Niemiecki socjolog wytyka Unii Europejskiej braki w demokracji, dodając, że próbuje ona karać kraje, które z demokracją nie mają problemów.

„Unią Europejską rządzi niewybieralna technokracja, konstytucja bez narodu, składająca się z niezrozumiałych traktatów międzynarodowych i nagromadzonych orzeczeń międzynarodowego trybunału, Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) – traktatów, których w praktyce nie można zmienić, i orzeczeń, które może zmienić tylko sam trybunał – z parlamentem, który nie ma prawa stanowić prawa i nie zna pojęcia opozycji” – uważa emerytowany dyrektor Instytutu Studiów nad Społecznościami im. Maxa Plancka w Kolonii socjolog ekonomiczny Wolfgang Streeck.

„Dziwne rzeczy dzieją się w Brukseli i z dnia na dzień stają się coraz dziwniejsze. Unia Europejska, międzynarodowe niedoszłe superpaństwo z imponującym deficytem demokracji, przygotowuje się do ukarania swoich dwóch demokratycznych państw członkowskich i ich wybranych rządów, wraz z obywatelami, którzy je wybrali, za to, co uważa za deficyt demokracji” – napisał Streeck na łamach dwumiesięcznika „New Left Review”.

Socjolog stwierdza, że „to, co jest szczególne w Polsce i na Węgrzech, to nie to, że ich najwyżsi sędziowie są mianowani „pod wpływem”, ale to, że ich rządy, podobnie jak w coraz większym stopniu niemiecki Trybunał Konstytucyjny, otwarcie obstają przy wąskiej interpretacji prymatu prawa europejskiego i odpowiednio szerokiej interpretacji – ich – suwerenności narodowej, w otwartym sprzeciwie wobec „integracji przez prawo”, lub przez imperium, do czego dąży TSUE”.

Źródło: tvp.info