Fot. Pixabay

Z powodu ogłoszenia stanu zagrożenia epidemicznego, a następnie stanu epidemii, zakazano prowadzenia niektórych działalności gospodarczych w galeriach handlowych, w których powierzchnia sprzedaży przekracza 2000 m kw. Autorzy autopoprawki piszą, że w związku z tym prowadzenie dotychczasowej działalności w tych miejscach jest zabronione (punkty sprzedaży lub świadczenia usług są zamknięte) albo stało się mniej opłacalne z powodu zmniejszenia liczby klientów przebywających w galeriach handlowych (punkty sprzedaży lub świadczenia usług notują spadek przychodów).

"Umowy najmu albo inne umowy o korzystanie z powierzchni w tych galeriach powinny zostać czasowo wygaszone, aby najemcy i wynajmujący nie byli zobowiązani do wzajemnych świadczeń, generujących dla obu stron koszty w tym okresie" – napisano w autopoprawce. A następnie dodano: "Po ustaniu zakazu dotychczas korzystający z powierzchni w galerii handlowej będą zobowiązani do złożenia oferty przedłużenia czasowo wygaszonego stosunku prawnego na takich samych zasadach jak wnikające z postanowień umowy, jednak przez dłuższy okres, tj. okres zakazu i dodatkowo 6 m-cy od dnia odwołania tego zakazu. Jeśli oferta nie zostanie złożona w terminie 3 m-cy od dnia zniesienia zakazu, umowy będą uważane za niewygaszone czasowo".

Tymczasem branża retail apeluje o solidarność i pomoc. – Rozwiązaniem dla branży retail jest solidarne rozłożenie kosztów walki z koronawirusem i skutkami epidemii pomiędzy najemców, wynajmujących, banki i rząd – powiedział na konferencji w imieniu Związku Polskich Pracodawców Handlu i Usług prezes LPP Marek Piechocki. Proponowaną obecnie przez rząd pomoc oceniają oni jako niewystarczającą.

Dodał, że przedstawiciele Związku apelują o wsparcie w ochronie miejsc pracy i zwracają się do rządu o wsparcie branży oraz do banków o finansowanie.

Artur Kazienko z grupy Kazar powiedział, że ważna jest wspólna rozmowa wynajmujących i najemców oraz kwestia tego, jak będzie wyglądał rynek po pandemii. – Nasza partycypacja, jako najemców, jest nieporównywalna do sytuacji, w jakiej znaleźli się wynajmujący. Przygotowujemy kolekcję i płacimy za nią na pół roku do przodu, a także przygotowujemy kolekcje na kolejny sezon. Takich kosztów i cash flowu po stronie wynajmujących nie ma – stwierdził.

Igor Klaja, prezes firmy OCTF, właściciela 4F, powiedział, że – w jego ocenie – najlepszą opcją zmierzenia się z problemem jest solidarne podejście stron zaangażowanych w proces handlu detalicznego i usług.

– Wiele branż ucierpiało, nie tylko retail – nie widzę opcji, żeby przenieść ciężar na budżet państwa. Nasze podejście jest takie, żeby te trzy strony zaangażowane – my, galerie handlowe i banki – powinniśmy w sposób solidarny partycypować w tym koszcie – dodał.

Paweł Kapłon ze spółki KAN, właściciela marki Tatuum, ocenił, że potrzebne jest wsparcie na poziomie czynszów, systemowe uregulowanie, w którym jako partnerzy pojawią się wynajmujący i banki. Jego zdaniem, uwzględniona i zaadresowana musi zostać także kwestia partycypacji rządu w kosztach zatrudnienia oraz kwestia zapewnienia płynności. – Jeśli te elementy się pojawią, to przy ogromnej pracy mamy szansę przejść przez kryzys. Bez tego firmy będą upadały – zaznaczył.

Źródło: businessinsider.com.pl