Z powodu rosnących kosztów systemu władze samorządowe Poznania zrezygnowały z roweru miejskiego. Ten sezon jest ostatni.

Po konsultacjach z firmami, które działają na rynku w obszarze transportu rowerowego, władze Poznania ustaliły szacunkowe koszty utrzymania systemu liczącego 1000 rowerów w latach 2023-2024 w przedziale od 6,5 mln zł do aż ok. 15 mln zł rocznie – informuje serwis www.transport-publiczny.pl. Dotychczas było to ok. 8 mln zł.

Ponadto okazało się, że od 2019 r. dochodzi do wyraźnego spadkowego trendu w obszarze wypożyczeń Poznańskiego Roweru Miejskiego. To również stawia znak zapytania nad sensem wydawania milionów z kasy miasta na rowery.

– Rower miejski był impulsem dla rozwoju ruchu rowerowego, kiedy powstawał w dużych miastach. W Poznaniu akurat 10 lat temu. Również w Warszawie mamy tak zwany efekt Veturilo. Część osób przekonała się, że rower może być pełnoprawnym środkiem transportu w mieście. Na początku korzystamy z roweru miejskiego, kiedy chcemy sprawdzić, czy możemy się przesiąść. Z czasem tak naprawdę wygodniej jest poruszać się własnym rowerem. Widzimy, że ten pierwszy efekt trwał przez kilka lat, ten szczyt wypożyczeń przypadł na lata 2017-2018. Od tego czasu zaczęło spadać, pandemia się do tego dołożyła, natomiast tego efektu tak dużego już nie ma – mówił w Radiu Poznań Karol Raniszewski, wiceprezes Stowarzyszenia Rowerowy Poznań. – Jeśli porównać sobie popularność z lat 2017-2018, tam mieliśmy blisko około 1,8 mln wypożyczeń każdego roku, a ostatni rok to było już tylko 320 tys. wypożyczeń.

Oczekuje się, że w Poznaniu nadal będzie możliwość wypożyczenia roweru, ale na zasadach komercyjnych. Firmy oferujące m.in. elektryczne skutery czy hulajnogi być może uzupełnią swoją ofertę także o rowery. Czy również elektryczne? Czas pokaże. Z kolei pieniądze przeznaczane dotychczas na rower miejski władze Poznania mają przeznaczać m.in. na dalszy rozwój infrastruktury rowerowej.

Poprzedni artykułWypalenie zawodowe to poważny problem
Następny artykułCh…, d… i kamieni kupa