Moda na przedsiębiorczość występuje nie tylko w planach gospodarczych czy w opinii publicznej. Przez przodujących ekonomistów jest uważana za główną składową oraz czynnik wzrostu gospodarczego uwzględnianego w podstawowych modelach jako innowacyjność. Pojęcie to dla większości społeczeństwa jest jednoznacznie pozytywne, lecz czy jest tak naprawdę?

Przedsiębiorczość, w najczęściej spotykanym podejściu schumpeterowskim, kojarzy się wprost z innowacyjnością. Polega ona na wdrażaniu nowatorskich pomysłów w organizacji firmy. Chodzi np. o nowe produkty, źródła surowców, rynki, a nawet struktury zarządzania. Takie metody przynoszące zysk pchają gospodarkę naprzód, odpowiadając na potrzeby konsumentów. Dodatkowo ich często technologiczny aspekt może umożliwiać długofalowy wzrost krajów, regionów lub nawet cywilizacji. Gdy spojrzymy w przeszłość, można by godzinami wymieniać przełomowe osiągnięcia, które zmieniły świat. Pierwsze na usta rzucają się udogodnienia takie jak taśma produkcyjna Forda, czy też silnik parowy Watta.

Nie zawsze zdajemy sobie jednak sprawę, ile przełomowych pomysłów nie zostało zaadaptowanych do życia gospodarczego, mimo że mogłyby przyspieszyć rozwój wielu rejonów naszego globu o setki lat. Najbardziej znamienite przykłady takich wynalazków znajdziemy w średniowiecznych Chinach, które mimo wcześniejszego wysokiego poziomu rozwoju gospodarczego oraz technologicznego, nie wykorzystały wyprzedzających swoją epokę odkryć. Ot, chociażby proch strzelniczy, papier, wodne zegary czy młyny. Nie były one jednak silnikiem napędowym gospodarki azjatyckiego imperium. Dlaczego?

Zagłębiając się w przyczyny zaniechania tych innowacji, trudno nie zwrócić uwagi na otoczenie instytucjonalne, czyli tak zwane zasady gry. Do kluczowych cech warunków w historycznych Chinach zaliczyć trzeba brak zabezpieczenia prywatnych dóbr oraz możliwość arbitralnej nacjonalizacji zysków. Wymienione czynniki z pewnością poddawały pod wątpliwość opłacalność indywidualnej inicjatywy. Niechęć do niej potęgował również inny rodzaj instytucji, kulturowy. Był nim szczególnie wysoki prestiż państwowych biurokratów. Status tej klasy społecznej pociągał za sobą wszystkie wyjątkowe, jak na tamte czasy, jednostki, które mogłyby podjąć ryzyko inwestycji i wykorzystania obecnych innowacji w celu osiągnięcia zysku. Właśnie ci ludzie mogli być przedsiębiorcami napędzającymi dobrobyt w państwie chińskim. Czynniki instytucjonalne zachęciły ich jednak do umieszczenia swoich sił w państwowej strukturze administracyjnej.

Taka matryca instytucjonalna ma wpływ na aktywność gospodarczą w każdym społeczeństwie. Definiuje ona alokacje przedsiębiorców w konkretnych branżach. W dzisiejszych czasach najprościej widać to zjawisko na poziomie polityki fiskalnej państw wobec pożądanych lub niepożądanych działań. Przykładową polityką jest wprowadzanie ulg w sektorach informatycznych, określanych jako strategiczne dla rozwoju nowoczesnego państwa. Taka taktyka zmienia stosunek opłacalności sektorów, wskutek czego zawsze występujący talent przedsiębiorczości jest alokowany zupełnie inaczej.

Według ekonomistów z nowej szkoły instytucjonalnej otoczenie specyficznych instytucji społecznych (formalnych oraz nieformalnych) może nie tylko blokować rozwój innowacji i gałęzi przedsiębiorczości, ale doprowadza do powstania jej wypaczonej wersji, która na wielu poziomach szkodzi gospodarce i dobrobytowi w państwa. Pierwsze kroki na tym polu badawczym postawił William J. Baumol. Wyróżnił on przedsiębiorczość produktywną, nieproduktywną oraz destruktywną. Przy dzisiejszym uznawaniu opisywanego zagadnienia za jednoznacznie pozytywnego brzmi to zdumiewająco. Pierwszym z wymienionych rodzajów jest klasyczny wyżej wspomniany schumpeterowski typ. Jego produktywność w myśleniu instytucjonalistów jest jednak dużo ważniejsza. W ten sposób scharakteryzowany agent na rynku gra według istniejących zasad, a zatem pomaga w utrzymaniu obecnej równowagi i zwiększa poziom dobrobytu. Dzieje się tak dzięki chęci jednostki do zwiększania własnego zysku poprzez innowacje oraz adaptacje w zmieniających się warunkach.

Modyfikacją tego prawdziwie ludzkiego działania jest przedsiębiorczość nieproduktywna. Odmiana ta polega nie tyle na kreacji wartości dodanej, ile na jej poszukiwaniu i przejmowaniu. W tym celu wykorzystywane mogą być spory sądowe, przejęcia, uchylanie się od opodatkowania, ale również dostępne prawnie narzędzia pomagające monopolizować rynki. Przedsiębiorcy wspomnianego rodzaju osiągają oczywiście zyski, jednak ich wpływ na PKB, tudzież dobrobyt, nie jest jednoznacznie dodatni. Stosują się oni do istniejących instytucji, lecz jednocześnie poszukują ich niedoskonałości, upatrując w nich często główne źródła zysku.

Jeszcze bardziej negatywny wpływ ma odmiana destruktywna. Wpływa ona ujemnie na wskaźniki makroekonomiczne, ale i na społeczeństwo. Pozytywny efekty takiej aktywności można zauważyć jedynie po portfelu prowadzącego je przedsiębiorcy. Najkrócej ujmując, są to nielegalne działania, które umożliwiają osiąganie zysku. Czyli omijanie podatków, funkcjonowanie w szarej strefie, a także ustawianie przetargów, nieetyczny lobbing, przemyt, czy łapówki. Typ destruktywny jest poza regułami gry, a przynajmniej tymi formalnymi, co nie tylko podburza prawomocność zasad, ale i zachęca innych przedsiębiorców do używania tego typu narzędzi.

Największym niebezpieczeństwem tych przyrodnich sióstr schumpeterowskiej przedsiębiorczości jest właśnie ich wpływ na otoczenie. Wykorzystują one niedoskonałości instytucjonalne w celu wpływania na system. Lobbing i przekupstwa mogą tu być najprostszą ścieżką ku zmianie obowiązujących zasad. Pomaga to w osiąganiu jeszcze większych zysków, przy okazji otwierając drogę do rozszerzania się tych nieuczciwych praktyk. Kolejną wadą jest wywoływanie ujemnych efektów społecznych, takich jak spadek zaufania, czy osłabienie więzi społecznych.

Sojusznikiem tych niepożądanych zachowań są z kolei instytucje nieformalne. Bardzo często właśnie przekonania i uwarunkowania kulturowe społeczeństwa dają przyzwolenie na obchodzenie reguł gry w celu prowadzenia działalność. Wiele z nich odnajdziemy w krajach postkomunistycznych, w których omijanie prawa, kolesiostwo i łapówki były nieodłącznym elementem codziennego życia, a tym bardziej własnej inicjatywy gospodarczej. Dodatkowo szybka przebudowa tych państw w model kapitalistyczny pozostawiła wiele instytucjonalnych nieszczelności, które były, są i będą wykorzystywane jeszcze przez lata.

Niektórzy ekonomiści próbują podważyć przydatność tego stosunkowo nowego konceptu. Wykazują oni brak negatywnego wpływu ekonomicznego jakiejkolwiek formy przedsiębiorczości, niezależnie od jej wyszczególnionego typu. Tezy te są oparte na stwierdzeniu mówiącym, że problemem jest właśnie próba kontroli życia gospodarczego przez rządy, a nie aktywność ludzi. Jednak póki państwo istnieje z pewnością warto uwzględnić rolę talentu przedsiębiorczości i jego alokacji w produktywnych dla społeczeństwa gałęziach rynku. W szczególności powinniśmy przestudiować ten temat w Polsce, ponieważ posiadamy wiele cech, które sprzyjają nieproduktywnemu, a może nawet destruktywnemu rodzajowi pożądanego działania w gospodarce.