Za sprawą dobrego marketingu promowane są nie tylko produkty, lecz kreowane są także style życia. Firmy nie sprzedają już samego dobra końcowego. W pakiecie z nim znajdziemy całe doświadczenie, które przeżywamy wraz z przedsiębiorstwem. Właśnie takim przeżyciem wykreowanym przez genialny pion promocji są święta pod znakiem czerwonego dziadka znanego jako Święty Mikołaj od Coca-Coli.

Nie od dziś wiadomo, że marketing odgrywa kluczową rolę w procesie sprzedaży, a więc i prowadzenia firmy. Jego rola rośnie wraz z profesjonalizacją oraz globalizacją rynków, która sprawia, że konkurencji we wszystkich branżach jest coraz więcej. Coraz częściej można spotkać się ze stwierdzeniem, że w krajach wysoko i średnio rozwiniętych spotykamy się głównie z rynkami konsumenta. Idzie za tym fakt, że bardziej niż zwykle głowy wytężają specjaliści od marketingu. Pożądanymi zawodami stają się SEO, zajmujący się optymalizacją dla wyszukiwarek internetowych, czy content managerzy.

Najwięcej na marketing wydają gigantyczne korporacje, w szczególności te międzynarodowe, stale zwiększając wydatki na tę część swojej działalności. Sytuacja ta w szczególności wypłynęła na wierzch podczas pandemii. Unilever w celu dostosowywania się do „życia z COVID-19” mimo spadku obrotów oraz wydatków na marketing większych niż kiedykolwiek, stale lokuje pieniądze, inwestując we własną markę.

Poza wyjątkowymi szokami, które dotykają gospodarkę i zmieniają strukturę wydatków w firmie, są okresowe wydarzenia, gdy konsumenci są bardziej podatni na działania. Takim czasem z pewnością są święta Bożego Narodzenia.  Już od zakupowego Black Friday zaczyna się zakupowe szaleństwo, które jest błogosławieństwem dla firm dotkniętych przez zwiększenie oszczędności wśród społeczeństwa mniej skorego do wydawania w trakcie pandemii. Większość reklam, które pojawiają się w przestrzeni, nie dotyczą już samych produktów, lecz prezentują marki, jako te które jedynie chcą pomóc w udanych szczęśliwych i przede wszystkim rodzinnych świętach. Zwykłe informacje o jakości czy cenie produktu przy takiej konkurencji nie wystarczają. Firmy dotykają tych uniwersalnych emocji, które nie powinny się nikomu kojarzyć źle. Od sieci dyskontów po naszego operatora telekomunikacyjnego, wszyscy wspólnie dbają o nasze święta.

I jak wielkim nie byłoby to banałem powielanym od lat, nie możemy się dziwić tym świątecznym staraniom przedsiębiorców. Czas ten jest tak kluczowy i tak dobrze zapada w życie, że dla niektórych firm może być szansą na przebicie do pamięci konsumenta. Nic dziwnego, skoro samo święto jest jedną wielką kampanią marketingową koncernów. Wisienką na torcie będzie fakt, że właśnie w ramach kampanii marketingowej ono praktycznie powstało! Nie chodzi tu oczywiście o wielkie święto religii chrześcijańskiej, ale o otoczkę stworzoną w głównej mierze dzięki coca-coli, która właśnie dzięki genialnemu marketingowi góruje nad konkurencją i nieraz jest ukazywana jako jedno z bardziej kultowych kapitalistycznych przedsiębiorstw.

Gdyby oddać Bogu, co boskie, a Coca-Coli, co cocacolowe, to mam wątpliwości, czy większość społeczeństwa świąt nie obchodziłaby 24 i 25 grudnia, popijając brązowy napój. To właśnie ta firma stworzyła i rozpromowała najbardziej rozpoznawalny znak świąt Bożego Narodzenia, jakim jest ubrany w czerwony kolor, grubszy brodaty pan w okularach. Stało się do tego stopnia, że wielu nie zdaje sobie sprawy, że jest to jedynie wymysł popkultury i amerykańskiej firmy. Dotyczy to nie tylko młodzieży, ale także najstarszych członków społeczeństwa, bo czerwony płaszcz i czapka z białymi elementami zostały spopularyzowane już w 1930 r. Niektórzy czas świąt, wydłużony w celu większej sprzedaży od późnego listopada, liczą od pojawienia się pierwszych reklam zimowych ciężarówek Coca-Coli. Nastrój co roku jest ten sam, a to jest to, co lubimy najbardziej – ciepło rodzinnych świąt, które od lat (prawie 100) są niezmienne.

Nic dziwnego, że inne firmy aspirują, by w tym okresie także zabłysnąć. Konkurencja Coca-Coli pozostaje jednak bez szans. Niebieski Mikołaj od pepsi jest tak nieintuicyjny, że dla osób mniej świadomych historii postaci, mógłby się wydawać wręcz wulgarny, będąc pogwałceniem klasycznego stroju. Jednak nie oznacza to, że trzeba się poddawać. Sposobów na stworzenie własnego wiernego zaplecza konsumentów jest od groma.

Jednym z popularniejszym pojęć jest tak zwany marketing doświadczeń. Eksperci branży zauważyli, że oprócz sztuki perswazji, czy czasem nawet manipulacji, powinni wyjść do konsumenta. Zaoferować im nie tylko produkt, ale całe przeżycie często w ramach konkretnego stylu życia. Kupując produkt oprócz jego samego można dostać przygodę życia, która na zewnątrz będzie wyglądała jak z bajki Disneya. Najlepiej na skalę światową poradził sobie z tym kolejny gigant, jakim jest McDonald, a niektórzy nieprzychylni takim metodom socjolodzy, zauważając inne wady tego zjawiska, nazwali na jego cześć całe pojęcie „makdonalizacji”. Wchodząc do tego fast foodu, wszystko jest wesołe – od uśmiechniętego klauna na wejściu, przez obsługę, po rysunki na tackach. Pomagają w tym szerokie kampanie reklamujące konkretne, wyjątkowe i często sezonowe produkty, które powinieneś zjeść, żeby „być na czasie”, bo wstyd nie spróbować. Nie dotyczy to jedynie branży gastronomicznej czy rozrywkowej, takie emocje ma budzić także korzystanie z mediów społecznościowych. Często też zwykłe zakupy w sklepie stają się częścią doświadczenia, jakim jest zbieranie specjalnych punktów, dzięki którym odbieramy nagrody.

Żeby utrzymać taką specjalną więź, potrzebne jest zbudowanie społeczności. Content marketing służy temu perfekcyjnie. Polega on na stałym udostępnianiu przydatnych i ciekawych treści, dzięki czemu utrzymujemy blisko siebie stałą grupę odbiorców. Nie są to tylko życzenia świąteczne na Facebooku raz polubionej marki, ale też ciekawostki czy porady wstawiane regularnie. Jego bardzo atrakcyjną częścią jest real time marketing, kiedy wstawiane są nowe kreatywne treści po popularnym, głośnym wydarzeniu. Gdy Donald Trump przegrał wybory prezydenckie, IKEA od razu wypuściła reklamę wycieraczki „trampa”, z dopiskiem „Brakuje TRAMPA?”, lecz nowe przykłady można zauważyć w każdym momencie, bo właśnie teraz powstają nowe koncepcje przyciągnięcia do siebie uwagi.

Marketing stał się kluczowy nie tylko dla wielkich firm. Dobrze zorganizowany jest gigantyczną szansą, aby przebiły się też małe firmy. Dodatkowo są to drzwi do nowych źródeł finansowania, jakimi są tokenizacje czy crowdfunding. Skutecznie zorganizowany jest też szansą na promocje całego kraju w branży turystycznej, czego przykładem jest Turcja, lub przebiciem się krajowych firm na zagraniczne rynki.

Poprzedni artykułPolacy rekordowo skupują złoto
Następny artykuł„Podnieś rękę, Boże Dziecię…” i zakazane wersy o Ojczyźnie