fbpx
sobota, 22 czerwca, 2024
Strona głównaFelietonRok bankructw, które czasami można było przewidzieć

Rok bankructw, które czasami można było przewidzieć

Zbankrutować może polityk, może też przedsiębiorca. Powoli chylący się rok raczej nie zmieni się już na taki, w którym tych bankructw nie będziemy oglądać.

Rok 2022 to dla mnie przede wszystkim opowieść o bankrutowaniu. Ale ono może być czasami pozytywne. Na naszych oczach zbankrutowała polityka szantażu stosowana przez Kreml, Ukraina nie upadła, Zachód okazał się być twardszy, niż myśleliśmy, niż ja sam myślałem, ale przynajmniej jestem pozytywnie, a nie negatywnie zaskoczony. Ogromna tragedia, jaką jest otwarta wojna, może być jednak czymś przynajmniej w pewnym aspekcie przydatnym i ten aspekt jest właśnie taki – Rosja tak długo licytowała, aż musiała pokazać karty. Dzięki temu zwolennikom wschodnich autorytarnych rozwiązań, bo niestety w Europie są i tacy, będzie już zawsze trudniej. To nas wszystkich oddala od Rosji nawet pomimo tego, że fizycznie udało się jej ponownie, bo pamiętajmy o 2014 roku, naruszyć granice Ukrainy.

Bankructwo to jednak termin, którego konotacje są przede wszystkim negatywne i niestety, sytuacja ekonomiczna, mówiąc potocznie, „się zagęszcza”. W ramach moich obowiązków zawodowych, tych poza pisaniem felietonów, przeprowadzam też rozmowy o pracę z kandydatami. Niebezpieczne jest to, że coraz częściej dostaję do oceny CV ludzi niewątpliwie rzutkich i o ciekawym doświadczeniu, ale jednocześnie takich, którzy do niedawna prowadzili jakiś biznes, a teraz chcą przejść na etat. Taka obserwacja to oczywiście nie jest jeszcze żaden dowód na cokolwiek, to dla mnie po prostu impresja. Ale jeśli zestawię ją z danymi makroekonomicznymi, to niestety, ale obraz się wypełnia kolorami. Za każdą tabelką stoją ludzie i to ludzie mają i będą mieć teraz ciężko. Rozjazd polityki monetarnej i fiskalnej, który przypomina zbyt późne i zbyt ostrożne gaszenie pożaru, do którego ktoś cały czas dokłada chrustu (pewnie zebranego w lesie, o ile jeszcze wolno), to dla nas jakieś dane, niepokojące, ale odległe, oddzielone monitorem. Skądś się jednak one biorą i po prostu rosną na złej, nieprzygotowanej do takich zawirowań, jakie teraz mamy, polityce. Podglebie tych problemów to właśnie żywi ludzie i ich smutne w tym roku biznesowe scenariusze.

Że tak będzie: można jednak było przewidzieć. Ja jednak na pewno nie przewidziałem wybuchu wojny na Ukrainie, która definiuje teraz bardzo dużo i jest jakimś nowym początkiem w stosunkach międzynarodowych, istotnie wpłynie na układ sił. To zresztą też było jakieś bankructwo – takiego modelu relacji z Zachodem, jaki prowadziła Rosja i Putin, który myślał, że może wszystko. Dodatkowo, do pewnego stopnia, to on jest odpowiedzialny za problemy ekonomiczne Polski, ale pamiętajmy, że ten wygodny żyrant nie odpowiada za nasze własne, popełnione tutaj, błędne decyzje.

Kilka dni przed atakiem Rosji mój znajomy z Niemiec pytał mnie, jakie są moje przewidywania odnośnie wybuchu konfliktu. Nie udzieliłem mu żadnej jasnej odpowiedzi. Po prostu nie wiedziałem. Co jednak udało mi się przewidzieć, to rynkowe zbliżenie Polaków i Ukraińców. Zakładałem, że będzie się ono odbywało dzięki rozwiązaniom dostarczanym przez kapitalizm i że dzięki współpracy uda się nam choć trochę, na pewno nie w stu procentach, zasypać historyczne podziały. Stało się trochę inaczej, rynek jako suma dobrowolnych działań zadziałał, ale jako agregat pomocy udzielanej Ukraińcom przez Polaków – przetrwanie jest bowiem warunkiem niezbędnym do tego, aby później można było z kimś wspólnie pracować. I to się nam udało. Polska wyrosła na humanitarne supermocarstwo i jest to powód do dumy. Pomyślmy przy tym, co by było, gdyby Rosja napadła na Ukrainę na przykład w 1993 roku, kiedy byliśmy dużo, dużo biedniejsi. Kiedy nasz zawsze ułomny, ale zawsze sprawniejszy niż centralne planowanie, jakiego doświadczaliśmy przez półwiecze, kapitalizm jeszcze się nie rozkręcił. Czym mielibyśmy się dzielić z ludźmi, którzy uciekają przed wojną? No właśnie.

Kto i co zbankrutuje jeszcze w 2022 roku, a kto i co dociągnie do 2023? Na pewno z czasem się będziemy dowiadywać – jedno jest natomiast pewne. Ważne jest nie uciekanie przed bankructwami, bo to czasami może być po prostu niemożliwe, a gotowość do talebowskiej antykruchości i nastawienie, dzięki któremu poradzimy sobie w świecie twórczych destrukcji. Przecież każdy kryzys to też jakaś szansa.

Marcin Chmielowski
* autor jest wiceprezesem Fundacji Wolności i Przedsiębiorczości

Marcin Chmielowski
Marcin Chmielowski
Politolog, doktor filozofii, autor książek, scenarzysta filmów dokumentalnych.

INNE Z TEJ KATEGORII

Czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal

Z pewnością zgodzimy się wszyscy, że najbardziej nieakceptowalną i wywołującą oburzenie formą działania każdej władzy, niezależnie od ustroju, jest działanie w tajemnicy przed własnym obywatelem. Nawet jeżeli nosi cechy legalności. A jednak decydentom i tak udaje się ukryć przed społeczeństwem zdecydowaną większość trudnych i nieakceptowanych działań, dzięki wypracowanemu przez wieki mechanizmowi.
5 MIN CZYTANIA

Legia jest dobra na wszystko!

No to mamy chyba „początek początku”. Dotychczas tylko się mówiło o wysłaniu wojsk NATO na Ukrainę, ale teraz Francja uderzyła – jak mówi poeta – „w czynów stal”, to znaczy wysłała do Doniecka 100 żołnierzy Legii Cudzoziemskiej. Muszę się pochwalić, że najwyraźniej prezydent Macron jakimści sposobem słucha moich życzliwych rad, bo nie dalej, jak kilka miesięcy temu, w nagraniu dla portalu „Niezależny Lublin”, dokładnie to mu doradzałem – żeby mianowicie, skoro nie może już wytrzymać, wysłał na Ukrainę kontyngent Legii Cudzoziemskiej.
5 MIN CZYTANIA

Rozzłościć się na śmierć

Nie spędziłem majówki przed komputerem i w Internecie. Ale po powrocie do codzienności tym bardziej widzę, że Internet stał się miejscem, gdzie po prostu nie można odpocząć.
6 MIN CZYTANIA

INNE TEGO AUTORA

Rozzłościć się na śmierć

Nie spędziłem majówki przed komputerem i w Internecie. Ale po powrocie do codzienności tym bardziej widzę, że Internet stał się miejscem, gdzie po prostu nie można odpocząć.
6 MIN CZYTANIA

Pluszowy krzyż polskich liberałów i libertarian

Rozmowa z innym pozwala docenić to, co mamy. Szczególnie wtedy, kiedy ten inny jest tak naprawdę bardzo do nas podobny. Na przykład jest libertarianinem z Białorusi.
5 MIN CZYTANIA

Można rywalizować z populistami w polityce, ale najlepiej po prostu ograniczyć rolę państwa

Możemy już przeczytać tegoroczny Indeks Autorytarnego Populizmu. Jest to dobrze napisany, pełen informacji raport. Umiejętnie identyfikuje problem, jaki mamy. Ale tu potrzeba więcej. Przede wszystkim takiego działania, które naprawdę rozwiązuje problemy, jakie dostrzegają wyborcy populistycznych partii.
4 MIN CZYTANIA