Celem BDO jest uszczelnienie rynku odpadów. Każdy podmiot wytwarzający, transportujący lub przetwarzający śmieci, będzie zobligowany do wprowadzania danych o odpadach do elektronicznego systemu.

Pierwszym krokiem jest rejestracja w BDO.

Urzędy marszałkowskie mają trudności z rejestracją wniosków. Jedną z przyczyn jest ich masowy napływ. Prędzej czy później jednak sobie z nimi poradzą. Na ich rozpatrywanie mają 30 dni od złożenia. Natomiast, jak informuje Robert Kapuściński z DarSoft.pl, dużo większym problemem jest niedopracowanie systemu BDO. Jest on pełen błędów merytorycznych, nie wszystkie branże są w stanie prowadzić w nim ewidencję lub robić to zgodnie z obowiązującymi przepisami. Opinię tą podziela Karol Wójcik ze Związku Pracodawców Gospodarki Odpadami. Twierdzi on, że branża potrzebuje kilku dodatkowych miesięcy na przygotowania.

Zarówno te, jak i wiele innych uwag przedstawiciele przedsiębiorców zgłaszali podczas dwóch posiedzeń komisji sejmowych, których uczestnikiem był wiceminister klimatu Sławomir Mazurek. W jego opinii jednak moduły systemu BDO są gotowe, by od 1 stycznia można było prowadzić elektroniczną ewidencję.

Branża odpadowa i przedsiębiorcy będą zatem musieli liczyć na przychylność inspektorów ochrony środowiska i czekać na zapowiadany przez Annę Paluch, posłankę PiS, projekt nowelizujący ustawę o odpadach. Ma on umożliwić prowadzenie papierowej ewidencji jeszcze przez pół roku. Pierwsze posiedzenie Sejmu w 2020 r. zaplanowane jest na 8 i 9 stycznia.

Więcej na ten temat przeczytasz tutaj.

JS/DziennikGazetaPrawna