Obecnie nie ma możliwości zastąpienia VAT ponownie podatkiem obrotowym. Rząd może jednak szukać dodatkowych dochodów wprowadzając, zamiast lub obok podatku dochodowego, podatki przychodowe – tak jak raz już to zrobił z podatkiem od sprzedaży detalicznej.

podatek przychodowy, obrotowy - grafika wpisu

Kwestia podatku obrotowego wraca przy okazji każdej niemal dyskusji o reformie polskiego systemu podatkowego. Przede wszystkim podnoszony jest argument, że podatek taki jest prosty w poborze i zapewnia stałe wpływy do budżetu. Ma też, zdaniem jego zwolenników, pozwalać na łatwe ograniczenie przerzucania dochodów poza granice kraju, bez uiszczania podatku w Polsce.

Nieśmiertelny podatek od obrotu

Do dyskusji tej wrócono także przy okazji zapowiadanej w ramach tzw. Nowego Ładu reformy systemu podatkowego. Pojawiły się informacje, że jednym z branych pod uwagę rozwiązań, które ostatecznie jednak odrzucono, było zastąpienie CIT (podatku dochodowego od osób prawnych) podatkiem przychodowym na poziomie 1,5 proc.
Miało to dać ten rezultat, że wszyscy przedsiębiorcy działający w Polsce, w tym także zagraniczne sieci supermarketów, które – jak twierdzą zazwyczaj politycy – mają w Polsce wykazywać tylko straty, zapłaciliby podatki w Polsce, a wpływy byłyby nawet dwukrotnie wyższe od tego, co jest ściągane obecnie od przedsiębiorców jako CIT. A trzeba pamiętać, że według szacunkowych ciągle jeszcze danych budżet zebrał w kryzysowym 2020 roku z CIT ponad 41,4 mld zł. Podwojenie tej wielkości oznaczałoby blisko 80 mld zł, czyli niemal połowę tego, co dziś budżet zbiera z VAT (wpływy z VAT w 2020 roku wyniosą zapewne około 170 mld zł). Ostatecznie premier Mateusz Morawiecki miał jednak zrezygnować z tego rozwiązania – nie chcąc wprowadzać kolejnego nowego podatku.

Podatek przychodowy jest bardzo wygodnym rozwiązaniem dla rządzących, chociaż nie ma co ukrywać, że raczej anachronicznym. Wygodnym z kilku powodów.
Po pierwsze, taki podatek płaciłby każdy przedsiębiorca niezależnie od tego, czy jego biznes jest dochodowy, czy też nie. A zatem nawet ponosząc straty, podatek trzeba byłoby zapłacić. Po drugie podatkiem takim łatwiej administrować, odpadają bowiem np. spory o to, co jest, a co nie jest kosztem działalności.
Szkopuł jednak w tym, że w większości przypadków (chociaż nie wiadomo, jak miało to wyglądać w koncepcji Nowego Ładu) o powrocie do podatku obrotowego mówi się raczej jak rozwiązaniu, które miałoby funkcjonować obok, a nie zamiast podatku dochodowego.

Większość ekspertów jest zdania, że 2 proc. podatek obrotowy (czy też przychodowy) jest równoznaczny mniej więcej 10 proc. podatkowi dochodowemu. A zatem, wydaje się wątpliwe by zastąpienie CIT (ze stawką podstawową 19 proc.) dało się zastąpić 1,5 proc. podatkiem przychodowym, osiągając dwukrotny wzrost dochodów budżetowych. Nawet uwzględniając, że nowy podatek zapłaciłyby także te firmy, które dziś wykazują straty.

Ale to już było…

W Polsce podatek obrotowy funkcjonował do 1993 roku, czyli do momentu, w którym weszła w życie ustawa o VAT. To właśnie VAT, jako bardziej nowoczesna forma opodatkowania, zastąpił podatek obrotowy. Podobny proces odbył się zresztą już dużo wcześniej w krajach Europy Zachodniej. Musimy też pamiętać, że VAT również jest podatkiem obrotowym, tyle że naliczanym nieco inaczej niż miało to miejsce w przypadku klasycznego podatku obrotowego. Stąd zresztą do dziś niemiecki VAT nazywany jest podatkiem obrotowym.
W Polsce do 1993 roku podatek obrotowy obejmował dobra konsumpcyjne i wynosił 20 proc. od towarów (płacili go producenci) i 5 proc. od usług (płacili usługodawcy). Z kolei firmy handlowe płaciły 1 proc. od przychodu ze sprzedaży.

Według nowej koncepcji podatek przychodowy miałby zastąpić jednak nie VAT, ale CIT. Faktycznie zatem bliżej mu do zryczałtowanego podatku dochodowego (podatku przychodowego) niż do dawnego podatku obrotowego. Chociaż skutek fiskalny jest praktycznie taki sam. Jest to o tyle zrozumiałe, że zgodnie z regulacjami unijnymi, podatek od obrotu jest podatkiem zharmonizowanym i rozwiązania wprowadzone w krajach członkowskich muszą opierać się na koncepcji podatku od wartości dodanej (VAT), nawet jeśli będą nazywać się podatkiem obrotowym, jak ma to miejsce w Niemczech, czy podatkiem od towarów i usług, jak jest to w Polsce.

Dlatego w krajach UE podatek obrotowy w swojej klasycznej roli dziś już nie występuje. Również poza Unią VAT wprowadziło, lub zamierza wprowadzić, wiele państw (np. Chiny), które wcześniej opierały swoje dochody na podatku obrotowym (ale np. w Stanach Zjednoczonych nadal funkcjonuje podatek od sprzedaży, a o ewentualnym wprowadzeniu VAT jedynie od czasu do czasu się dyskutuje).

Podatki przychodowe już mamy

Powrót do podatku obrotowego może zatem oznaczać w polskich warunkach jedynie wprowadzenie jakiejś formy podatku przychodowego, zastępującego podatki dochodowe lub też uzupełniającego te ostatnie. O tym, że takie dodatkowe opodatkowanie jest możliwe, przekonał się już przecież handel.

Musimy przecież pamiętać, że w Polsce funkcjonuje już w pewnym zakresie podatek obrotowy, czy też raczej przychodowy. Jest nim płacony przez duże sklepy podatek od sprzedaży detalicznej, który naliczany jest od obrotu i wynosi, w zależności od ich wysokości, 0,8 lub 1,4 proc. i który płaci się obok CIT i VAT, a nie zamiast nich. Płacą go jednak tylko podmioty o stosunkowo dużych obrotach, przekraczających 17 mln zł miesięcznie i tylko od nadwyżki ponad ten limit.
Co ważne, jest już pewne, że taki podatek nie jest sprzeczny z prawem unijnym.

To jednak nie jedyny przykład na to, że podatek obrotowy (przychodowy) może stanowić alternatywę dla podatków dochodowych. Przecież dokładnie taki sam charakter ma już od wielu lat ryczałt od przychodów ewidencjonowanych, który naliczany jest od przychodów, a nie od dochodu podatnika.

Należy jednak bardzo wyraźnie podkreślić, że mimo iż sam na potrzeby artykułu posługuję się zamiennie terminami podatek obrotowy i podatek przychodowy (bo tak używa się ich w dyskusji), to jednak nie są to pojęcia zamienne. To dwa różne podatki. Podatek obrotowy to w polskim przypadku VAT i ze względu na zobowiązania unijne nie ma możliwości zastąpienia go ponownie podatkiem obrotowym w takiej formie, jaką mieliśmy przed 1993 rokiem. Inaczej jest w przypadku podatku przychodowego, który mógłby zastąpić podatek dochodowy, np. wspomniany na wstępie CIT. Podatki dochodowe, mimo podejmowanych już wielokrotnie wysiłków, nie zostały dotychczas w ramach EU zharmonizowane, mimo że harmonizacja ta miała dotyczyć głównie „jedynie” podstawy opodatkowania. W tym zakresie możliwe jest zatem każde rozwiązanie. Również dodatkowe, naliczane obok CIT podatki przychodowe, taki jak podatek od sprzedaży detalicznej.