Wydaje się, że Kalifornii nigdy nie brakuje złych pomysłów politycznych. Ale ostatni pomysł polegający na ignorowaniu podstaw ekonomii musi znaleźć się na szczycie listy – pisze Michael D. Tanner na stronach Cato Institute.

W tym tygodniu kalifornijski ustawodawca uchwalił ustawę o odpowiedzialności i standardach fast foodów, która pozwala państwu ustalać płace, świadczenia, godziny i warunki pracy dla branży fast food. Akt prawny ustanawia Radę Fast Food jako część stanowego Departamentu ds. Przemysłowych, składającą się z przedstawicieli franczyz fast foodów, pracowników fast foodów, związków zawodowych oraz przedstawicieli stanowego Urzędu Biznesu i Rozwoju Gospodarczego. Członków Rady ma powoływać gubernator, przewodniczący zgromadzenia stanowego i stanowy Senat. Rada byłaby uprawniona do narzucania porozumień pracowniczych na wszystkie franczyzy typu fast food z co najmniej 100 lokalizacjami w całym kraju.

A jeśli nowa rada stanowa nie byłaby wystarczająca, aby regulować branżę fast foodów, ustawodawstwo pozwala również każdemu miastu lub hrabstwu z populacją co najmniej 200 tys. osób na ustanowienie własnych rad w celu regulowania działalności gospodarczej na swoim terenie. Rady mogą działać tylko w jednym kierunku: mogą zwiększyć regulacje, a nie mogą ich zmniejszać.

Ekonomiści uważają, że ustawodawstwo wprowadzi znaczne koszty na właścicieli franczyz, klientów i kalifornijską gospodarkę. Badanie przeprowadzone przez ekonomistów z University of California Riverside szacuje, że ustawodawstwo może ostatecznie podnieść koszty pracy nawet o 60 proc., a ceny fast foodów o około 20 proc. A w czasach, gdy rynek pracy jest wyjątkowo napięty, prawdopodobnie pojawi się również efekt domina wynikający z podniesienia kosztów pracy w innych branżach handlu detalicznego. Co więcej, stanowy Departament Finansów ostrzega, że ​​podatnicy poniosą też rachunek za nieznane, ale „znaczące bieżące koszty” monitorowania i egzekwowania nowych regulacji.

Tanner zauważa, że zwolnienia i zjawisko zamykania firm najbardziej dotkną społeczności o niskich dochodach i społeczności kolorowe. Co gorsza, to ustawodawstwo jest wyjątkowo niepotrzebne, bowiem już teraz płaca minimalna w Kalifornii wynosi 15 USD/h i ma wzrosnąć o 0,5 USD/h w przyszłym roku, a większość dużych miast Kalifornii, w tym Los Angeles i San Francisco, już ma wyższe płace minimalne. 

Gubernator Gavin Newsom z Partii Demokratycznej nie ogłosił jeszcze, czy ustawę podpisze. Należy jednak mieć na uwadze, że gubernator jest pod ogromną presją związkowców, którzy wydali prawie 5 mln USD na lobbing za ustawą.

Poprzedni artykułWpływ japońskich inwestycji na rozwój polskiej gospodarki. XXXI Forum Ekonomiczne
Następny artykułZainwestuj w swój dom z Novum Home