Jesteśmy obecnie świadkami jednej z najciekawszych dyskusji o polskiej gospodarce od wielu lat. Zainicjował ją oczywiście Polski Ład. I sam fakt, że taka debata trwa, że padają różne racje i ścierają się odmienne poglądy, uznać trzeba za coś pozytywnego.

Fot. PAP/Tomasz Waszczuk

Ekonomia kojarzy się wielu ludziom z czymś niedostępnym i niezrozumiałym. Lepiej zatem zostawić ten temat specjalistom, niech oni się głowią i martwią, jak to wszystko poukładać. Nic bardziej mylnego. Tematyka gospodarcza w ten czy inny sposób dotyczy każdego z nas. Czy jesteś przedsiębiorcą zarządzającym wielką firmą, czy pracujesz na etacie, powinieneś wiedzieć, co w trawie piszczy i nad jakimi posunięciami w tym momencie zastanawiają się politycy.

Jeśli chodzi o samą treść Polskiego Ładu, to nie brakuje tam rozwiązań i propozycji ciekawych. Spójrzmy na to, co jest tam napisane o zamówieniach publicznych: „Chcemy, aby rynek zamówień publicznych mocniej otwierał się na rodzimych MŚP. W tym celu przyjmiemy Politykę Zakupową Państwa, której celem będzie nadanie pożądanego kierunku działaniom zakupowym zamawiających, zwłaszcza przez promocję wzrostu potencjału wykonawców należących do tego sektora. Ponadto wprowadzimy przepisy tworzące polski system certyfikacji wykonawców zamówień publicznych. Ograniczy to obowiązki formalne związane z udziałem w postępowaniach oraz przyspieszy procedury zakupowe”.

Słowa te znaczą wiele dla organizacji, którą mam przyjemność kierować, czyli dla Rady Gospodarczej Strefy Wolnego Słowa. Była ona mocno zaangażowana w konsultacje społeczne nowego Prawa Zamówień Publicznych. Braliśmy udział w licznych wydarzeniach poświęconych tej tematyce, przygotowywaliśmy nasze opinie i uwagi, opracowywaliśmy analizy. Dlaczego? Bo to rynek wart 200 mld zł i warto, aby rola rodzimego kapitału odgrywała w nim istotną rolę. A ten kapitał jest przecież głównie w firmach małych i średnich. To one zatem powinny być w obszarze zainteresowania polityki zakupowej państwa, tak aby poprzez realizację finansowanych przez nie projektów rozwijały się i budowały potrzebne polskiej gospodarce kompetencje. Zwracaliśmy zatem uwagę na największe bariery, jakie dla tych mniejszych stawia Prawo Zamówień Publicznych i postulowaliśmy ich usunięcie. A zatem wskazywaliśmy na konieczność większej partycypacji zamawiającego w kosztach inwestycji już na jej wczesnym etapie, mówiliśmy o zbyt wygórowanych wymaganiach, jeśli chodzi o wadia i zabezpieczenia. Zwracaliśmy uwagę na konieczność przedpłat i zaliczek. I wiele z tego znalazło się w nowej ustawie. To pokazuje, że do dobrych pomysłów można przekonać, jeśli opracuje się mądre argumenty. My je opracowaliśmy i na potrzeby debaty nazwaliśmy Piątką Rady.

Jeśli zaś chodzi o podatki i składki, które ewidentnie zdominowały dyskusję, to warto w tym momencie odnieść się do z pewnością istotnego dla rządzących dokumentu, jakim jest program Prawa i Sprawiedliwości z 2019 roku. Oto ciekawy fragment: „Wprowadzona zostanie nowa ordynacja podatkowa, a w perspektywie kolejnych lat nowe ustawy o podatkach dochodowych: krótka i zrozumiała o opodatkowaniu rent i wynagrodzeń; nowoczesna uproszczona podatkowa regulacja o działalności gospodarczej oraz zachęcająca do inwestycji ustawa o zyskach kapitałowych”. Z treści tego fragmentu wynika, że PiS zapowiadał przygotowanie nowego i prostszego prawa podatkowego. To z pewnością odpowiedź na trafną diagnozę, że nasz system podatkowy jest zbyt skomplikowany. Zatem zamiast go kolejny raz modyfikować, należy prawo podatkowe napisać od nowa. I tak rzeczywiście trzeba zrobić. Postawić na proste, zachęcające do inwestycji i rozwoju przepisy, tak jak przed laty zrobiła to Estonia i odniosła w tym obszarze wielki sukces.

Jeśli już trzeba coś zmieniać, w tym co jest, to na pewno nie 19-proc. podatek liniowy, efektywnie zwiększony aż o 50 proc. przez liniową składkę zdrowotną, i przy którym nie można skorzystać z nowej, wyższej kwoty wolnej od podatku. Co jak co, ale akurat tego mechanizmu, który sprawnie działa od tylu lat, naprawdę nie ma sensu modyfikować.

Pozostając jeszcze w przy zagadnieniu wysokości i sposobu obliczania składki zdrowotnej, także warto posłużyć się cytatem z programu PiS. Oto i on: „Proponujemy dalsze zmiany zmierzające do uelastycznienia wysokości płaconych składek względem osiąganego przez przedsiębiorcę dochodu, a także powiązanie opłacania składek z rozliczeniem podatkowym. Oczekujemy w ten sposób dalszej redukcji obciążeń składkowych dla przedsiębiorców generujących niewielkie dochody”. Ten fragment jest na tyle wymowny, że pozwolę sobie zostawić go bez komentarza.