W ciągu 20 lat rządzenia, niemiecka kanclerz Angela Merkel umieściła swoich ludzi na wszystkich poziomach instytucji europejskich – powiedział Polsat News Jean Quatremer, dziennikarz śledczy francuskiej gazety „Liberation”, który wykrył aferę korupcyjną na szczytach unijnych władz.

W tym kontekście Jean Quatremer dodał, że mając władzę absolutną, nadużywa się jej.

Można być pewnym, że ludzie ci nie wykorzystują swojej władzy na niekorzyść Niemiec. Tak działa Unia Europejska.

Ale okazuje się, że jest znacznie gorzej. Ze śledztwa francuskiego dziennikarza wynika, że unijne instytucje, w tym te, które powinny być najbardziej transparentne i uczciwe, czyli sądowe i kontrolne, jak Trybunał Sprawiedliwości UE czy Europejski Trybunał Obrachunkowy,  są przeżarte korupcją.

– Odkryłem, że w istocie żandarm zachowuje się jak złodziej. W szczególności to, że Luksemburg jest fikcyjnym miejscem zamieszkania przewodniczącego Trybunału Obrachunkowego, Klausa-Heinera Lehna, byłego eurodeputowanego CDU. To jest najcięższe oskarżenie, jakie przeciwko niemu wytaczam. Jego miesięczne wynagrodzenie – 24 tysiące euro – składa się między innymi z dodatku na mieszkanie, około 3,5 tysiąca euro, przyznanego właśnie po to, by przewodniczący rzeczywiście mieszkał w Luksemburgu. Nie można bowiem kierować luksemburskim Trybunałem, mieszkając – jak pan Lehne – w Düsseldorfie. Odkryłem ponadto, że to mieszkanie miało być zajmowane również przez pracowników jego gabinetu, czyli podwładnych Lehna. Oczywiście to jest fikcja, żaden prezes żadnego sądu nie dzieli mieszkania służbowego ze swoimi pracownikami, byłoby to sprzeczne z zasadami etycznymi instytucji europejskich. Poprosiłem więc o wyjaśnienia. Odpowiedź, jaką uzyskałem, brzmiała: robię co mi się podoba, to moje życie prywatne. Tymczasem nie – to nie jest jego prywatna sprawa, tu chodzi o wykorzystywanie unijnych pieniędzy. Wtedy dokonałem dalszych odkryć. Na przykład, że sprzeniewierzany był fundusz reprezentacyjny: opłacano z niego kolacje dla członków gabinetu przewodniczącego Trybunału i przyjęcia z udziałem biznesmenów, polityków, urzędników z innych instytucji unijnych… – mówi w rozmowie z Polsat News Jean Quatremer.

Niezbyt dobrze wypowiada się także o polskich politykach trafiających na unijne salony. A zdaniem dziennikarza, w UE potrzebni są ludzie najlepsi, będący poza wszelkimi podejrzeniami.