Podniesienie składki zdrowotnej dla samozatrudnionych może spowodować kolejną falę emigracji podatkowej. Mimo związanego z tym ryzyka, ucieczka za granicę może bowiem znowu stać się jedynym wyjściem dla co bardziej zaradnych podatników. I z tego fiskus zdaje sobie sprawę, skoro tuż przed ogłoszeniem zmian wydał objaśnienia dotyczące rezydencji podatkowej.

emigracja podatkowa - grafika wpisu

Znamy już podstawowe założenia programu Polski Ład. Jednym z jego istotnych elementów, który uderzy po kieszeni przedsiębiorców, będzie ujednolicenie wysokości składki zdrowotnej i sposobu jej liczenia. W wyniku tego nie tylko pracownicy, ale i przedsiębiorcy będą ją płacić według tej samej stawki 9% od podstawy opodatkowania, czyli rzeczywistego dochodu pomniejszonego o składki ZUS.

Dziś większość przedsiębiorców płaci zryczałtowaną stawkę składki zdrowotnej w stałej wysokości. Obecnie podstawa wymiaru tych składek nie może być niższa niż 30% kwoty minimalnego wynagrodzenia i nie wyższa niż 60% prognozowanego przeciętnego wynagrodzenia miesięcznego.

Cios w dobrze opłacanych specjalistów

Oznacza to, że w 2021 roku podstawą jej wyliczenia jest kwota 4242,38 zł, a sama składka wynosi 381,81 zł. Po zmianie, składka wyniesie 90 zł od każdego 1 tys. zł dochodu. Dodatkowo, premier omawiając system finansowania służby zdrowia zapowiedział, że składki tej nie będzie już można odliczać od podatku, tak jak ma to miejsce obecnie (odliczamy 7,75% podstawy wymiaru składki, czyli w przypadku przedsiębiorców można odliczyć obecnie 328,78 zł miesięcznie). To oznacza zasadniczy wzrost obciążeń dla firm. Co prawda przy opodatkowaniu według skali, zmiana ta częściowo zostanie zrekompensowana podniesieniem kwoty wolnej od podatku do 30 tys. zł oraz umożliwieniu płacenia PIT według stawki 17% do 120 tys. rocznego dochodu, niemniej jednak dla lepiej zarabiających przedsiębiorców, zmiana ta będzie niewątpliwie odczuwalna. Już dziś wiadomo, że przedsiębiorcy (tzw. samozatrudnieni) o dochodach powyżej 10 tys. zł miesięcznie, na zmianach tych stracą. Program uderzy głownie w dobrze wynagradzanych specjalistów różnych dziedzin, w tym także np. w dobrze zarabiających w ostatnich latach informatyków, którzy na brak zleceń nawet mimo pandemii, raczej narzekać nie mogą.

Takich zmian można było się zresztą spodziewać, o czym pisałem zresztą nie tak dawno na tych łamach. Dla fiskusa rzecz jest ważna, jak bowiem wynika z danych za 2019 rok (danych z rozliczenia za 2020 rok długo zapewne jeszcze nie poznamy) odliczenia od podatku z tytułu składki zdrowotnej to ponad 65,7 mld zł.

Dziwny zbieg okoliczności

W całej tej historii jest jednak jeszcze jeden ciekawy wątek. Większość opinii publicznej programem Polski Ład żyła na długo przed jego upublicznieniem przez rząd, nie bardzo zwracając uwagę na to, co w kwestii podatków dzieje się poza regulacjami ustawowymi. Mało kto zwrócił np. uwagę na opublikowane 29 kwietnia 2021 roku objaśnienia podatkowe w sprawie rezydencji podatkowej oraz zakresu obowiązku podatkowego osób fizycznych w Polsce. Rezydencja podatkowa nie ma charakteru deklaratywnego, lecz związana jest z oceną całokształtu faktów i okoliczności. Minister finansów przedstawił w związku z tym w objaśnieniach podatkowych jak należy ustalać takie kryteria jak: powiązania osobiste, powiązania gospodarcze oraz długość pobytu w Polsce. W dużym skrócie, objaśnienia te sprowadzają się do tego, że przeniesienie rezydencji podatkowej za granicę wcale nie jest proste i już tylko takie fakty, jak np. spłacanie kredytu w Polsce mogą przesadzić o tym, że rezydencja ta znajduje się w Polsce i to tu trzeba płacić podatki. Szczególnie, że zgodnie z przepisami można mieć też tzw. podwójną rezydencję, to znaczy być uznanym za podatnika równocześnie w Polsce i w innym kraju.

Istotne jest jednak nie to, że takie objaśnienia się ukazały, tylko to, kiedy się to stało. Ostatnio minister finansów objaśnienia podatkowe wydawał wyłącznie do nowych przepisów. Tymczasem w zakresie rezydencji podatkowej nic się w ostatnim czasie nie zmieniło. Pojawił się za to Nowy Ład, w ramach którego podniesione mają być obciążenia fiskalne dla „lepiej” (co wcale nie znaczy, że bardzo dobrze) zarabiających małych firm (głównie samozatrudnionych). To zaś może skłonić, tak jak to już bywało wcześniej, co bardziej zaradnych przedsiębiorców do prób szukania ucieczki z dochodami za granicę. W tym kontekście ten pozorny zbieg okoliczności, wydaje się mało przypadkowy.

Osobiście w takie zbiegi okoliczności nie wierzę. Fakt, że tuż przed ogłoszeniem Nowego Ładu opublikowano objaśnienia podatkowe dotyczące rezydencji podatkowej, wyraźnie moim zdaniem wskazuje na to, że rząd obawia się kolejnej fali emigracji podatkowej. A ta wcale nie jest tak trudna, jak by się to mogło wydawać. Szczególnie wśród specjalistów. Przecież będąc np. informatykiem, wcale nie trzeba swoich usług świadczyć z Polski, nawet jeśli większość, czy nawet wszyscy korzystający z naszych usług (kontrahenci) będą pochodzić nadal z Polski.

Na zakończenie warto jeszcze wspomnieć – o czym dziś już mało kto pamięta – że odliczenie składki zdrowotnej od podatku nie wzięło się z kaprysu rządzących. Ulgę dano Polakom dlatego, by wprowadzana składka zdrowotna (ustawa została uchwalona w 1987 roku, a składkę płaci się od 1998 roku) była w miarę neutralna dla kieszeni podatników. Chodziło wyłącznie o przesunięcie części wpływów podatkowych na cele zdrowotne z niewielką dopłatą po stronie obywateli. Teraz składka zdrowotna stanie się dodatkowym obciążeniem fiskalnym w 100%. Zwyczajowo już, zamiast nauczyć się lepiej gospodarować tym, co politycy i tak już wyciągają z naszych kieszeni, jak zawsze postanowili do tych kieszeni sięgnąć głębiej.