Fot. Pixabay

Rozpoczynają się Święta Wielkanocne roku 2020. Święta wyjątkowe – z pustymi kościołami, z pustym Placem Świętego Piotra. Czy przedświąteczne zakupy w tym roku także bardzo różniły się od tych sprzed roku?

Diametralnie. Paradoksalnie to właśnie drobne sklepy zwiększyły swoje obroty. Nie jest to bardzo duży wzrost, choć wyraźny. Wynika to przede wszystkich z obostrzeń związanych z pandemią dotyczących przemieszczenia się. Do tego lęk w ludziach jest tak duży, że dla wielu klientów robienie zakupów w marketach staje się po prostu ryzykowne dla ich zdrowia, mimo zachowania środków zaradczych (maseczek i środków odkażających).Tak więc okazało się, że małe, rodzinne sklepy osiedlowe, ale i te w małych miejscowościach są bardzo potrzebne, są wręcz dobrem niezbędnym dobrem.

Czy klienci Pana sklepu to spokojni ludzie, czy też da się zauważyć niepokój, żeby nie powiedzieć panikę czasu pandemii?

Klienci, jak wszędzie, są bardzo różni. Niektórzy spokojni, podchodzą na chłodno do sytuacji lub z lekkim dystansem, zdecydowana jednak większość po prostu się boi. Dominuje lęk o zdrowie i życie. Niejednokrotnie jednak zwierzają się, że ich życie bardzo się zmieni w związku z utratą pracy bądź zamkniętymi lub zawieszonymi działalnościami. Te obawy są bardzo poważne i uzasadnione. Lęk potęgowany jest przez izolację oraz stworzony dla ochrony dystans.

W jakim stopniu taka działalność jak Pana spotkała się z ochroną rządu? Mam na myśli pierwszą i druga tarczę antykryzysową.

Z rozmów z osobami, które potrzebują takiej pomocy, wiem, że tarcza to na razie tylko słowa. ZUS nie potwierdził jeszcze, kto i z jakiej pomocy może skorzystać. Brak jest jasnych kryteriów kwalifikacji. Opóźnienie w porównaniu z systemami ochrony w innych państwach jest według mnie zbyt duże.

Czy dzięki temu wsparciu łatwiej będzie Panu przetrwać czas zarazy?

Sądzę, że jeśli założenia tarczy antykryzysowej będą wdrożone, pewnym podmiotom to bardzo pomoże. Niemniej jednak firmy o potężnych kosztach z tytułu np. najmu, jak chociażby restauracje, z bólem to powiem, ale zbankrutują. Chyba że sytuacja w związku z epidemią ulegnie zmianie

Jak Pan ocenia to, co aktualnie dzieje się na świecie od strony gospodarczej ?

To początek wielkich zmian. Niestety, kryzysy służyły w historii świata jedynie najbogatszym. Są to sytuację, które eliminują lub redukują w dużym stopniu klasę średnią. Ubóstwo w kryzysie staje się zjawiskiem powszechnym. Dlatego dobrze się stało, że działanie państwa pomoże przetrwać przynajmniej części mikroprzedsiębiorców. Oczywiście kluczową kwestią dla polskiej i światowej gospodarki będzie czas trwania zarazy.

Zaczynał Pan działalność jeszcze w latach 90. Jak zmienił się rynek spożywczy w Polsce od tego czasu?

Działalność drobnych firm handlowych z roku na rok przysparzała coraz mniej profitów, oczywiście w dużej mierze stało się tak z powodu “odpływu” większości klientów do marketów, hipermarketów czy galerii handlowych. Ta działalność dla wielu mikroprzedsiębiorców okazuje się nierzadko mniej dochodowa, niż tak zwana praca dla kogoś.

Jak procentowo określiłby Pan spadek klientów Pana sklepu po tym, jak duże markety zaczęły powstawać u nas jak grzyby po deszczu ?

Spadek był systematyczny. W dokładnych wyliczeniach należałoby ująć inflację. Nie można zapominać także, że wiele drobnych sklepów niestety nie wytrzymało presji dużych marketów. Jest ich zdecydowanie mniej niż w przeszłości. Mnie udało się przetrwać, ale szacuję, że w moim przypadku jest to spadek obrotów grubo ponad 50 proc.

A to, że duża część zagranicznych marketów nie płaci w Polsce podatków? Jak Pan to ocenia?

Zdecydowanie negatywnie. Nieopodatkowany kapitał wypływa z Polski. Jako mikroprzedsiębiorca jestem mocno zaniepokojony tymi mechanizmami – to przecież powoduje wzmocnienie pozycji dużych zagranicznych graczy na polskim rynku, a tym samym osłabia mikroprzedsiębiorców. Niepokoi mnie też „decyzyjność tych działań”, krótko mówiąc – dlaczego tak się dzieje.

Jest Pan właścicielem sklepu w Krakowie, wiem, że dużo Pan podróżuje po Polsce. Czy taka sytuacja jest w całym kraju, czy też są regiony, gdzie polscy właściciele potrafią skutecznie walczyć z zagraniczną konkurencją?

Niestety, nie zaobserwowałem skutecznej obrony przeciwko dużym graczom. Potężny kapitał pożera drobniejszy. Będzie to robił tak długo, jak długo będzie się to mu opłacać. W Polsce widziałem też regiony uboższe bądź rzadziej zaludnione, na których po prostu duży kapitał nie jest mocno rozwiniętych, mam na myśli infrastrukturę. O tym decyduje tylko rachunek zysków i strat.

Polacy są coraz bardziej świadomi tego, że kupując polskie produkty, mogą przyczynić się do zapewnienia miejsc pracy w Polsce?

Niestety, świadomość ta jest wciąż bardzo mała. Telewizja jest niestety dla większości ludzi najbardziej wiarygodnym i pięknym oknem na świat. Tam zamieszczane są reklamy, a te z kolei to pieniądze zainwestowane przez koncerny. Pieniądze, które tym koncernom muszą się zwrócić. Drobnych polskich przedsiębiorców reklamują już nieliczni. Uważam, że jest to bardzo ważne, aby przypominać Polakom o tym, że kupując polskie produkty, pomagają tak naprawdę sobie, swojej rodzinie, sąsiadom… Są oczywiście towary, których nie produkuje się już w Polsce bądź nigdy nie produkowało. Jeśli jednak mam do wyboru, zwłaszcza produkty żywnościowe, zdecydowanie wybieram polskie.

Pan także stara się kupować polskie produkty?

Oczywiście. Kupuję i zachęcam innych do kupowania polskich produktów. Jest to jedna z dróg do tego, aby nam wszystkim w Polsce żyło się lepiej. Kapitał, który zostaje w kraju, jest przecież pomnażany przez reinwestycje. Pozwalając się bogacić rodzimym przedsiębiorcom, sprzyjamy mechanizmowi, w którym kapitał pozostaje w Polsce. Oczywiście przedsiębiorca też musi być świadomy tej zależności. Ten mechanizm buduje gospodarkę, zmniejsza bezrobocie. Sprzyja również innym obywatelom, gdyż odprowadzane w Polsce podatki zasilają budżet, a ten z kolei przy mądrych rządach sprzyja obywatelom. Zachęcam równocześnie do pogłębiania wiedzy oraz świadomości, jak bardzo to wszystko jest ważne. Polska potrzebuje świadomych obywateli, myślących wspólnotowo i państwowo. Dlatego na ile to tylko możliwe, zachęcam do uważnych, polskich zakupów także po Świętach Wielkanocnych….

Rozmawiał Jarosław Mańka