Eksperci twierdzą, że amerykańskie ograniczenia eksportu urządzeń chipowych do Chin prawdopodobnie doprowadzą do „efektu Sputnika” i skłonią chińskich producentów chipów do wypróbowania kreatywnych rozwiązań inżynieryjnych i wytyczenia własnego kursu, nawet jeśli w dłuższej perspektywie może się to nie udać komercyjnie.

 

Pixabay.com

Zgodnie z nowymi amerykańskimi przepisami ogłoszonymi przez administrację Bidena, amerykańskie firmy muszą przestać dostarczać chińskim producentom sprzęt, który może zostać wykorzystany do produkcji zaawansowanych chipów, o ile nie uzyskają oni uprzedniej licencji. Wcześniej administracja Bidena zakazała amerykańskim firmom inwestycji w produkcję inteligentnych chipów w Chinach

Amerykańskie ograniczenia, które mocno uderzą w chińską gospodarkę, pojawiły się przed kongresem Partii Komunistycznej, na którym prezydent Xi Jinping ma zapewnić sobie trzecią kadencję u władzy. Znaczenie samowystarczalności technologicznej, będącej już priorytetem dla Xi w ostatniej dekadzie, jest jednym z kluczowych tematów tegorocznego kongresu. Przewidywać więc można, że rywalizacja technologiczna jeszcze bardziej się zaostrzy.

Działania amerykańskie mają osłabić przemysł chipów w Chinach, które chcą zmniejszenia zależności od półprzewodników wyprodukowanych za granicą. Chiny zużywają ponad trzy czwarte półprzewodników sprzedawanych na całym świecie, których wartość w 2021 r. sięgnęła 556 miliardów dolarów, ale wytwarzają około 15 proc. światowej produkcji.

„Oddzielenie technologiczne może posłużyć jako moment Sputnika w Chinach w zakresie innowacji, zmuszając je do przyjęcia odgórnego i samowystarczalnego podejścia, szczególnie w przypadku półprzewodników” – napisali ekonomiści Citi w analizie, porównując to do wzrostu wydatków na badania w Stanach Zjednoczonych po wystrzeleniu przez Związek Radziecki pierwszego na świecie satelity w latach 50-tych.

Boston Consulting Group oszacowała w 2021 r., że Chiny będą potrzebowały co najmniej 1 biliona dolarów dodatkowych inwestycji, aby zbudować „w pełni samowystarczalne” lokalne łańcuchy dostaw chipów.

Eksperci twierdzą, że nowe ograniczenia prawdopodobnie skłonią chińskich producentów do produkowania zaawansowanych chipów przy użyciu własnych kreatywnych rozwiązań inżynieryjnych w połączeniu ze starszymi technologiami, które nie podlegają sankcjom.
To coś, czego próbował już wcześniej czołowy chiński producent chipów Semiconductor Manufacturing International Corp (SMIC). Pod koniec 2020 r. Waszyngton zabronił tej firmie uzyskania od holenderskiej  ASML zaawansowanego narzędzia do wytwarzania chipów zwanego maszyną EUV, które ma kluczowe znaczenie dla wytwarzania chipów przy użyciu 7-nanometrowych węzłów procesowych. Chociaż sankcje miały na celu uniemożliwienie SMIC produkcji zaawansowanych chipów niektórzy analitycy odkryli oznaki, że mimo wszystko SMIC zdołał wyprodukować chipy 7 nm, modyfikując prostsze maszyny DUV, które nadal można było swobodnie kupować od ASML.

Eksperci twierdzą jednak, że takie próby raczej nie przyniosą komercyjnie opłacalnych produktów do masowej produkcji. Uważają, że chińscy producenci sprzętu pozostają od czterech do pięciu lat w tyle za swoimi zagranicznymi odpowiednikami, co sprawia, że ich produkty ​​nie nadają się do wykorzystania jako natychmiastowe zamienniki sprzętu utraconego od amerykańskich dostawców, takich jak KLA Corp, Applied Materials i Lam Research.

Dwóch innych wiodących chińskich producentów chipów, w których prawdopodobnie uderzą amerykańskie ograniczenia to Yangtze Memory Technologies Co Ltd (YMTC) i producent DRAM Changxin Memory Technologies Inc (CXMT). To firmy wspierane przez państwo, założone około 10 lat temu i mające największe nadzieje na wejście na globalny rynek. Rywalizują idąc łeb w łeb z czołowymi graczami, takimi jak Samsung Electronics i Micron Technology, jednak żadna z tych firm nie jest w czołówce masowej produkcji zaawansowanych chipów, chociaż poczyniły znaczące postępy. YMTC twierdzi, że opracował 232-warstwową pamięć NAND, a CXMT podobno zmierza w kierunku masowej produkcji pamięci DRAM 10 nm.

Reuters/KR

Poprzedni artykułFirmy powiązane powinny zweryfikować stosowane ceny transferowe
Następny artykułO walce z inflacją bez znieczulenia [NASZ WYWIAD]