"Ty pie******a szmato", "je***y c**lu", "skaczysz jak ten śmieć je***y z gdańska", "uważaj jak będziesz przez pasy" – to są wiadomości (pisownia oryginalna), jakie otrzymała w mediach społecznościowych Dziennikarka "Do Rzeczy" Kamila Baranowska. W październiku poinformowała o tym na Twitterze.

Sprawa przekazana została organom ścigania. Teraz dziennikarka podaje informację, jaką w tej sprawie uzyskała od prokuratury. "Dostałam odp. z prokuratury – umorzenie dochodzenia bez uzasadnienia (bo po co?) plus info o niewykryciu sprawcy" – pisze. Nie kryje w związku z tym oburzenia. "Tak nasze państwo walczy z hejtem w praktyce" – dodaje.

Do powyższej decyzji odniósł się na Twitterze inny z dziennikarzy "Do Rzeczy". "Państwo z dykty. Po najmniejszej linii oporu. Typek grozi pobiciem dziennikarce, a policja umarza sprawę; nie może wykryć, bo skasował konto na FB. Kpina. Rozumiem, że gdyby groził podlozeniem bomby to też byłby nieuchwytny, bo skasował konto? @MariuszCiarka @PK_GOV_PL Żenada!" – napisał Wojciech Wybranowski.

JS/DoRzeczy