Berlin podjął decyzję o przedłużeniu działania ostatnich funkcjonujących elektrowni jądrowych w kraju.

geralt/Pixabay

Olaf Scholz oznajmił, że nadal będą pracować reaktory Isar 2, Neckarwestheim 2 i Emsland, które były przeznaczone do zamknięcia wraz z końcem roku. Termin ten został jednak przedłużony do połowy kwietnia 2023 roku.

Decyzja ta wywołała tarcia w koalicji rządowej. Zieloni oznajmili, że zgadzają się na dalsze działanie tylko dwóch elektrowni. Wolna Partia Demokratyczna jest natomiast za szerszym wykorzystaniem energii nuklearnej.

Niemcy od 2010 roku realizują politykę energiewende. Polegała ona na wycofywaniu się z energii węglowej (rząd nadal podkreśla, że zamierza dotrzymać tego zobowiązania do 2030 roku) oraz atomowej. Idea zyskała szczególne wsparcie administracji Angeli Merkel w 2011 roku po katastrofie elektrowni w Fukushimie, która przyspieszyła proces odejścia od atomu.

Do rozpoczęcia wojny na Ukrainie węgiel i atom miały być zastępowane w znacznej części przez gaz sprowadzany z Rosji. Po rozpoczęciu inwazji Federacja Rosyjska wstrzymała jednak jego dostawy. Dlatego niemiecki rząd stoi teraz przed problemem, w jaki sposób zastąpić ten surowiec, a jednocześnie wypełnić wcześniejsze zobowiązania.

DW

Poprzedni artykułUkraina zaczyna wielką wyprzedaż państwowego majątku
Następny artykułCo się dzieje z polskim rynkiem pracy?