150 sesji z udziałem 1000. panelistów i blisko 9 tys. gości oraz ponad 500. dziennikarzy – to liczby obrazujące skalę tegorocznego Europejskiego Kongresu Gospodarczego (EEC – European Economic Congress), który rozpoczął się dzisiaj w Międzynarodowym Centrum Kongresowym w Katowicach. Trzydniowa debata poruszy najważniejsze tematy przeobrażającej się gospodarki, w ich aktualnym społecznym i geopolitycznym kontekście.

Tegoroczna, czternasta już edycja Europejskiego Kongresu Gospodarczego (EEC) trafia w szczególny czas mierzenia się ze skutkami rosyjskiej agresji na Ukrainę.

– Po 24 lutego zmieniliśmy gruntownie przygotowaną już agendę Europejskiego Kongresu Gospodarczego, którego nową misją stała się wszechstronna pomoc Ukrainie. Jak powinna ona wyglądać, jakich narzędzi potrzebujemy, czego będzie od nas, Europejczyków, wymagała realizacja takiego planu – odpowiedzi na te pytania będziemy wspólnie poszukiwać. Kongres w bardzo bogatej obsadzie jest świetnym miejscem na potrzebną nam debatę – mówił Wojciech Kuśpik, prezes Grupy PTWP, inicjator Europejskiego Kongresu Gospodarczego, otwierając 14. edycję wydarzenia.

Do potrzebnych zmian geopolitycznych, a także związanych z nową architekturą europejskiego bezpieczeństwa nawiązał w swoim wystąpieniu inaugurującym Kongres premier Mateusz Morawiecki. – Nie możemy dopuścić, żeby wróciło to, co było. Budujemy, współkształtujemy nowy porządek geopolityczny – apelował. – Putin zaatakował Ukrainę, ale także bezpieczeństwo energetyczne i żywnościowe Europy, destabilizując przez agresję rynek nośników energii w Europie dodał.

Kongres rozpoczęła podzielona na dwie części debata podporządkowana nowej misji, w którą mocno wpisała się wszechstronna pomoc dla Ukrainy, zaplanowana w dłuższej perspektywie. Jak powinna ona wyglądać, jakich narzędzi potrzebujemy, czego będzie wymagała realizacja takiego planu? Jak racjonalnie i efektywnie wspierać Ukrainę w aspekcie politycznym i humanitarnym oraz – po zakończeniu wojny – w odbudowie jej gospodarki? To główne tezy debaty otwierającej wydarzenie.

– „Wojna w Europie. Plan dla Ukrainy” – to przejmujący, jeszcze niedawno nie do wyobrażenia, a dziś jak najbardziej adekwatny tytuł naszej dyskusji – zauważył Jerzy Buzek, poseł do Parlamentu Europejskiego, moderator politycznej debaty, która otworzyła trzydniowy Europejski Kongres Gospodarczy w Katowicach.

– Ukraina walczy o wartości europejskie i demokratyczne, a nasi obywatele oddają za nie życie – podkreślała Olha Stefaniszyna, wicepremier Ukrainy ds. integracji europejskiej i euroatlantyckiej. – Wiem, że dla niektórych krajów takie szybkie odcięcie się od tych zależności może być trudne. Jestem jednak przekonana, że w dłuższej perspektywie wszyscy będziemy zwycięzcami. Nie wierzę, by Zachód chciał pieniędzmi za rosyjski gaz i ropę finansować paradę zwycięstwa, jaką Putin planuje na 9 maja. Najważniejszym z ukraińskich priorytetów pozostaje zwycięstwo, ale politycy myślą już o odbudowie i drodze do członkostwa w Unii Europejskiej – mówiła.

– Musimy trzymać się razem i nie dać się poróżnić Rosji – zgodził się Mikuláš Dzurinda, były dwukrotny premier i minister spraw zagranicznych Słowacji. – Zbyt długo Europa była skupiona na sobie. Teraz powinniśmy zrozumieć, że Rosja nie jest partnerem, lecz zagrożeniem i tak należy ją traktować – dodał.

– Brexit niewiele zmienił w naszej polityce wobec Europy wschodniej – określił Greg Hands, brytyjski minister stanu odpowiedzialny za biznes, energię i przemysł, podkreślając brytyjską gotować do eskalacji sankcji. – Robimy dużo i szybko. Realistycznie ocenialiśmy Rosję, a broń dostarczona Ukrainie zmienia sytuację obrońców. Sankcji nie wolno rozluźnić aż do wycofania wojsk rosyjskich. Rosję należy odciąć od wpływów z gazu, w brytyjskim miksie jest go tylko 4 procent. W jego całkowitym wyeliminowaniu będziemy współpracować z krajami Europy Centralnej – mówił.

– Stojąc ramię w ramię z Ukrainą, która należy do europejskiej rodziny, musimy szybciej działać w kierunku uniezależniania się od importu paliw z Rosji, wyrugowaniach z europejskiego miksu energii – zadeklarowała Kadri Simson, komisarz Unii Europejskiej ds. energii. – Nasz cel to aby wszystkie 27 państw miało dostęp do odpowiednich zasobów gazu. Co tydzień na bieżąco oceniamy postępy w realizacji scenariusza odcinania się od rosyjskiego paliwa i to, jak możemy się w tym procesie wspierać – mówiła komisarz.

Do „Zielonego Planu Marshalla” dla Ukrainy odniósł się Konrad Szymański. Europejskie myślenie o energii to jego zdaniem kwestia bezpieczeństwa, a wszelka zależność od jakiegokolwiek dostawcy, wszelkie niedostatki dywersyfikacji ograniczają potencjalne pole manewru. – Owszem, nowe otwarcie w OZE zmniejsza zależność od importu, ale złudzeniem jest, że paliwa z Rosji da się w całości zastąpić źródłami odnawialnymi. Potrzebujemy własnych paliw kopalnych lub ich importu z innych niż rosyjski kierunków, a także nowego partnerstwa w tej dziedzinie – ocenił polski minister.

W dyskusjach pierwszego dnia nie zabrakło odwołania do aktualnej sytuacji gospodarczej  i kryzysów wywołanych najpierw pandemią, a potem wojną w Ukrainie.

Premier Mateusz Morawiecki podczas swojego wystąpienia zwrócił uwagę na sytuację na rynku kredytów hipotecznych i działania państwa w zakresie poprawy sytuacji kredytobiorców. Poinformował, że rząd zaproponuje 4-punktowy odważny plan, który ma ulżyć kredytobiorcom złotówkowym i pomóc im przejść przez ten trudny czas podniesionych stóp procentowych.

– Jeden z punktu tego pakietu to zdecydowane umocnienie całego sektora bankowego przez utworzenie funduszu pomocowego wysokości 3,5 mld złotych. Fundusz ten nie będzie zasilony z budżetu państwa – to wszystko są środki, które będą pochodziły z zysków sektora banków komercyjnych – zapowiedział premier.

Jak wyjaśnił, działania te mają pomóc w unormowaniu rynku kredytów hipotecznych.

Szef rządu przekazał również, że rząd proponuje m.in. tzw. wakacje kredytowe w roku 2022 i 2023 dla wszystkich kredytobiorców, którzy będą mieli trudność w spięciu budżetów domowych.

– Będą skonstruowane następująco: jedna rata kredytowa w kwartale w roku 2022 i 2023 zostanie przesunięta do spłaty bez odsetek, czyli łącznie w tym okresie będzie to 8 rat kredytowych. Jeżeli ktoś płaci dziś ratę kredytową na przykład 1500 zł i ta rata została podniesiona na 2400 zł, o 900 zł załóżmy, to cztery razy w roku ta rata kredytowa 2400 zł będzie przesunięta do spłaty bez odsetek, a więc będą to swego rodzaju wakacje kredytowe – powiedział premier.

– Apelowaliśmy długo o to, aby banki wypracowały odpowiedni, bardziej przejrzysty, bardziej transparentny i sprawiedliwy mechanizm kalkulowania kosztów kredytu niż WIBOR. Niestety nie doszło do tego, aż do obecnego momentu. Dlatego od 1 stycznia 2023 r., razem z regulatorem rynku, ale przede wszystkim we współpracy z Sejmem, narzucimy obowiązek posługiwania się inną, niż WIBOR, transparentną stawką pochodzącą z rynku międzybankowego depozytów overnight – zapowiedział  szef rządu.

Dodał także, że powstanie fundusz wsparcia kredytobiorców, którzy znajdą się w szczególnie trudnej sytuacji: ich rata kredytu będzie przekraczała 50 proc. dochodu albo staną się bezrobotni i nie będzie ich stać na spłatę kredytu.

Banki, jak kontynuował, będą musiały zasilić ten fundusz dodatkową kwotą w wysokości 1 mld 400 mln zł.

– Inflacja to wyzwanie numer jeden w gospodarce. Nie tylko w Polsce, ale i całego świata zachodniego – podkreślała prof. Elżbieta Chojna-Duch z Katedry Prawa Finansowego Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego podczas sesji „Inflacja i jej wpływ na biznes”.  – Trzy czwarte dzisiejszej inflacji to ceny ropy i gazu pompowane przez Rosję. Do tego dochodzi polityka podnoszenia stóp procentowych w USA, która osłabia złotego. Antyinflacyjne tarcze rządowe są bezwzględnie konieczne wobec skali szoków.  Najpierw był to szok finansowy, potem pandemia i dzisiejszy – najgroźniejszy kryzys, związany z wojną na Ukrainie. Tarcze antyinflacyjne powiększają deficyt finansów publicznych, bo taka jest poetyka. Deficyt zawsze był istotny, ale dzisiaj priorytetem jest inflacja, z którą trzeba walczyć – mówiła.

Niedobory kompetencyjne to problem, z jakim zmaga się cały świat. W sposób dotkliwy odczuwamy to w Polsce. O tym, jaki jest sposób, by poradzić sobie z niedoborem kompetencji, jak powinna wyglądać współpraca na linii biznes-nauka, rozmawiano podczas sesji „Nauka i kompetencje w zmieniającym się świecie”.

– Połączenie świata biznesu ze światem nauki wszystkich nurtuje. Jest bardzo ważne od dłuższego czasu – powiedziała Dominika Bettman, dyrektor generalna Microsoftu w Polsce. Jak dodała, współczesny świat to nowe wyzwania, ale także szanse, które można wykorzystać, stawiając na współpracę biznesu.  Od firm i pracowników wymagać się będzie rozwoju nie tylko kompetencji dostosowanych do nowego cyfrowego świata. Ważne są kompetencje miękkie, a z tymi nowe pokolenia mają duży problem – mówiła.

– Niestety, kompetencje miękkie zanikają w społeczeństwach. Prosta kompetencja komunikowania staje się na rynku pracy coraz potrzebniejsza i coraz trudniejsza do znalezienia – zauważył Artur Skiba, prezes agencji Antal. – W cenie jest także stawianie na rozwój, szczególnie dziś, gdy od wielu z nas wymaga się zmian – dodaje.

Pytana o kompetencje przyszłości Zofia Dzik, prezes Instytutu Humanites, podkreślała, że kluczowe jest analizowanie scenariuszy przyszłości i szybkie reagowanie na zmiany. – Tym bardziej, że dziś planowanie przyszłości nie może opierać się na kilkuletnich perspektywach. Potrzebujemy uczenia i oduczania. Dobrym przykładem są programiści, którzy teraz, mając dobrą pozycję na rynku, nie uczą się nowego, innego języka. Co w momencie, w którym pojawi się potrzeba nowego języka? Badania pokazują, że jest to najbardziej zamknięta grupa – wyjaśniła.

Swoją premierę na Europejskim Kongresie Gospodarczym miał raport zrealizowany przez WNP.pl pod auspicjami ING Banku Śląskiego i Kongresu, analizujący wpływ pandemii i wojny w Ukrainie na działalność wielkich polskich firm.

– Doświadczenia ostatnich dwóch lat to spiętrzenie na wcześniej niespotykaną skalę serii zdarzeń nadzwyczajnych, tzw. czarnych łabędzi, stających na drodze do zrównoważonego świata. Ten czas wyraźnie unaocznił nam, że globalna gospodarka jest systemem naczyń silnie połączonych i zaburzenia w jednym sektorze wywołują niemal reakcję łańcuchową w innych sektorach. Obserwujemy globalny trend rosnącej atencji na bezpieczeństwo dostaw. Na polskim rynku, w sytuacji niedoborów oraz szybko rosnących kosztów, polskie firmy też musiały wprowadzać zmiany, które miały na celu ograniczenie ryzyka realizacji dostaw – mówił Michał Mrożek, wiceprezes ING Banku Śląskiego.

Pierwszego dnia Europejskiego Kongresu Gospodarczego wystartowało także Europejskie Forum Młodych Liderów, które przez kolejne dwa dni odbywać się będzie równocześnie w Międzynarodowym Centrum Kongresowym i na Uniwersytecie Śląskim. Inauguracja forum była częścią sesji „Europa i świat 2030”.

– 40 proc. ogólnej liczby młodych ludzi w wyniku agresji Rosji musiało opuścić Ukrainę – podkreślała Maryna Popatenko, wiceminister młodzieży i sportu z Ukrainy. – Niezwykle ważna jest kwestia odbudowy po ruinach, które przyniosła Rosja. Zastanawiamy się nad perspektywą przyszłości. Chcemy żeby młodzież brała udział w odbudowie Ukrainy i by uczestniczyła w procesie decyzyjnym, jeśli chodzi o kierunek zmian w naszym kraju – dodawała.

W ramach pierwszego dnia Europejskiego Kongresu Gospodarczego odbyło się ponad 40 debat. Wśród głównych tematów znalazły się m.in.: Polski Ład – wyzwania dla biznesu, zielona transformacja, digitalizacja, przemysł 4.0, women leaders – kobiety w biznesie, nearshoring, rynek NFT, fit for 55, nauka i kompetencje w zmieniającym się świecie, cyfryzacja i technologie.

Poprzedni artykułTwitter przed nadzieją na uwolnienie od klimatycznej poprawności
Następny artykułBrutalne zderzenie nauki i polityki z rzeczywistością