkach. O to trzeba się starać i o tym trzeba mówić. Środki z Unii prędzej czy później się skończą, a znaczną część z nich trzeba będzie oddać. Źródła prawdziwego dobrobytu tkwią nie w darowiznach, ale w przedsiębiorczości. Jej budowaniu służyć miał wspólny rynek, a jak widać nie służy.