Jednym z najbardziej przerażających następstw funkcjonowania pieniądza dekretowego, a w szczególności papierowego, jest możność przedłużania za jego pomocą wojen – pisze w najnowszym felietonie ks. Jacek Gniadek.

Według premiera Mateusza Morawieckiego nadmierne zyski Norwegii ze sprzedaży ropy i gazu są niesprawiedliwe. Nadmierne zyski? Ceną sprawiedliwą jest cena rynkowa. Nie musimy kupować od Norwegów. Państwa kierują się swoimi interesami. Oceniają je z własnego punktu widzenia. Każdy w gruncie rzeczy tak postępuje.

Papież Franciszek ostrzega, że eskalacja konfliktu na Ukrainie może doprowadzić do katastrofy, a jej skutki mogą być globalne. Osłabienie sił konwencjonalnych Rosji może zmusić tę Rosję do użycia broni nuklearnej. Blokowanie portów nad Morzem Czarnym, przez które Ukraina eksportowała zboże na cały świat, może doprowadzić do głodu na skalę światową.

Ukraina potrzebuje broni, aby się bronić. Nikt tego nie kwestionuje. Niektórzy stawiają jednak pytanie, czy Ukraina potrzebuje broni, jaką dostarczają jej Stany Zjednoczone. Joe Biden 28 kwietnia br. zwrócił się do Kongresu o 33 mld dolarów na wsparcie Ukrainy, w tym ponad 20 mld na pomoc wojskową.

Gregory J. Hayesm, dyrektor koncernu zbrojeniowego Raytheon Technologies, w styczniu br. powiedział, że napięcia w Europie Wschodniej i na Morzu Południowochińskim otwierają nowe możliwości sprzedaży broni na międzynarodową skalę. – Aby firmy zbrojeniowe mogły zarabiać, wojna musi trwać – tak swój program o światowym handlu bronią w indyjskiej telewizji Gravitas PLUS kończy Palki Sharma.

W marcu, już po wybuchu wojny na Ukrainie, Hayesm wyjaśnił, że na myśli miał obronę demokracji i korzyści, jakie to w przyszłości przyniesie dla biznesu. Warto podkreślić, że Stany Zjednoczone sprzedają broń także Arabii Saudyjskiej, Filipinom, Egiptowi i Tajlandii, które nie są wzorami demokracji i przestrzegania praw człowieka.

Wojny mają swoje koszty i nie można ich kalkulować w oderwaniu od ich ekonomicznego aspektu. Ceny są rynkowym fenomenem i nie istnieją poza rynkiem. Są jego tworem i powstają jako pochodne działań jednostek lub grup, które działają w swoim imieniu. Wojna niczego tutaj nie zmienia. Wprost przeciwnie. Dobra rzadkie stają rzadsze, a do tego dochodzi jeszcze geopolityka.

Mówiąc o katastrofie, papież nie powiedział tego wprost, ale mechanizm finansowania wojny wymyka się dzisiaj spod kontroli. Rządy nie muszą dzisiaj nikogo prosić o zwiększenie wydatków na zbrojenia. Jörg Guido Hülsmann w „Etyce produkcji pieniądza” zwraca na ten problem uwagę: „Jednym z najbardziej przerażających następstw funkcjonowania pieniądza dekretowego, a w szczególności papierowego, jest możność przedłużania za jego pomocą wojen”.

O wydatkach na wojnę decydują dzisiaj rządy. Nie muszą mieć zgody swoich parlamentów i przekonywać obywateli do swoich racji, ponieważ jako narzędzie mają w swoich rękach pieniądz dekretowy. Nadmierna podaż pieniądza pozwala rządowi odebrać ludziom własność bez ich zgody i w gruncie rzeczy wbrew ich woli.

Niesprawiedliwością nie są więc zyski Norwegii ze sprzedaży ropy. Jest nią – jak trafnie zauważył Milton Friedman – inflacja, czyli taka forma podatku, którą można nałożyć bez ustawy.

Jacek Gniadek SVD

Poprzedni artykułG7 zobowiązuje się do likwidacji energetyki węglowej
Następny artykułCo z VAT-em na książki?