Fot. Pixabay

Jeśli wprowadzone przez rząd obostrzenia zostaną wycofane przed 1 maja, straty branży fitness wyniosą w 2020 roku ok. 1,65 mld zł, co przełoży się na spadek na poziomie 39 proc. rdr. W drugim scenariuszu, gdy zakazy zostaną zniesione przed początkiem czerwca, to luka przychodowa wyniesie 1,84 mld zł (spadek na poziomie 43 proc. rdr). Najgorsza – zdaniem branży – opcja to odwołanie zakazów w kwietniu, ale powrót epidemii i koniecznej izolacji jesienią. "Tegoroczne zmniejszenie przychodów w branży fitness wobec roku 2019 przekroczy 53 proc., co będzie oznaczało spadek przychodów o co najmniej 2,25 mld zł" – czytamy.

– Niezależnie od tego, jaki scenariusz się wydarzy, luka przychodowa, która powstanie w tym roku w branży, będzie nie do nadrobienia w kolejnych okresach. Obecna trudna sytuacja ekonomiczna i niemożność pokrycia kosztów stałych z przychodów, z czym najprawdopodobniej przedsiębiorcy będą się zmagać co najmniej przez cały 2020 r., powoduje, że staną oni przed widmem upadku – mówi Adam Śliwiński z Federacji Pracodawców Fitness.

W związku z tym Federacja Pracodawców Fitness, która reprezentuje ponad 600 podmiotów na rynku, liczy na wsparcie ze strony państwa, a także na porozumienia ze współpracującymi podmiotami, głównie wynajmującymi powierzchnie. Przedstawia jednocześnie trzy najważniejsze postulaty, które mają zapewnić branży przetrwanie:

  • utrzymanie dobrych rozwiązań z pakietu tarczy 1.0 dotyczących, m.in. czynszów w galeriach handlowych;
  • rozszerzenie regulacji w tarczy 2.0 o lokale i powierzchnie poza galeriami i centrami handlowymi, ponieważ większość klubów fitness oraz innych podmiotów oferujących usługi z zakresu sportu i rekreacji zlokalizowanych jest w innych niż galerie i centra handlowe punktach;
  • uregulowanie zobowiązań czynszowych na poziomie 8 proc. od przychodu jako całkowitej opłaty ponoszonej przez najemców na rzecz wynajmujących (OCR) do momentu osiągnięcia 90 proc. przychodów z 2019 r., o co zabiega obecnie Związek Polskich Pracodawców Handlu i Usług.

Śliwiński podkreśla, że to fundamenty do odbudowania branży po kryzysie. – Po otwarciu – według przygotowanych dla nas szacunków – powrót do wcześniejszych przychodów zajmie branży ponad rok. Bez odpowiedniego obniżenia kosztów przetrwanie jest niemożliwe. Współpraca z w tym zakresie jest w interesie zarówno wynajmujących, którzy mogą nagle stracić najemców specjalistycznych powierzchni, jak i rządu, gdyż aktywizowanie fizyczne Polaków niesie wymierne korzyści dla budżetu państwa – dodaje.

W Polsce istnieje 10 tys. różnego rodzaju obiektów sportowych. Samych klubów fitness jest łącznie około 3,5 tys., zatrudniają one ponad 50 tys. pracowników. Z ich oferty korzysta ponad 4 mln Polaków.

Źródło: businessinsider.com.pl