Europejskie firmy będą sprowadzać ropę z Wenezueli, aby uzupełnić braki w dostawach wynikające z ograniczenia importu z Rosji.

Handel surowcami z Wenezuelą jest od kilku lat obłożony przez USA sankcjami. Waszyngton wyraził jednak zgodę na odstąpienie od nich dla włoskiego koncernu Eni i hiszpańskiego Repsol. Ma to pomóc zaspokoić chociaż niewielką część europejskiego popytu na ropę, po ograniczeniu jej dostaw z Rosji. Warunkiem USA na odmrożenie handlu z południowoamerykańskim krajem jest brak możliwości dalszej jej odsprzedaży, poza Europę. Eni i Respol mają importować ropę w ramach transakcji bezgotówkowych, za umorzenie długów, które ma wobec nich wenezuelski, państwowy koncern naftowy PDVSA.

Surowiec z Wenezueli ma trafić na Stary Kontynent już w lipcu.

Amerykańskich sankcji nie respektują jednak Chiny. Do Państwa Środka trafia obecnie 70 procent ropy sprzedawanej przez władze w Caracas.

Waszyngton uzależnia dalsze odejście od ograniczeń nałożonych na Wenezuelę od postępów w rozmowach władz tego kraju z opozycją. Lobbują za tym firmy naftowe zarówno z USA (Chevron) jak i z Francji (Maurel & Prom SA) czy Indii (Oil and Natural Gas Corp Ltd). Ich współpraca z Wenezuelą została wstrzymana przez decyzje Donalda Trumpa z 2020 roku, który w ten sposób chciał wywrzeć presję na reżim prezydenta Nicolasa Maduro i zachęcić go do dialogu z politycznymi oponentami.

Reuters

Poprzedni artykułNiemcy wolą elektrownie węglowe od atomowych
Następny artykułOrban: embargo na rosyjski gaz zniszczy gospodarkę Europy