Wybory prezydenckie i ich wynik w obu politycznych obozach rozpoczął nowy rozdział. Bo dalsze kroki na najbliższe lata uzależniano w obu formacjach od tego – uważanego przez polityków za plebiscyt poparcia dla ich obozów – wyniku. PiS zatem zapowiada rekonstrukcję rządu i rozpoczyna akcję odbicia Senatu z rąk opozycji oraz “polowanie” na ludzi PSL i Konfederatów. W Platformie z kolei powstał plan uczynienia Rafała Trzaskowskiego przywódcą całej opozycji, do której mają być włączeni sprzyjający opozycji samorządowcy.

fot. KPRM/materiały prasowe

Reelekcja prezydenta Andrzeja Dudy i jego wyborczy wynik dały Prawu i Sprawiedliwości sytuację komfortu rządzenia najbliższe trzy lata. Ale PiS wie, że aby utrzymać władzę po tej kadencji parlamentarnej, musi dokonać zmian. Nowym otwarciem ma być rekonstrukcja rządu, która przeprowadzona ma zostać po wakacjach. Gabinet z pewnością opuści Jarosław Gowin, ale jego partia Porozumienie ma zostać w koalicji.

To nie wszystko. PiS bowiem chce poszerzyć liczbę swoich posłów w Sejmie poprzez przeciągnięcie na swoją stronę polityków z Polskiego Stronnictwa Ludowego oraz Konfederacji. Polowanie na polityków PSL ruszyło także w terenie, gdzie w wielu sejmikach opozycja ma bardzo niewielką przewagę.

– Kusili, ale jak na razie żaden z naszych ludzi nie przeszedł na stronę PiS – mówi nam Marek Sawicki z PSL.

Prawo i Sprawiedliwość po wygranej prezydenta rozpoczęło także wcielać w życie plan odbicia Senatu z rąk opozycji. Większość opozycji w Senacie wisi na włosku. Przejście dwóch lub trzech osób pozwoli na zmianę większości.

– Wynik wyborów prezydenckich i ich przebieg pokazał, że opozycyjny pakt Koalicja Obywatelska-PSL-SLD nie istnieje – mówi nam Stanisław Karczewski, były marszałek Senatu z PiS.
– Czy negocjacje już się toczą?
– Na pewno będziemy rozmawiali. Nie sądzę, aby opozycyjny pakt w Senacie przetrwał. To kilka rozmów – stwierdza Karczewski.

Sytuacja po opozycyjnej stronie w obliczu przegranej Rafała Trzaskowskiego jest bardzo trudna. Platforma ma za złe liderowi PSL Władysławowi Kosiniakowi-Kamyszowi oraz Szymonowi Hołowni, że ani oni sami, ani ich formacje nie włączyły się aktywnie w kampanię wyborczą Trzaskowskiego. To nie jest dobry prognostyk do dalszej współpracy. Dodatkowo w samej Platformie także rozpoczynają się rozliczenia i szukanie winnych przegranego boju o prezydenturę. A jeśli PiS-owi udałoby odbić Senat, pozycja przewodniczącego tej partii Borysa Budki znacznie osłabnie, a widmo rozpadu stanie się realne.

Wielu w Platformie uważa, że wynik Trzaskowskiego otwiera drogę do nowego otwarcia po opozycyjnej stronie. Plan jest taki, aby Trzaskowski został patronem i przywódcą opozycji, do której włączyć się mają także sprzyjający opozycji samorządowcy.

– Wczoraj słyszę od pana Schetyny taką radę: wokół Rafała Trzaskowskiego musi w tej chwili zgromadzić się cała opozycja i pan Rafał Trzaskowski poprowadzi zjednoczone partie. To ja chciałem panu Schetynie przypomnieć: nie bądź, bracie, taki mądry, bo pięć lat temu, jak Komorowski przegrał, to też wziął połowę wszystkich głosów, byłeś wtedy szefem Platformy, szefem SLD był Leszek Miller, trzeba było się zgromadzić wokół Komorowskiego i wygrać następne wybory – powiedział lider SLD Włodzimierz Czarzasty w Radiu Zet.

I zaapelował do Schetyny: – Zajmij się, chłopie, swoją polityką i swoją osobą. Jakby ktoś zadzwonił do Biedronia i powiedział „Chodźcie, spotkamy się”, to byśmy to zrobili. Ze sztabu PO dostawaliśmy jednak sygnały, żebyśmy się nie wtrącali.