Izraelska grupa technologiczna NSO jest oskarżana o pomaganie rządom kilku państw w infiltracji danych z telefonów komórkowych oponentów władzy, dziennikarzy oraz dyplomatów – pisze Nicolas Barotte w „Le Figaro”.

NSO wyszła właśnie szczęśliwie z opresji. Ta izraelska firma, znana wszystkim służbom wywiadowczym na świecie i ciesząca się „diabelską” reputacją, wyszła zwycięsko z batalii sądowej wszczętej przeciwko niej w szczególności przez Amnesty International. Sąd w Tel Awiwie odrzucił wniosek wymienionej organizacji o cofnięcie zezwoleń eksportowych, jakie zostały wydane tej prywatnej firmie przez izraelskie Ministerstwo Obrony.

Oskarżenia wobec NSO płyną z wielu krajów. Firmę założoną dziesięć lat temu przez trzech Izraelczyków oskarża się o to, że pomaga agencjom bezpieczeństwa rożnych państw w infiltrowaniu i kontrolowaniu danych z telefonów komórkowych oponentów władz, dziennikarzy i dyplomatów. Pegasus, a więc szpiegowski program firmy, który jest zresztą jej sztandarowym produktem, został wykorzystany, zdaniem krytyków, do śledzenia Jamala Khashoggi, saudyjskiego dziennikarza zamordowanego w październiku 2018 roku na terenie konsulatu Arabii Saudyjskiej w Stambule.

Pod koniec ubiegłego roku w Stanach Zjednoczonych WhatsApp również złożył pozew przeciwko NSO, oskarżając tę firmę o szpiegowanie smartfonów 1400 osób na całym świecie. Według instytutu Citizen Lab z Uniwersytetu w Toronto, Pegasus jest obecnie używany przez różne agencje rządowe w 45 krajach. W sześciu z tych krajów, technologia ta jest najprawdopodobniej wykorzystywana do szpiegowania cywilów będących w konflikcie z władzami.

Ostatni taki przypadek odnotowano w zeszłym miesiącu, kiedy Pegasus rzekomo posłużył władzom Maroka do inwigilacji Omara Radi, jednego z miejscowych dziennikarzy.

Pomimo tych wszystkich przykładów sąd w Tel Awiwie orzekł, że procedury kontroli przyznawania pozwoleń na eksport technologii przeprowadzane przez Ministerstwo Obrony Izraela są „ skrupulatne ”, a wspomniane ministerstwo może w razie potrzeby przyznane pozwolenie „ cofnąć lub zawiesić, jeśli dochodzi do wniosku, że eksport danego produktu czy technologii narusza prawa człowieka”. Amnesty International ostro potępiła ten werdykt, twierdząc, że dostarczyła „całą górę dowodów” przeczących wyrokowi.

Mały szczegół: omawiane akta sprawy uznano za tak drażliwe, że Ministerstwo Obrony domagało się, aby przesłuchania odbywały się za zamkniętymi drzwiami, po to aby nie „szkodzić międzynarodowym stosunkom Izraela”, co ostatecznie zostało odrzucone przez sędziego. Jednak nagłośnienie debaty ostatecznie nie zmieniło nic w wyroku.

Grupa NSO, która obecnie zatrudnia pół tysiąca osób, z zadowoleniem przyjęła wspomniane orzeczenie sądu, który równie dobrze mógł przecież sparaliżować jej działalność. Firma, która generalnie kultywuje politykę dyskrecji, oceniła, że sąd oddalił „zarzuty, które były bezpodstawne”. „ Stworzyliśmy technologię, która pomaga agencjom rządowym zapobiegać i udaremniać akty terroryzmu, również działania handlarzy narkotyków, pedofilów i innym przestępców, którzy przecież sami mają dostęp do zaawansowanych technologii. Nasi krytycy nie wiedzą, jak odpowiadać na wyzwania, jakie stawia kwestia sfera bezpieczeństwa w XXI wieku”- tłumaczy przedstawiciel firmy.