Zainteresowanie wodorem nie pojawiło się znikąd. Wodór jest brakującym ogniwem Zielonego Ładu, elementem, który będzie stabilizował rynek energii. W niedalekiej przyszłości to właśnie on ma zapełnić lukę powstałą po zanikającym rynku ropy i węgla.

Fot. MALWA/Forum Polskiej Gospodarki

O potencjale związanym z produkcją i magazynowaniem wodoru w Polsce, a także wykorzystywaniu go w transporcie oraz przemyśle rozmawiali podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach uczestnicy panelu „Wodór – paliwo przyszłości”. W dyskusji udział wziął m.in. Jarosław Wróbel – wiceprezes zarządu Grupy LOTOS, w strategii której inwestycje w projekty wodorowe zajmują niezwykle ważne miejsce.

Ogromna szansa

Wszyscy paneliści byli zgodni co do tego, że kwestią czasu jest moment, kiedy wodór zastąpi wszystkie inne paliwa. Dlatego, że pozyskanie energii z wodoru jest najbardziej efektywne. Jego wydajność sięga nawet 70 proc. Przy okazji jest to paliwo zeroemisyjne. Nic więc dziwnego, że w Polskiej Strategii Wodorowej widnieje zapis o uruchomieniu do 2030 r. minimum pięciu dolin wodorowych – centrów kompetencji w procesie wdrażania gospodarki wodorowej, integracji sektorów i transformacji klimatycznej przemysłu. Taka dolina ma być miejscem, w którym będą produkowane ogniwa paliwowe, autobusy wodorowe, a niskoemisyjny wodór będzie wykorzystywany na szeroką skalę.

Na inwestorów wciąż czyhają jednak poważne wyzwania związane z tym paliwem. – Wodór to rzeczywiście wyzwanie, ale też gigantyczna szansa, zarówno dla powstającego na naszych oczach multikoncernu energetycznego, jak i całej polskiej gospodarki – przyznał Jarosław Wróbel. – Dlaczego postrzegamy wodór jako ogromną szansę? Przede wszystkim z punktu widzenia położenia naszej rafinerii w Gdańsku. Po pierwsze, mamy mocno rozwijającą się morską energetykę wiatrową na Bałtyku i związany z tym spodziewany nadmiar produkcji energii w najbliższej dekadzie. Zaistnieje więc potrzeba magazynowania tej energii, a dzięki elektrolizerom można będzie z tych nadwyżek produkować wodór. Po drugie, trudno sobie wyobrazić, by produkcja i dystrybucja wodoru dla żeglugi morskiej była prowadzona przez kogoś innego niż Grupę LOTOS, dysponującą rafinerią o unikalnym w skali światowej położeniu, czyli tuż przy samej linii brzegowej – dodał wiceprezes Grupy LOTOS.

Inwestycja za miliard

Jarosław Wróbel zaznaczył, że w tej chwili LOTOS wdraża kolejne projekty inwestycyjne związane z logistyką, czyli pozyskaniem miejsca umożliwiającego jak najlepsze ładowanie, tankowanie i magazynowanie wodoru. – Obecnie jednak jedną z naszych najważniejszych inwestycji związanych z wodorem jest budowa elektrolizera o mocy ok. 100 MW. Inwestycja ta warta jest blisko miliard złotych. Chcemy produkować zielony wodór o parametrach paliwa transportowego. Zakładamy, że będziemy go wykorzystywać do transportu kolejowego, morskiego, ale też miejskiego w aglomeracji trójmiejskiej. Po co to wszystko robimy? Żeby spełnić wyśrubowane normy związane z nową polityką klimatyczną – zaznaczył wiceprezes Grupy LOTOS.

W podsumowaniu wszyscy uczestnicy dyskusji zgodnie stwierdzili, że przyszłość wodorowa dopiero się tworzy i otwiera drzwi przed wieloma sektorami gospodarki. Dlatego tak ważne jest, by polskie firmy skorzystały z tej szansy.

Relacja powstała we współpracy z Grupą LOTOS