Fot. Pixabay

Kryzys wywołany koronawirusem jest światowy i bezprecedensowy. Równocześnie osiągnięcia poszczególnych rządów w walce z nim oraz strategie użyte w tej walce są bardzo różne, nawet jeżeli przeanalizujemy jedynie działania państw demokratycznych. Taki zróżnicowany obraz jawi się szczególnie w Europie, a więc na kontynencie, który wraz ze Stanami Zjednoczonymi jest najbardziej dotknięty przez epidemię pod względem liczby ofiar śmiertelnych, jednocześnie najbardziej odczuje skutki gospodarcze całego kryzysu.

Z jednej strony widzimy Francję, która przeżywa istny „sanitarny czerwiec 1940 r.”. Kraj, gdzie na skutek braku wizjonerskiej polityki władz i organizacji w ich działaniach utrwala się stan, w którym brakuje wyposażenia ochronnego, testów, łóżek do resuscytacji, aparatury cyfrowej, co w rezultacie plasuje ten kraj na 4. miejscu na świecie pod względem liczby ofiar. Dodatkowo, ogólnokrajowa izolacja społeczna ludności wywoła najprawdopodobniej spadek PKB o ponad 10 proc., co również przyczyni się do prawdziwego wybuchu bankructw i liczby bezrobotnych oraz gwałtownego wzrostu deficytu publicznego i wzrostu długu publicznego z ok. 15 do poziomu 120 proc. PKB. Wreszcie kraj, gdzie system funkcjonowania państwa oparty na praworządności został zawieszony, wraz z przyjęciem ustawy o stanie zagrożenia epidemicznego z 23 marca 2020 r., co wywołało wakat władzy ustawodawczej i sądowniczej.

W przeciwieństwie do Francji, kraj taki jak Niemcy podczas pandemii dokonał widowiskowego zwrotu. Niemiecki model funkcjonowania państwa, zdestabilizowany przez „dieselgate”, a wiec wojnę handlową i technologiczną wywołaną przez Donalda Trumpa, jak również przez otwarcie granic dla migrantów i mocny wzrost popularności partii AfD, pokazał swoją odporność na kryzysową sytuację. A sama Angela Merkel, której zdolności przywódcze oraz koalicja którą utworzyła, zdawały się być w stanie agonii, a której brak aktywności był jednogłośnie krytykowany, na nowo odzyskała posłuch zarówno w kraju, jak i w Europie. Ten sukces został zbudowany w czterech sferach.

W sferze zdrowotnej. Niemcy stanowią wyjątek, ponieważ odnotowały pięciokrotnie mniejszą liczbę zgonów niż Francuzi, przy populacji równej 83 mln mieszkańców (spośród których 21,5 proc. ma ponad 65 lat), podczas gdy Francja ma 67 mln mieszkańców. Dokonało się to dzięki strategii opartej na ściśle przestrzeganych zasadach zachowania dystansu społecznego, na mobilizacji przemysłu biomedycznego do masowego wykrywania chorych (350 000 testów przeprowadzanych tygodniowo w marcu i 200 000 dziennie w kwietniu), szybkim zwiększeniu wydolności szpitali, która wzrosła od lutego z 28 000 do 40 000 łóżek intensywnej terapii obecnie, w tym 30 000 łóżek z respiratorami (wobec 5 000 we Włoszech i 7 000 we Francji). Jednocześnie w Niemczech rozpoczęły się próby kliniczne szczepionki przeciwko koronawirusowi.

W sferze gospodarczej. Niemcy w pełni wykorzystały pole manewru, jakie zapewnił im powrót finansów publicznych do dobrej kondycji, co wyraża się nadwyżką budżetową w wysokości 13,5 mld euro oraz długiem publicznym zmniejszonym do poziomu 58 proc. PKB w 2019 r. To dzięki temu były w stanie zrealizować największy plan wsparcia własnej gospodarki od czasu drugiej wojny światowej. Plan tej obejmuje około 1200 miliardów euro, z czego 600 miliardów przeznaczonych jest na fundusz pomocy dla dużych firm, 50 miliardów na wsparcie dla MŚP, a kolejne 10 miliardów na inwestycje w system opieki zdrowotnej, nie licząc 822 miliardów euro pożyczek gwarantowanych przez bank publiczny KfW. Taki program oraz koniec izolacji społecznej wyznaczony na 20 kwietnia powinny pozwolić ograniczyć recesję do poziomu 4,2 proc. PKB w 2020 r., przed wyraźnym odbiciem wzrostu gospodarczego do poziomu 5,8 proc., jaki prognozuje się w 2021 r.

W sferze prawa. Niemcy ściśle przestrzegały swoich przepisów prawnych. Utrzymały normalne funkcjonowanie swoich instytucji i odrzuciły wprowadzenie stanu wyjątkowego. Ustawa z 25 marca dotycząca zasad ochrony przed epidemiami w skali całego kraju rzeczywiście przyznała ministrowi zdrowia szczególne uprawnienia, miedzy innymi możliwość ustanawiania przepisów prawnych dla Landów, bez uprzedniej zgody Bundesratu, ale trzy filary niemieckiej demokracji pozostały nietknięte: rygorystyczna kontrola władzy wykonawczej przez parlament; równowaga sił pomiędzy rządem federalnym i landami; oraz poszanowanie podstawowych wolności, prawa do prywatności, a wszystko to przy wzmożonej czujności sądów.

W sferze politycznej. Merkel, daleka od lirycznych uniesień i wojowniczych metafor, sprawnie nadzorowała walkę z kryzysem, ze spokojem i precyzją.

Jej powściągliwość oraz determinacja wzmocniły ufność ludności w stosunku do przywódców oraz instytucji państwowych, co znalazło odzwierciedlenie w poparciu dla władz 74 proc. obywateli – wobec 39 proc. poparcia we Francji.

Co warto zaznaczyć, odbyło się to z intensywną demokratyczną debatą w tle, która dotyczyła granic kompetencji rządu federalnego i landów, izolacji społecznej, poszanowania prawa do prywatności oraz ogólnoeuropejskiej solidarności. Daleka od triumfowania kanclerz powtarza z naciskiem, że kraj nie rozwiązał problemu epidemii koronawirusa, nie przestając przy tym wzywać obywateli do zachowania ostrożności i do mobilizacji w walce, która ma potrwać aż do momentu skomercjalizowania szczepionki.

Sukces Niemiec w zwalczaniu epidemii koronawirusa niesie ze sobą bogatą lekcje. Europa jest bardziej niż kiedykolwiek w centrum niemieckiego dylematu: im silniejsze są Niemcy w Unii, tym bardziej ożywiają oni uczucie wrogości u innych. Wrogości, która dziś jest szczególnie silna we Włoszech. Z drugiej strony, im bardziej Niemcy są osamotnione w Europie, tym bardziej osłabiają całą Europę.

Źródło: Le Figaro