Ekonomiści na świecie ostrzegają przed „największym kryzysem od pokoleń” – czytamy w „Rzeczpospolitej”.

Pexels.com

Według ekspertów z banku Nomura główne gospodarki świata wejdą w recesję już w ciągu najbliższego roku, a wszystko przez agresywną politykę banków centralnych, które próbują walczyć z inflacją. Problemami zagrożone są USA, strefa euro, Wielka Brytania, Kanada, Australia, Japonia oraz Korea Południowa.

– Obecnie wiele banków centralnych przesunęło się ku pojedynczemu mandatowi przewidującemu obniżenie inflacji. Wiarygodność w polityce pieniężnej jest zbyt cennym aktywem, by ją stracić. Będą więc one bardzo agresywne – powiedział cytowany przez „Rz” Rob Subbaraman, analityk Nomury.

Zdaniem zespołu analityków Nomury recesja najmocniej dotknie gospodarki średniej wielkości, takich jak Australia, Kanada i Korea Południowa, w których doszło do boomu na rynku nieruchomości napędzanego długiem. Z kolei w USA recesja zacznie się pod koniec 2022 r., potrwa pięć kwartałów i będzie dosyć płytka. Według agencji Bloomberga prawdopodobieństwo recesji w Stanach w ciągu najbliższych 12 miesięcy to 33 proc., dla strefy euro to 30 proc., a dla Wielkiej Brytanii 35 proc.

Przed „największym kryzysem od pokoleń” ostrzega ekonomista Nouriel Roubini, który przewidział zapaść z lat 2007-2009.

Na sytuację na świecie reaguje również rynek ropy, gdzie cena surowca tanieje, bo inwestorzy boją się recesji. Według analityków Citigroup cena ropy może spaść w tym roku z obecnych 100 dolarów za baryłkę ropy WTI do nawet 65 dolarów, a w przyszłym nawet do 45 dolarów.

Źródło: Rzeczpospolita

Poprzedni artykułCi przedsiębiorcy muszą dopłacać do biznesu
Następny artykułNiemcy sprowadzają dwa razy więcej ropy z Rosji, niż obiecywali