Restart kampanii Andrzeja Dudy jest konieczny – słychać to od wszystkich polityków Zjednoczonej Prawicy, niezależnie od ośrodków i partyjnych skrzydeł. Dlaczego? Utrzymująca się spadkowa sondażowa tendencja urzędującego prezydenta wzbudza już w tej chwili więcej niż niepokój. Badania – i te oficjalnie publikowane, i te wewnątrzpartyjne –pokazują bowiem, że Andrzej Duda bój o reelekcję może po prostu przegrać.

Najpoważniejszym jego rywalem jest Rafał Trzaskowski, który jako nowy kandydat Platformy po wycofaniu Małgorzaty Kidawy-Błońskiej błyskawicznie odrobił straty pani wicemarszałek, której poparcie spadło do kilku procent, a teraz jest na fali wznoszącej, tzn. nie tylko nie traci poparcia, ale systematycznie je zwiększa.

Jak odbudować poparcie dla Andrzeja Dudy? W PiS ścierają się i to ostro dwie grupy: jedna twierdzi, że tylko spokojną kampanią, pokazującą współpracę prezydenta z rządem oraz nowymi propozycjami i rozwiązaniami dla firm i zwykłych ludzi, da się wygrać. Druga twierdzi, że prezydent jednak powinien bardziej zaatakować Rafała Trzaskowskiego, pokazać, że też potrafi „dogryźć”, że jest wojownikiem. Krótko mówiąc, duża część polityków PiS optuje za innym niż dotychczas sposobem spokojnego kampanijnego działania prezydenta. Jak mówią: „Andrzej Duda musi pokazać kły”.

Zwolennicy spokojnej i merytorycznej kampanii twierdzą jednak, że Duda wygra, gdy ogłoszone po kolei będą kolejne propozycje rozwiązań pomocowych dla firm – dla konkretnych branż oraz pracowników. Ludzie patrzą, ile mają w portfelach. I jak odczują to realnie, poparcie dla urzędującego prezydenta znów będzie szło w górę. Tyle że czasu jest niewiele. Wszystko wskazuje na to, że Marszałek Sejmu w środę ogłosi termin wyborów prezydenckich na 28 czerwca.