Według historyków złamanie kodu Enigmy skróciło II wojnę światową o dwa–trzy lata, co uratowało życie ok. 30 mln niedoszłych ofiar. A wszystko dzięki odkryciu Mariana Rejewskiego, który został prekursorem nowoczesnych systemów łamania szyfrów. I wbrew temu, co próbują wmówić światu Brytyjczycy, za tym sukcesem stał nasz wybitny matematyk i dwóch jego genialnych przyjaciół Polaków, a nie Alan Turing.

Od prawej: Marian Rejewski (1905-1980), Jerzy Różycki (1909-1942), Henryk Zygalski (1908-1978). (Źródło zdjęcia: dzieje.pl)

Przyszły pogromca Enigmy urodził się 16 sierpnia 1905 r. w Bydgoszczy. Swoim rodzicom – kupcowi Józefowi Rejewskiemu i Matyldzie Thoms, młody Maniek zawdzięczał szczęśliwe dzieciństwo i gruntowne wykształcenie. Jak się w przyszłości okaże, jego świetna znajomość języka niemieckiego będzie jednym z ważnych elementów, dzięki którym pokona kody „nie do złamania”.

Warto podkreślić, że Marian Rejewski urodził się w zaborze niemieckim i od dziecka językiem wroga musiał się posługiwać na równi z językiem ojczystym. Jednak maturę pisał już w języku polskim i w polskiej szkole – w bydgoskim gimnazjum. Na szczęście (dla Polski i świata) Rejewski zdecydował się na rozpoczęcie studiów matematycznych na Uniwersytecie Poznańskim, gdzie w 1929 r. uzyskał tytuł magistra matematyki i… filozofii. Przedwojenne polskie uczelnie przykładały bowiem dużą wagę do tego, by ich studenci mieli wszechstronne wykształcenie. Młody matematyk czy inżynier (a raczej dobry matematyk i inżynier) musiał mieć pojęcie także o historii, literaturze i filozofii.

Początek kryzysu

Biuro szyfrów, pierwszy z prawej Maksymilian Ciężki, lata 20. XX w.

Rok 1929 był dla II Rzeczypospolitej bardzo trudny. Był to początek wielkiego światowego kryzysu połączonego z polsko-niemiecką wojną celną. Na szczęście absolwenci wydziału matematycznego Uniwersytetu Poznańskiego – także Rejewski – w większości mieli zapewnioną pracę w Biurze Szyfrów. Wcześniej, jeszcze na ostatnim roku studiów, Rejewski przeszedł kurs kryptologiczny w sekcji szyfrów niemieckich, którego kierownikiem był Maksymilian Ciężki.

Marian wyróżniał się na tle całej grupy. Prym wiedli też młodsi kursanci: Jerzy Różycki i Henryk Zygalski. W kryptologii wyłącznie matematyczna wiedza nie zdawała się na nic – sukces mogli odnieść tylko ludzie, którzy charakteryzowali się niezwykłą lotnością umysłu i zdolnością do rozwiązywania problemów. Rejewski takie właśnie zdolności posiadał.

Marianowi wcale się jednak do pracy w Biurze Szyfrów nie spieszyło. Po zakończeniu kursu postanowił wyjechać na roczny staż do Getyngi w Niemczech. Tam przekonał się, że przyszłość Polski nie rysuje się w różowych barwach. Wzrost nastrojów rewizjonistycznych w stosunku do II Rzeczypospolitej i nieukrywany „ból” Niemców z powodu wybicia się Polski na niepodległość widoczne były gołym okiem.

Po powrocie Rejewski objął posadę asystenta na Uniwersytecie Poznańskim, nie tracąc kontaktu z Biurem Szyfrów, w którym rozpoczął pracę 1 września 1932 r. (nomen omen), co wiązało się z przeprowadzką do Warszawy. Okazało się, że w nowej pracy spotkał swoich kolegów z kursu: Różyckiego i Zygalskiego.
Pierwszym testem dla młodych kryptologów miało być złamanie kodów Kriegsmarine, co nie nastręczyło im większych trudności, ale kody te były jedynie przystawką – daniem głównym była bowiem… Enigma.

Książka kodowa Kriegsmarine

Rozgryzanie Enigmy

Polscy kryptolodzy już od drugiej połowy lat dwudziestych XX w. z niepokojem obserwowali osiągnięcia niemieckiej konkurencji. Na szczęście Polacy szybko zauważyli, że na potrzeby armii najprawdopodobniej dostosowana została handlowa wersja maszyny szyfrującej Enigma. Pomógł w tym wszystkim (jak zwykle) przypadek, który umożliwił wgląd do niemieckiej przesyłki dyplomatycznej i zapoznanie się z mechanizmem Enigmy. O ile wersja handlowa urządzenia nie stanowiła większego problemu dla pracowników Biura Szyfrów, o tyle już jej skomplikowane modyfikacje wprowadzone przez niemieckich matematyków okazały się twardym orzechem do zgryzienia. Głównym „rozgryzającym” Enigmę miał być Marian Rejewski, a o tym zadaniu w II Rzeczypospolitej wiedziało tylko kilka osób.

Enigma-G

Rejewski niemal z miejsca przystąpił do prób odgadnięcia zasady rządzącej szyfrowaniem tekstu Enigmy. Co ciekawe, nowy szyfr był już wcześniej nieskutecznie rozpracowywany przez profesora Mazurkiewicza z  Uniwersytetu Warszawskiego, który określił go jako „nierozwiązywalny”. Niewykluczone, że taka opinia uczonego mogła być jedną z motywacji dla młodego kryptologa, by zabrał się do ciężkiej pracy.

„Początek pracy był trudny (…) nie mieliśmy żadnego punktu zaczepienia” – wspominał Rejewski. Szyfrowanie odbywało się maszynowo, a częstotliwość występowania liter była przypadkowa. Gdyby ktoś chciał podejść do takiej depeszy w sposób tradycyjny, tj. wykorzystując właściwości języka, szybko dostrzegłby, że jest to praca irracjonalna. Szukanie jakiejkolwiek prawidłowości w tak zaszyfrowanej wiadomości było po prostu niemożliwe. Łamanie kodu Enigmy było rywalizacją człowieka z maszyną i Niemcy byli absolutnie pewni, że kod jest nie do złamania.

Teoria permutacji

Marian Rejewski w swojej żmudnej pracy stosował szereg matematycznych twierdzeń, wykorzystując chociażby teorię permutacji. Dzięki lotności umysłu i zdolności szybkiego wyciągania wniosków, metodą prób i błędów (mając handlową wersję Enigmy) Rejewski stopniowo odtwarzał niezwykle skomplikowaną konstrukcję zmodyfikowanego urządzenia używanego przez niemiecką armię. Równocześnie z pracą Rejewskiego (a część jej była tajna, na prośbę majora Ciężkiego) całe Biuro Szyfrów skupiło się na zapisywaniu kodów Enigmy. Na szczęście Polacy potrafili wychwycić pewną ich powtarzalność.

Dużą pomocą dla Rejewskiego okazały się materiały, które dostarczyli Polakom francuscy kryptolodzy dzięki niemieckiemu szpiegowi współpracującemu z wywiadem francuskim i z Gustavem Bertrandem (szefem francuskiego biura szyfrów). Szpieg ten – o pseudonimie Asche – za  bardzo wysoką cenę zdecydował się przekazać dokumentację dotyczącą Enigmy. Francuzi postanowili zaryzykować i zapłacić, gdyż Asche pracował przy tym urządzeniu w miejscu, które go uwiarygadniało – w biurze szyfrów. Oczywiście Francuzi nie mieli pewności, czy za tę górę pieniędzy nie dostaną fałszywki (a to, jak się okazało, w całej Europie mógł sprawdzić tylko Rejewski).

Marian Rejewski ok. 1932 r. kiedy to złamał kod Enigmy

Asche przekazał Francuzom tabelę kluczy kodów używanych przez Niemców w Enigmie w ciągu września i października 1932 r., jednak francuscy kryptolodzy nie potrafili wykorzystać tej zdobyczy, toteż przekazali ją Polakom. Bertrand, w czasie osobistej wizyty w Warszawie na początku grudnia 1932 r., przekazał dokumentację dotyczącą Enigmy Gwido Langerowi – polskiemu szefowi Biura Szyfrów.

Dzięki tym materiałom Marian Rejewski dostrzegł światełko w tunelu. Tak bardzo skupił się nad zadaniem, że praktycznie całe święta Bożego Narodzenia przesiedział w pracy.
Opłaciło się, bo stała się rzecz „niemożliwa” – w ostatnich dniach 1932 r. Marian Rejewski zameldował przełożonym o złamaniu kodów Enigmy.

Bomba Rejewskiego

Na początku 1933 r. do Mariana Rejewskiego dołączyli starzy koledzy po fachu: Różycki i Zygalski. Biuro Szyfrów przed matematykami znowu postawiło wysoką poprzeczkę – mieli opracować metody i narzędzia, które pozwolą na rutynowe łamanie kodów Enigmy. Rejewski pracował pełną parą, a Niemcy wciąż maszynę udoskonalali. Niebawem (1933 r.) powstała pierwsza polska kopia wojskowej wersji Enigmy, zbudowana w warszawskiej fabryce Ava. Proces składania elementów w całości odbywał się w podwarszawskich Pyrach. Od tego czasu Polacy mogli odczytywać niemiecką korespondencję wojskową. Po roku pracy udało się opracować szybką (15-20 min.) metodę określania dziennego klucza szyfrów.

W kolejnych miesiącach polscy kryptolodzy koncentrowali się głównie na ustalaniu aktualnego klucza Enigmy, co umożliwiało w miarę regularne odczytywanie niemieckich depesz. Początkowo Niemcy dość rzadko wprowadzali nowe rozwiązania w swoich wersjach Enigmy. Z czasem jednak systemy kodów stały się coraz bardziej skomplikowane, a zachodzące zmiany częstsze. Gdy w 1936 r. Niemcy zwiększyli liczbę wewnętrznych połączeń Enigmy, Rejewski zasiadł do pracy nad urządzeniem, które zdalnie będzie dopasowywać ustalenia długości i cykli Enigmy. Było to bardzo innowacyjne rozwiązanie, a skonstruowane urządzenie zostało nazwane cyklometrem i znacznie ułatwiło pracę naszych kryptologów.

Przez niemal dwa lata polscy kryptolodzy bez problemu odczytywali niemieckie depesze. Jednak 15 sierpnia 1938 r. metoda ta została zdezaktualizowana przez kolejne innowacje poczynione przez kryptologów niemieckich. W związku z tym Rejewski opracował kolejne urządzenie (składało się z kilku sprzęgniętych ze sobą Enigm) nazwane bombą Rejewskiego – był to pierwowzór elektrycznych maszyn łamiących kody. Dzięki niemu udawało się Polakom ustalanie kluczy dnia.

Płachta Zygalskiego 1938 r.

W niniejszym artykule opisujemy losy Mariana Rejewskiego, ale w przypadku łamania kodów Enigmy warto podkreślić, iż od 1933 r. matematycy Rejewski, Zygalski i Różycki pracowali w zespole i wzajemnie się inspirowali, razem rozwiązując problemy.

Bardzo przydatną metodę dekodowania zaszyfrowanych komunikatów opracował Zygalski – były to tzw. płachty Zygalskiego (arkusze perforowanego papieru jako nośniki danych).

Dopiero kolejne zmiany Niemców (w 1939 r.) wyeliminowały część możliwości bomby Rejewskiego, ale sama zasada działania okazała się skuteczna, a co najważniejsze – polski matematyk wiedział, jakie jest antidotum na niemiecki kod. Wszystko, czego potrzeba było Rejewskiemu i spółce, to czas oraz pieniądze. A zwłaszcza czasu było coraz mniej…

A więc wojna

Kiedy tuż przed wybuchem II wojny światowej do Polski przybyły delegacje brytyjska i francuska, Polacy postanowili podzielić się z nimi wynikami swoich badań. 25 lipca 1939 r. na konferencji w Lasach Kabackich Biuro Szyfrów zademonstrowało osiągnięcia kryptologów. Wtedy to Marian Rejewski zaprezentował kopie Enigmy i autorskie metody łamania niemieckiego szyfru, które daleko wykraczały poza ówczesne możliwości Brytyjczyków i Francuzów. Alianci nie kryli podziwu dla geniuszu Rejewskiego i zespołu polskich matematyków, do którego należeli Zygalski i Różycki. Dar Polaków w postaci egzemplarza Enigmy i know-how, jak ją rozkodować, został przekazany w samą porę. Wiedza, że szyfr można złamać, tchnęła we francuskich i angielskich kryptologów nowego ducha. Cel był wspólny, toteż Polacy cieszyli się, że ich praca będzie kontynuowana. Niestety z biegiem czasu alianci celowo zapominali, kto był w tej grze pierwszy i że to znowu „ci cholerni Polacy”.

Od 1 września 1939 r. Biuro Szyfrów przystąpiło do zacierania śladów swojej działalności. Niemcy nie mogli się dowiedzieć, iż Polacy, Anglicy i Francuzi mają możliwość rozszyfrowywania ich tajnych depesz wojskowych. Zniszczono absolutnie wszystkie dowody zaawansowanych prac nad Enigmą, spalono dokumentację, a pracownicy placówki opuścili Lasy Kabackie.

Marian Rejewski i jego koledzy z zespołu już 6 września 1939 r. ruszyli do Brześcia nad Bugiem, gdzie spodziewano się zastać polską dyplomację i wojskowych. Stamtąd ruszyli do przejścia granicznego z Rumunią. Rejewski z kolegami odłączyli się od szefa Biura Szyfrów Langera i majora Ciężkiego. W Rumunii, wbrew nakazom tamtejszych władz, nie pozostali w obozie internowania, tylko udali się bezpośrednio do Bukaresztu, gdzie schronienia udzieliła im ambasada francuska (warto zauważyć, że ambasada angielska pomocy tej odmówiła). To dzięki Francuzom członkowie Biura Szyfrów odjechali koleją do Francji.

Ekspozycja kilku typów Enigmy w amerykańskim Narodowym Muzeum Kryptografii

Powtórne złamanie kodu

Do Paryża polscy matematycy dotarli 25 września 1939 r. Zostali rozmieszczeni w bezpiecznym zamku Vignolles niedaleko francuskiej stolicy. Alianci zorganizowali w zamku ośrodek łamania szyfrów o kryptonimie Bruno, w którym Polacy z miejsca rozpoczęli pracę. W tym czasie to angielska komórka kryptologiczna w Bletchey Park, wyposażona przez Polaków w dokumentację i prototyp Enigmy, ponosiła główny ciężar łamania jej szyfrów. Obie strony informowały się o postępach prac. Polacy łaskawie otrzymali od Brytyjczyków 60 płacht perforowanych (wynalazek Zygalskiego), tak potrzebnych w pracach nad łamaniem niemieckich szyfrów (przesyłkę podpisał sam Knox, który w ten sposób wyrażał wdzięczność Polakom). Według Rejewskiego ten gest nie stanowił dla nich większego ciężaru ze względu na ogromne możliwości finansowe Anglików. Warto pamiętać, że gest Polaków był w ogólnym rozrachunku dużo większy – w końcu za 1 zł przekazaliśmy Anglikom licencję na produkcję peryskopu odwracalnego Gundlacha, a za angielskie samoloty, w których ginęli polscy lotnicy, płaciliśmy złotem.

Współpraca Mariana Rejewskiego i jego kolegów z ośrodka Bruno z Anglikami przyniosła efekt – szyfr Enigmy został złamany po raz kolejny na przełomie 1939 i 1940 r. Alianci doskonale wiedzieli, co nowego szykuje Adolf Hitler…

Angielska wdzięczność

Po wkroczeniu Niemców do Francji Rejewski, Zygalski i Różański wraz z całym ośrodkiem Bruno zostali ewakuowani do Algierii (czerwiec 1940 r.), gdzie powstał ośrodek łamania szyfrów. Po kilku miesiącach alianci postanowili, iż na południu Francji (Vichy) powstanie zakonspirowany drugi ośrodek kryptologiczny – Cadix.

Jerzy Różycki

Polscy matematycy pracowali we Francji rotacyjnie, co jakiś czas wracając do Algierii. Niestety, podczas jednego z rejsów na Morzu Śródziemnym zatonął statek z Różyckim na pokładzie.
Był to duży cios, jednak Rejewski i Zygalski szybko musieli się otrząsnąć, gdyż nad ośrodkiem Cadix zaczęły gromadzić się czarne chmury. W Vichy nie brakowało bowiem niemieckich szpiegów, którzy byli coraz bliżej namierzenia ośrodka.
Kryptolodzy uciekli w ostatniej chwili – trzy dni przed odkryciem przez Niemców zakonspirowanej „dziupli” (w listopadzie 1942 r.). Kryptolodzy z Cadix zostali podzieleni i dwójkami, na własną rękę, przedzierali się przez zieloną granicę do Hiszpanii.

Henryk Zygalski

Rejewski z Zygalskim przez kilka miesięcy przebywali w różnych miejscach na południu Francji, po czym w styczniu 1943 r. przedarli się do Hiszpanii, gdzie trafili… do więzienia.
Dopiero w połowie roku, dzięki wstawiennictwu PCK, specjaliści od Enigmy zostali uwolnieni i po kolejnych przygodach, przez Portugalię i Gibraltar, dotarli do Anglii. Ku niemałemu zdziwieniu okazało się, że Anglicy już ich nie potrzebują. Dalsze prace nad dekryptażem Enigmy były zastrzeżone wyłącznie dla Brytyjczyków i Amerykanów, a dwaj polscy kryptolodzy, którzy wraz z innymi pracownikami Biura Szyfrów położyli podwaliny pod metodykę jej rozszyfrowywania, zostali z tych prac wyłączeni. Podjęli więc pracę w jednostce radiowej Sztabu Naczelnego Wodza Polskich Sił Zbrojnych i tak doczekali końca wojny.

Marian Rejewski po demobilizacji postanowił wracać do Polski, gdzie mieszkała jego żona z dwójką dzieci (Henryk Zygalski pozostał w Anglii).
W PRL Rejewski przez kilkadziesiąt lat pracował w różnych spółdzielniach pracy oraz w bydgoskiej fabryce kabli. Przez długi czas jego osiągnięcie u nas w kraju było zapomniane i celowo zamilczane na Zachodzie.
Dopiero w latach 70. Polacy mogli się dowiedzieć, że to właśnie Marian Rejewski jako pierwszy złamał kod Enigmy. Przyczynił się do tego zrealizowany w 1979 r. film „Sekret Enigmy”, w którym został godnie uhonorowany. Dwa lata przed śmiercią (1980 r.) Rejewski odznaczony został Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski. Spoczywa na warszawskich Powązkach.

Walka o prawdę

Według historyków złamanie szyfru Enigmy przez Mariana Rejewskiego (przy pomocy Henryka Zygalskiego i Jerzego Różyckiego) skróciło II wojnę światową o kilka lat, przyczyniając się tym samym do uratowania ok. 30 mln. ludzi. Nic zatem dziwnego, że Anglicy do dziś przypisują sobie cały sukces.

Marian Rejewski. (Źródło zdjęcia: http://fototeka.fn.org.pl)

Jak dotąd historia Enigmy najbardziej znana jest na świecie dzięki filmowi „Gra tajemnic”, gdzie Marian Rejewski praktycznie nie zaistniał. Film opowiada historię angielskiego kryptologa Alana Turinga, który opracował urządzenie służące do łamania kodu Enigmy. Czyżby?

Trudno nie pokusić się tu o refleksję, że najwyższy już czas, by powstała produkcja pokazująca prawdziwą historię – historię Mariana Rejewskiego, który pierwszy pokonał Enigmę i pierwszy zbudował jej kopię oraz prawdę o tym, że to dzięki trójce Polaków: Rejewskiemu, Zygalskiemu i Różyckiemu Anglicy mogli później udoskonalać maszyny łamiące kod Enigmy.

 


zdjęcia (jeśli nie zostały opisane inaczej): domena publiczna/Wikipedia.org

 

Poprzedni artykułPremier Morawiecki ma pomnik!
Następny artykułRublami za gaz – kto złamie sankcje?