We wrześniu br. kwota zapłaconej do Brukseli składki członkowskiej była wyższa niż suma przelewów z tytułu różnego rodzaju unijnych funduszy.

Ministerstwo Finansów poinformowało, że we wrześniu łącznie przelewy z Brukseli wyniosły 425 mln euro, podczas gdy składka w tym czasie – 598 mln euro. Zdaniem eurodeputowanego Janusza Lewandowskiego, byłego unijnego komisarza ds. budżetu i programowania finansowego, we wrześniu byliśmy „na minus”, np. ze względu na unijne potrącenia, które wynikają z tego, że Bruksela ma zastrzeżenia m.in. do polskiego systemu sądownictwa – czytamy w serwisie BusinessInsider.com.pl. Pamiętajmy też, że Bruksela nadal blokuje pieniądze na polski KPO. Zagrożone mają być również środki z polityki spójności i programy regionalne.

Politycy Konfederacji uważają, że winę za obecny stan ponoszą wszystkie kolejne rządy, które uprawiały podległą politykę wobec Brukseli, pozwalając tym samym na stawianie skandalicznych warunków Warszawie. Poseł Konfederacji Krzysztof Bosak stwierdził, że nadszedł czas na odważne decyzje.

– Jeżeli potwierdzi się to, że Polsce zostaną wstrzymane fundusze, to oczekujemy od polskiego rządu działań symetrycznych. Dość płaszczenia się pod Brukselą. Czas wstrzymać wypłatę składki unijnych. Jeżeli oni obcinają nam fundusze bez żadnych zasad, my musimy zrobić to samo. Albo obie strony przestrzegają zasad, albo obie strony wymyślają swoje preteksty i należy zachować się symetrycznie – mówił w połowie października poseł Bosak.

Należy podkreślić, że wbrew opinii wielu „ekspertów”, a nawet niektórych profesorów, bilans przepływów finansowych pomiędzy Warszawą a Brukselą nie jest bilansem członkostwa Polski w Unii Europejskiej i ma marginalne znaczenie. Znacznie ważniejsza jest realna gospodarka, czyli handel pomiędzy firmami polskimi i tymi z innych krajów Unii Europejskiej oraz wzajemne inwestycje.

Poprzedni artykułKonstruktor mostów i wieżowców nie do zawalenia
Następny artykułEkonomia dla początkujących – porozmawiajmy o inflacji [Poradnik Oppenheima]