fbpx
poniedziałek, 17 czerwca, 2024
Strona głównaHistoriaRzeź Woli – najważniejsze, by pamiętać

Rzeź Woli – najważniejsze, by pamiętać

W dniach 5-7 sierpnia 1944 r. doszło do największej hekatomby ludności cywilnej podczas II wojny światowej. Według szacunków historyków Niemcy, wraz kolaborantami, zamordowali wtedy ok. 70 tys. mieszkańców Woli. W kolejnych dniach sierpnia Niemcy pastwili się nad mieszkańcami Ochoty, gdzie zamordowali 10 tys. Warszawiaków. Wróćmy jeszcze raz do relacji świadka tych strasznych wydarzeń, który w tamtym czasie miał zaledwie siedem lat...

„Kiedy wybuchło Powstanie Warszawskie wraz z rodzicami mieszkałem na ul. Dworskiej, obecnej Kacprzaka pod nr 7. Miałem wówczas 7 lat.” – wspomina ks. Stanisław Maciej Kicman.

Spontaniczny wybuch radości z powodu rozpoczęcia walki z Niemcami szybko zamienił się w grozę i strach przed śmiercią. Na ul. Dworską z prędkością błyskawicy dotarła straszna wieść, iż Niemcy wypędzają z każdego domu na Woli mieszkańców, których mordują i że szybko posuwają się do przodu. 7 sierpnia zjawili się na Dworskiej.

„Wrzask na podwórzu, na klatce schodowej. Bieganina, strzały, rzucane granaty. Nie wiedzieliśmy czy zabijają w mieszkaniach, czy wyprowadzają. Krzyk ludzi – wspomina ks. Stanisław Kicman moment, gdy z mamą, babcią i sąsiadami zostali przepędzeni przez płonące ulice Warszawy. Wtedy to mały Stasio zobaczył swojego młodszego kolegę, którego z trzeciego piętra kamienicy wyrzucił wprost na bruk SS-man. Chłopiec, zaciskając w dłoni oderwaną klapę z munduru niemieckiego żołnierza, roztrzaskał się o bruk po stronie kościoła, który był tego dnia miejscem kaźni setek mieszkańców Woli.

Rodzina Kicmanów wraz z tłumem cywilnej ludności zapędzona została za mury okalające plac przed kościołem, gdzie dokonywano rozstrzeliwań. „Kazano nam uklęknąć na trawniku z rękoma do góry, a przed nami w odległości ok. 3 metrów rozstawione rkm-y, żołnierze przy tych rkm-ach i czekaliśmy na egzekucję. Mama myślała, że to już. Przytuliła mnie do siebie, mówi: Zamknij oczy. Nie będzie bolało. Ja te słowa słyszę bez przerwy w uszach.” wspominał duchowny. Klęcząc przed wymierzonymi wprost w cywili karabinami, które obsługiwali także kolaborujący z Niemcami Ukraińcy, Kicmanowie oczekiwali na śmierć. Ta jednak w cudowny sposób nie nadeszła. W ostatnim momencie Niemcy zmienili rozkaz, kazali cywilom wstać z klęczek i wejść do kościoła, który stał się ich tymczasowym więzieniem. Przy drzwiach świątyni piętrzył się już stos trupów mieszkańców Woli, którzy przybyli w to miejsce przed cudownie ocaloną grupą.

Ludność cywilna Woli zgromadzona w kościele św. Wojciecha

Jak się okazało grupa, w której znajdował się mały Stasio z rodziną, cudem uniknęła śmierci, gdyż gen. Erich von dem Bach-Zelewski (wykonawca rozkazów Hitlera i Himmlera) zdał sobie sprawę z tego, że zbrodnie dokonywane przez niemieckich żołnierzy (oraz ukraińskich kolaborantów i żołnierzy z RONA) paradoksalnie powodują zwiększenie oporu Powstańców Warszawskich. Bardzo negatywnie wpływały też na psychikę morderców. Coraz częściej zdarzały się wśród Niemców przypadki szaleńczego obłędu – jedni załamywali się psychicznie, inni popadali w „szał mordowania”. Niemieccy dowódcy odnotowali przypadki niepojętych zwyrodnień żołnierzy, na których mordy podziałały jak narkotyk. Żołnierze wręcz szukali okazji do popełnienia kolejnego morderstwa. Prym wiedli kolaborujący z Niemcami Ukraińcy, którzy byli już skalani Rzezią Wołyńską. Oni – oraz Rosjanie z RONA – „przodowali” w gwałtach i mordach na kobietach.

Fabryka Franaszka, dół z prochami zamordowanych mieszkańców Woli

Według świadectw oprawcy nakazywali Warszawiakom wspinać się na zwały trupów o wysokości 2 m, szerokości do 20 m i długości dochodzącej do 35 m. Przyszłe ofiary musiały nawet nieść kawałki desek, by potem zwał trupów… lepiej się palił. Niemcy wraz z kolaborantami dopuścili się nawet masakr wolskich szpitali, w których polski personel leczył również rannych Niemców. Lekarki i pielęgniarki były gwałcone i mordowane.

Żołnierze niemieccy zajęci mordowaniem cywili, a następnie zacieraniem śladów zbrodni, nie dokonywali postępów w tłumieniu Powstania Warszawskiego, na co zwracali uwagę hitlerowscy oficerowie. Wieczorem 5 sierpnia Generał von dem Bach, dowodzący pacyfikacją Warszawy, doprowadził więc do złagodzenia eksterminacyjnego rozkazu Hitlera, zakazując mordowania kobiet i dzieci, jednak Rzeź Woli ustała dopiero 7 sierpnia. Nie znaczy to jednak, że nie dochodziło już do mordów. Poszczególne oddziały nadal dopuszczały się zbrodni, a do 25 sierpnia trwała Rzeź Ochoty, gdzie wymordowano 10 tys. mieszkańców.

Od 8 sierpnia 1944 r. Niemcy zaczęli wysyłać cywilnych mieszkańców Warszawy do obozów koncentracyjnych i obozów pracy. To m.in. uratowało małego Stasia Kicmana i jego bliskich. Zaważyły względy praktyczne i ekonomiczne – zamiast mordować kolejne tysiące mieszkańców Warszawy Niemcy postanowili wykorzystać ich jako niewolniczą siłę roboczą, m.in. w fabrykach zbrojeniowych.

6 sierpnia 1946 r. odbył się uroczysty pogrzeb ofiar Rzezi Woli i Rzezi Ochoty. W 117 trumnach pochowane zostało około 12 ton prochów ludzkich. Niemcy skutecznie zacierali ślady swoich zbrodni, dlatego trudno jest dzisiaj ustalić prawdziwą liczbę ofiar, choć historycy szacują, że było to ok. 60-70 tys. ludzi.

Obelgą dla ofiar Rzezi Woli jest to, iż Niemcy odpowiedzialni za zbrodnie na cywilnej ludności Warszawy nie zostali ukarani. Obelgą jest też brak reparacji. Rokrocznie, podczas kolejnych rocznic Powstania Warszawskiego, ambasada RFN w Warszawie opuszcza flagę do połowy masztu. W tym roku szefowa niemieckiej dyplomacji Annalena Baerbrock  powiedziała: „Rząd RFN przywiązuje wielką wagę do upamiętnienia ofiar zbrodni niemieckich w Polsce, ponosząc za nie odpowiedzialność”. Niemcy deklarują też, że w Berlinie powstaną miejsca pamięci i spotkań z Polakami. Należy zadać pytanie: dlaczego do tej pory nie powstały? Dodatkowym wątkiem jest oświadczenie szefa CDU Friedricha Merza, który podczas spotkania z prezesem PiS J. Kaczyńskim uznał polskie roszczenia reparacyjne za pozbawione podstaw prawnych.

Nam pozostaje wciąż przypominać o odpowiedzialności moralnej i pamiętać o ofiarach. Po raz wtóry polecamy więc wspomnienia tamtych dramatycznych wydarzeń pióra Moniki Kicmam (matki ks. Stanisława) i świadectwo samego ks. Stanisława Kicmana, który – przypominamy – został duchownym już jako wdowiec. Miał takie powołanie, taką potrzebę. Rozmawiając z nim można się było przekonać o sile jego wiary – był wolny od pragnienia zemsty i nienawiści. Proces przebaczenia Niemcom w przypadku dziecka, które widziało Rzeź Woli z pewnością był długi – tym większy podziw dla człowieka, który na pierwszym miejscu postawił miłość bliźniego.

 

Wszystkie fotografie – domena publiczna (Wikipedia)
Jarosław Mańka
Jarosław Mańka
Dziennikarz, reżyser, scenarzysta i producent, autor kilkunastu filmów dokumentalnych i reportaży (kilka z nich nagrodzonych). Absolwent historii na Uniwersytecie Jagiellońskim. Pasjonat podróży i tajemnic historii. Propagator patriotyzmu gospodarczego. Współpracownik magazynu „Nasza Historia”.

INNE Z TEJ KATEGORII

Pamięć i przestroga: Konfederacja targowicka, czyli krótka historia zdrady

Miesiąc maj większości Polaków kojarzy się z rocznicą uchwalenia Konstytucji w 1791 r., rokrocznie uroczyście obchodzoną w naszym kraju. Jednak maj to także (niestety) miesiąc, w którym część zaprzedanej magnaterii zawiązała konfederację targowicką, która do dziś jest synonimem zaprzedania i hańby. Historię zdrady narodowej doskonale opisał przedwojenny historyk Władysław Smoleński w dziele „Konfederacja targowicka”.
4 MIN CZYTANIA

Męczennik, który sam domagał się, by zostać patronem Polski

16 maja w sanktuarium w Strachocinie uroczyście obchodzony jest odpust św. Andrzeja Boboli w rocznicę jego okrutnej śmierci, jaką odniósł z rąk Kozaków w 1657 r. Męczennik jest prawdopodobni jedynym świętym, który... sam domagał się, by zostać patronem Polski.
4 MIN CZYTANIA

Konstytucja 3 Maja nie była pierwszą w Europie? Wzorowała się na konstytucji Rzeczypospoliej Pawłowskiej

4 kwietnia 1791 roku, miesiąc przed uchwaleniem Konstytucji 3 Maja, Sejm Rzeczypospolitej uchwalił konstytucję (położonej na Wileńszczyźnie) Rzeczypospolitej Pawłowskiej – miniaturowej chłopskiej republiki założonej przez ks. Pawła Ksawerego Brzostowskiego. Ten wizjoner jako pierwszy w Europie ustanowił prawa znoszące pańszczyznę, nadające wolność osobistą oraz formę samorządu.
5 MIN CZYTANIA

INNE TEGO AUTORA

Wiślana Procesja Eucharystyczna w Czerwińsku nad Wisłą

Długi weekend związany ze Świętem Bożego Ciała sprzyja poznawaniu mało znanych zakątków naszego kraju. Z pewnością warto odwiedzić Czerwińsk nad Wisłą, gdzie odbywa się jedyna w Polsce Wiślana Procesja Eucharystyczna. Przy okazji można poznać wiele tajemnic związanych z pięknym czerwińskim klasztorem położonym nad brzegiem Wisły.
5 MIN CZYTANIA

Pamięć i przestroga: Konfederacja targowicka, czyli krótka historia zdrady

Miesiąc maj większości Polaków kojarzy się z rocznicą uchwalenia Konstytucji w 1791 r., rokrocznie uroczyście obchodzoną w naszym kraju. Jednak maj to także (niestety) miesiąc, w którym część zaprzedanej magnaterii zawiązała konfederację targowicką, która do dziś jest synonimem zaprzedania i hańby. Historię zdrady narodowej doskonale opisał przedwojenny historyk Władysław Smoleński w dziele „Konfederacja targowicka”.
4 MIN CZYTANIA

Męczennik, który sam domagał się, by zostać patronem Polski

16 maja w sanktuarium w Strachocinie uroczyście obchodzony jest odpust św. Andrzeja Boboli w rocznicę jego okrutnej śmierci, jaką odniósł z rąk Kozaków w 1657 r. Męczennik jest prawdopodobni jedynym świętym, który... sam domagał się, by zostać patronem Polski.
4 MIN CZYTANIA