Obecna wysoka inflacja nie przerodzi się w najbliższym czasie w hiperinflację, ale raczej wyhamuje i zacznie spadać, być może przeradzając się nawet w deflację – uważa Mateusz Benedyk z Instytutu Misesa.

Inflacja w Polsce sięga 14 proc. W swoim artykule w serwisie Mises.pl Mateusz Benedyk wskazuje cztery powody, które mogą doprowadzić do tego, że aktualna inflacja przerodzi się w deflację.

Po pierwsze, od października 2021 r. widać wyraźne wyhamowanie zwiększania podaży pieniądza (stanu agregatu M1). Przez cztery miesiące agregat ten wzrósł o mniej niż 0,5 proc. Dla porównania, w 2020 i na początku 2021 r. wzrosty M1 sięgały rok do roku 35 proc.

Po drugie, z powodu podwyższenia stóp procentowych i nowych regulacji Komisji Nadzoru Finansowego zmniejsza się zdolność kredytowa i w efekcie banki udzielają mniej kredytów. Przykładowo w danych za luty 2022 r. informowano, że: „w porównaniu z lutym 2021 r., na rynku kredytów mieszkaniowych wystąpił duży spadek liczby (-24,3 proc.) oraz wartości (-14,4 proc.) udzielonych kredytów”. W rezultacie „udzielanie nowych kredytów odbywa się w podobnym tempie co spłata kredytów już udzielonych, co skutkuje zerowym wynikiem netto depozytów kreowanych i niszczonych w systemie bankowym w ten sposób”.

Po trzecie, w ostatnich miesiącach widać pierwsze efekty podwyżek stóp procentowych: powoli, ale rośnie oprocentowanie lokat i kont oszczędnościowych. W efekcie już zauważalny jest trend wzrostu depozytów w bankach – zarówno firmowych, jak i gospodarstw domowych.

Po czwarte, ważnym czynnikiem osłabiającym inflację będzie wzrost popytu na złotowe salda gotówkowe zgłaszany przez uchodźców, którzy osiedlają się w Polsce. Ludzie, którzy żyją w Polsce, potrzebują realnego salda gotówkowego w polskich złotych na takim poziomie, który zapewnia codzienne funkcjonowanie. Ten dodatkowy popyt na złote prowadzi do wzrostu siły nabywczej pieniądza. Jednym słowem, wykreowane dotychczas złote będą teraz dzielone na większą liczbę osób.

Natomiast jako niebezpieczeństwo, które może wzmocnić tendencje inflacyjne, Benedyk wskazuje politykę pieniężną NBP, która może doprowadzić do wzrostu podaży pieniądza oraz uruchomienie Krajowego Planu Odbudowy, gdyż „w polskim systemie unijne dotacje są zwykle wymieniane przez rząd w NBP na świeżo wykreowane złote”.

Poprzedni artykułSurowa kara od UOKiK dla UNIQA. Jej wysokość robi wrażenie!
Następny artykułChrust+ i zimny prysznic z Wenezueli