Wieloletnia polityka otwartości wobec Rosji, w zamian za dostęp do tanich surowców, uzależniła kraje unijne od rosyjskich dostaw gazu, ropy naftowej i węgla. Inwazja skonfrontowała unijnych decydentów z fundamentalnym problemem: w jaki sposób zapewnić bezpieczeństwo energetyczne mieszkańcom Europy, przy jednoczesnym dążeniu do realizacji celu neutralności klimatycznej wyznaczonego na 2050 r.

Fot. Grupa PZU

O tym, w jaki sposób kryzysy energetyczny i militarny wpłyną na inwestycje związane z transformacją energetyczną, rozmawiano na tegorocznym Kongresie 590 podczas panelu „Czy rosyjska agresja wykolei, czy raczej przyśpieszy realizację polityki klimatycznej UE”.

– Nie ma wątpliwości, że klimat jest cichą ofiarą rosyjskiej wojny. Trudno jest mówić o celach klimatycznych, gdy na terytorium Ukrainy giną ludzie. Rodzą się wątpliwości, czy warto oszczędzać kilka litrów benzyny, skoro tam jeżdżą czołgi, które zużywają kilkaset litrów paliwa na 100 km, gdzie spadają bomby i płoną magazyny. Przecież to wszystko ma dramatyczne konsekwencje również dla środowiska – mówiła Dorota Macieja, członek zarządu PZU Życie SA. Dodała, że organizacje klimatyczne obliczyły, iż od czasu rosyjskiej inwazji doszło na Ukrainie już do 300 katastrof ekologicznych. – W tle dramatu wojennego rozgrywa się też katastrofa ekologiczna. Szacuje się, że jeśli wojna potrwa rok, to zniweczy wysiłki klimatyczne UE z ostatnich 3 lat. Dlatego to dziś kwestia pierwszorzędna – podkreśliła Dorota Macieja.

– Już podczas pandemii, kiedy wydawało się, że temat neutralności klimatycznej zejdzie na dalszy plan, nic takiego się nie stało. Wręcz przeciwnie: przyspieszyły wówczas unijne regulacje dotyczące transformacji energetycznej – przypomniała Irena Pichola, liderka zespołu ds. zrównoważonego rozwoju w Deloitte. Jej zdaniem podobne powiązania widać teraz, kiedy mamy do czynienia z kryzysem militarnym. – Wojna dobitnie przypomina nam wszystkim, jak ważne jest bezpieczeństwo energetyczne, które wiąże się z uniezależnieniem od dostaw surowców ze Wschodu. Dlatego proces zielonej transformacji musi przyspieszyć – dodała.

Podobnie uznali wszyscy uczestnicy dyskusji, którzy zgodnie podkreślili, że długofalowo na terenie UE polityka klimatyczna nie powinna ulec zmianie. Zostanie jedynie dostosowana do aktualnych potrzeb wynikających z bezpieczeństwa. W dłuższym okresie atak Rosji na Ukrainę paradoksalnie powinien zmobilizować zarówno Polskę, jak i całą Wspólnotę do szybszego przejścia na OZE i inwestycje w technologie jądrowe, które uniezależnią nas energetycznie. Jednak nie wolno robić tego bez uwzględnienia społecznych potrzeb.

– Wojna uświadamia, że odejście od paliw kopalnych uniezależni nas od Rosji. To wspiera politykę klimatyczną UE. Uważam jednak, że pakiet „Fit for 55”, który mocno wpłynie na życie Polaków, nie został dostatecznie skonsultowany i wyjaśniony. Na dziś najważniejsze jest zapewnienie bezpieczeństwa energetycznego i cieplnego polskim obywatelom. Dlatego niewykluczone, że proces dekarbonizacji będziemy musieli nieco przyhamować, gdyż wciąż naszym największym źródłem energii jest węgiel. Nie zmienia to faktu, że z zielonej transformacji absolutnie nie wolno nam rezygnować – podsumowała Dorota Macieja, członek zarządu PZU Życie SA.

Materiał powstał we współpracy z Grupą PZU

Poprzedni artykułJaki jest poziom inflacji w poszczególnych krajach UE i kto najdotkliwiej odczuwa jej skutki?
Następny artykułArgument moralny na korzyść paliw kopalnych