Uchwalona w 1791 roku Konstytucja 3 Maja jest bez wątpienia jednym z największych powodów do dumy narodowej Polaków i symbolem myśli niepodległościowej jak i niezależności naszego państwa. Niestety ta pierwsza w Europie, a druga na świecie (po Stanach Zjednoczonych) postępowa ustawa zasadnicza już od początku swojego istnienia wzbudzała wrogość państw ościennych (zwłaszcza Rosji) oraz części polskiej magnaterii dbającej tylko o własne interesy i zarazem zaprzedanej obcym dworom.

Zaprzysiężenie Konstytucji 3 Maja w Sali Senatorskiej na Zamku Królewskim/rys. Jan Piotr Norblin

Można zadać pytanie: jak to się stało, że udało się uchwalić tak postępową ustawę zasadniczą – jaką była Konstytucja 3 Maja – w ówczesnym Sejmie Rzeczypospolitej, w którym tak wielu posłów było zdrajcami, tak wielu brało „judaszowe srebrniki” od carycy Katarzyny i tak wielu przedkładało własne interesy ponad interesami ojczyzny.
Dzisiaj odpowiedź wydaje się prosta – po prostu obóz reformatorski pragnący uchwalić Konstytucję użył wyrafinowanego fortelu, który de facto był „prawnym zamachem stanu”.

W kręgach reformatorskich od wielu miesięcy panowała pełna konspiracja. Obrady sejmowe i przyjęcie Konstytucji odbywały się dosłownie w warunkach zamachu stanu, gdyż reformatorzy postanowili zastosować wyrafinowany fortel, który w razie zdrady któregokolwiek z zaufanych posłów mógł stać się pretekstem do zbrojnego oporu ze strony późniejszych targowiczan.
W obawie przed użyciem siły przez zdrajców ze stronnictwa moskiewskiego nie ogłoszono daty rozpoczęcia sesji, tylko imiennie wezwano zwolenników reformy na posiedzenie w dniu 3 maja 1791 r. Tym samym posłowie ze stronnictwa sprzedawczyków nie mogli bruździć i przeszkadzać. Stronnictwo moskiewskie w Sejmie Rzeczypospolitej i rosyjski ambasador w Warszawie (który był de facto rosyjskim namiestnikiem) zostali postawieni przed faktem dokonanym (i dobrze).
Z miejsca jednak – niestety – naiwni posłowie chodzący na pasku carycy poczęli szukać obrony swoich praw i wolności u władczyni, która doskonale wiedziała jak tę naiwność wykorzystać…

Symbol Niepodległej. Święto Konstytucji 3 Maja

Konstytucja 3 Maja dawała Rzeczpospolitej nadzieję na prawdziwą reformę i wzmocnienie państwa, które od początku wieku XVIII coraz bardziej było uzależnione od Cesarstwa Rosyjskiego. Aspiracje Rzeczpospolitej pragnącej – dzięki postępowej Konstytucji – wybić się na prawdziwą niepodległość bardzo zaniepokoiło Rosję, która rozpoczęła grę obliczoną na to, iż Rzeczypospolita pozostanie w jej strefie wpływów.
Caryca Katarzyna II postanowiła zgasić nadzieję Polaków w zarodku, czyli doprowadzić do przywrócenia na terenie Rzeczypospolitej stanu sprzed 3 maja 1791 roku.
Niestety bezwzględna imperatorowa łatwo znalazła na terenie Rzeczypospolitej swoich popleczników, którzy zawiązując Konfederację Targowicką „w obronie dawnych praw i wolności” dali carycy pretekst do wkroczenia w roku 1792 w granice Rzeczypospolitej armii rosyjskiej. (Dodatkowym pretekstem była obrona mniejszości religijnych – zagrożenie, które przewidział ks. P. Skarga).

Wojna polsko-rosyjska 1792 roku, nazywana także wojną w obronie Konstytucji 3 Maja była próbą przeciwstawienia się rosyjskiej agresji. I choć Rzeczypospolita wojnę tę przegrała i na jej okrojonym w II rozbiorze terytorium znowu zapanowały stare porządki prawne, to pamięć o kilkunastu miesiącach prawdziwej wolności i niepodległości (1791-1792) w której prawem w państwie była Konstytucja 3 Maja przetrwała w Polakach aż do czasów nam współczesnych.
Konstytucja 3 Maja stała się bowiem dla mieszkańców polskiej ziemi symbolem Niepodległej. Symbolem, który przetrwał czasy rozbiorów, by ponownie stać się pełnoprawnym świętem w czasach II Rzeczypospolitej, a następnie po 1989 roku.

3 maja 1946 r. w Krakowie – pierwszy antykomunistyczny bunt?

O tym, że dla Polaków Święto Konstytucji 3 Maja jest prawdziwym świętem Niepodległej Rzeczypospolitej komuniści przekonali się w 1946 roku, kiedy to prowokacyjnie, dosłownie w przeddzień 3 maja zabronili organizowania uroczystych pochodów. Decyzja komunistów była obliczona na sprowokowanie konfrontacji z własnym społeczeństwem i na pokazanie kto tu rządzi. Tak też się stało.

Obchody święta 3 maja w 1946 roku w Krakowie miały początkowo być zbliżone do uroczystości sprzed wojny albo przynajmniej do zorganizowanych pierwszy raz po wojnie, czyli 3 maja 1945 roku, kiedy to komuniści starali się przypodobać Polakom i najzwyczajniej w świecie mydlili im oczy.

Jeden z wątków filmu „Symbol Niepodległej. Święto Konstytucji 3 maja” (do którego obejrzenia zapraszam) jest pokazanie trasy trzeciomajowego pochodu 1946, razem z naocznym świadkiem tamtych wydarzeń Adamem Macedońskim.
Bohaterami mimo woli ówczesnych zamieszek w Krakowie stali się wtedy dwaj amerykańscy żołnierze, którzy przybyli do grodu Kraka konwojując ołtarz Wita Stwosza. Jeden z nich trafił potem do komunistycznego więzienia…

W „Symbolu Niepodległej” przypominamy także wzorcową (wyjątkowo brutalną) akcję rozbicia pochodu trzeciomajowego przez SB w Krakowie, w 1987 roku. Po latach na „film instruktażowy” z akcji trafił jeden z dziennikarzy. Jest to kolejny dowód na to, iż czasy PRL-u nie były „kulturalnymi czasami”…

Poprzedni artykułDlaczego sankcje nałożone na Rosję okazały się porażką? Zachód jak na razie jest daleko od zatrzymania wojny
Następny artykułPolski pomysł na przyspieszenie embarga na rosyjską ropę w UE