13 kwietnia 1990 r. podczas wizyty Wojciecha Jaruzelskiego w Moskwie Michaił Gorbaczow przekazał pochodzące z radzieckich archiwów dokumenty dotyczące zbrodni katyńskiej, po raz pierwszy oficjalnie przyznając, że zbrodni dokonało NKWD.

Katyń – związane ręce ofiary (fot. Wikipedia)

Jeszcze tego samego dnia państwowa agencja TASS opublikowała oświadczenie, że bezpośrednią odpowiedzialność za zbrodnię katyńską ponoszą „Beria, Mierkułow i ich pomocnicy”. Ponadto w oświadczeniu TASS znalazło się pierwszy raz stwierdzenie, iż „Strona radziecka, wyrażając ubolewanie w związku z tragedią katyńską, oświadcza, że jest ona jedną z ciężkich zbrodni stalinizmu”. Niedługo potem także poczytne „Moskowskoje nowosti” opublikowały artykuł o Rosjanach, którzy przyczynili się do ujawnienia prawdy o Katyniu.

Data publikacji oświadczenia TASS była nieprzypadkowa. 13 kwietnia 1943 r. Niemcy nadali przez radio komunikat o odkryciu w miejscowości Kosogory grobów polskich oficerów zamordowanych przez żołnierzy radzieckich. Miejsce straceń zostało odkryte przez Niemców w lutym 1943 r. dzięki Iwanowi Kisielowi – miejscowemu chłopu z pobliskiej wsi Gniezdowo, który zaprowadził wojskowych z trupimi czaszkami na czapkach w miejsce kaźni. Oczywiście takiej okazji nie mógł przepuścić Goebbels – i nie przepuścił. Po przeprowadzeniu śledztwa Niemcy opublikowały wstrząsający komunikat. Dwa dni później (15 kwietnia) radio w Moskwie nadało komunikat mówiący, że „oszczercy Goebbelsa rozpowszechniali podłe wymysły”.

Katyń – masowy grób polskich oficerów (fot. Wikipedia)

Pod koniec lat 80. XX w. sprawa Katynia coraz bardziej nabrzmiewała. Prawda o nim stała się ważna także dla niektórych Rosjan. Jak się okazało, cała sprawa z Katyniem potoczyła się co najmniej nie po myśli Gorbaczowa. Pierestrojka miała być jedynie sposobem, by zreformować i wzmocnić Związek Radziecki, który nie wytrzymywał rywalizacji gospodarczej z Zachodem. Tymczasem spowodowała lawinę, której Gorbaczow nie potrafił już zatrzymać. Niektórzy Rosjanie faktycznie uwierzyli w „głasnost” i prawdziwe zmiany. Wśród nich znalazł się m.in. major KGB Oleg Zakirov (którego osobiście poznałem). Dzięki swojemu tajnemu śledztwu, w którym odnalazł żyjących wtedy jeszcze emerytowanych funkcjonariuszy NKWD (oczywiście każdy z nich twierdził, że był tylko kierowcą), ten funkcjonariusz instytucji czuwającej nad tajemnicami państwowymi de facto ujawnił prawdę o Katyniu wzbudzając… wściekłość I sekretarza Gorbaczowa, który już w listopadzie 1990 r. zainicjował tzw. anty-Katyń – czyli propagandową grę o mordowaniu przez Polaków jeńców radzieckich, którzy znajdowali się na terytorium II RP po wojnie polsko-bolszewckiej. Rzekomo celowe głodzenie (mordowanie) bolszewików miało relatywizować mord w Katyniu…

Przeprosiny za Katyń?

Po przyznaniu się ZSRR do popełnienia zbrodni w Katyniu, czyli po opublikowaniu oświadczenia w TASS (13.04.1990 r.) Edward Szczepanik – ostatni premier w Londynie, a następnie cały rząd RP na uchodźstwie domagali się wskazania wszystkich pozostałych miejsc kaźni i pochówków polskich żołnierzy oraz zażądali przeprosin, odszkodowań i zadośćuczynienia od Związku Sowieckiego. Żądania odszkodowania i ujawnienia szczegółów zbrodni katyńskiej powtórzyła również Rada Narodowa RP w rezolucji z 28 lipca 1990 r. Oczywiście ZSRR, a następnie Rosja będąca jego prawnym spadkobiercą do dnia dzisiejszego pozostała głucha na polskie żądania.

W imię prawdy

Ujawnienie prawdy o Katyniu nie byłoby możliwe, gdyby pamięć o tym mordzie nie była kultywowana w społeczeństwie polskim i gdyby Polacy nie wywierali presji na władze PRL przez gromadzenie niezbitych dowodów. Zajmowali się tym ludzie, których śmiało możemy nazwać bohaterami wolności – bohaterami Niepodległej. Do takich ludzi z pewnością zaliczają się członkowie tajnego Instytutu Katyńskiego, który zajmował się gromadzeniem świadectw i artefaktów związanych z Katyniem. Co ciekawe Instytut, który oczywiście był tropiony przez SB, przetrwał dzięki niezwykłemu lwowskiemu sprytowi jego założyciela Adama Macedońskiego, który jako jedyny ujawnił się w PRL-u jako przedstawiciel Instytutu Katyńskiego. SB cały czas miało nadzieję, że dzięki Macedońskiemu rozpracuje pozostałych członków tego tajnego stowarzyszenia. No i rozpracowywało aż do 1989 r.

Dzisiaj 91-letni Adam Macedoński przypomina, że „komunizm to czysty satanizm, a Katyń jest jego pieczęcią”. O tym, jak wywieść w pole służby PRL i o spotkaniu z… szatanem – w poniższym filmie… Spieszmy się poznawać prawdę od świadków epoki.

Poprzedni artykułPrzedsiębiorca wygrał z sanepidem w sprawie pandemii
Następny artykułCzy firmy czeka podatkowa katastrofa?