Jak przeczytać można w "Rzeczpospolitej", w ostatnim czasie inspektorzy pracy we Francji bardzo duży nacisk kładą na kontrolowanie firm z Europy Środkowo-Wschodniej, w tym z Polski. Cytowany przez Business Insider dr Marek Benio z Inicjatywy Mobilności Pracy zaznacza, że celem inspekcji pracy jest w tym wypadku udowodnienie tym firmom, że działają nielegalnie.

– Kontrole odbywają się według jednego scenariusza, w którym zagraniczna firma zostaje uznana za działającą nielegalnie na terytorium Francji, co jest przestępstwem zagrożonym bardzo wysokimi karami finansowymi (30 tys. euro za każdego nielegalnie zatrudnionego pracownika), a nawet więzieniem (powyżej dwóch lat). Z kolei lokalni kontrahenci naszych przedsiębiorców są przez kontrolerów informowani, że współpraca z firmami spoza Francji może być uznana za współudział w przestępstwach – mówi Benio w rozmowie z "Rz".

Dziennik informuje, że jak dotąd, francuska inspekcja nie ukarała żadnej z firm, jednak to nie jest jedyny cel przeprowadzanych kontroli. Działania inspektorów mają na celu skłonienie przedsiębiorców do zarejestrowania swoich firm bezpośrednio we Francji, by tam właśnie płaciły one podatki. Polscy przedsiębiorcy nie są skłonni do takiej zmiany, głównie ze względu na wysokie koszty takiej zmiany.

Polski resort rozwoju przygotował i opublikował Czarną Księgę barier, które napotykają polskie firmy w krajach Unii Europejskiej. Minister Jadwiga Emilewicz, podczas konferencji prasowej, stwierdziła, że gdyby tych utrudnień nie było, wzrost europejskiego PKB byłby o 2 proc. wyższy.

– Od wielu lat nasi przedsiębiorcy zgłaszają uwagi, mówią o tym, że ich działalność nie jest traktowana w sposób równy na różnych rynkach – powiedziała szefowa resortu rozwoju.

Wskazała, że "kumulacją tej dyskusji" była dyrektywa o pracownikach delegowanych czy o usługach transportowych, która przyczyni się do zmiany poziomu konkurencyjności naszych pracowników oraz całego sektora trasportowego na unijnym rynku.

Emilewicz przypomniała, że to polskie firmy w największym stopniu zaspokajają zapotrzebowanie na usługi transportowe w UE.

– Jeśli jednolity europejski rynek jest jedną z największych wartości, jakie udało się Wspólnocie Europejskiej zbudować, to warto pokazać, gdzie on nie działa – zaznaczyła minister.

JS/Business Insider