fbpx
sobota, 13 lipca, 2024
Strona głównaFinanseTak zwana praworządność w zamian za pieniądze. Nie, dziękuję!

Tak zwana praworządność w zamian za pieniądze. Nie, dziękuję!

Sprawa jest o tyle bulwersująca, że pieniądze z Funduszu Odbudowy Komisja Europejska ma pożyczać na rynkach finansowych, ale spłacać je będą już państwa członkowskie. A to oznacza, że efektywnie Polska może pożyczyć pieniądze, których nie dostanie, a które i tak będzie musiała oddać! Nie, to nie jest żart. To coraz bardziej przerażająca rzeczywistość.

Po lipcowym szczycie Rady Europejskiej ws. wieloletnich ram finansowych wielu ogłaszało sukces negocjacji. Unijni przywódcy mieli się dogadać co do wysokości budżetu na kolejnych siedem lat oraz kwoty Funduszu Odbudowy. Ewentualne warunkowanie wypłat tzw. zasadą praworządności miało zaś zależeć od jednomyślnej zgody wszystkich krajów należących do Wspólnoty.

Pisałem wówczas, że w takie ustalenie nie wierzę. Nie wierzyłem dlatego, że od początku uważałem i tylko się w tym przekonaniu utwierdzam, że pieniądze z UE są i będą narzędziem szantażu wykorzystywanym jak kij na tych, którzy ośmielą się mieć swoje zdanie.

Jak to będzie według mnie działać? Mechanizm jest prosty, albo dane państwo godzi się na rewolucję obyczajową forsowaną przez liderów Unii, albo nie dostanie pieniędzy. „Ale przecież chodzi o praworządność, a nie o żadne obyczaje” – obruszy się ktoś na taką tezę. Praworządność to słowo tak pojemne, że bez jasnej i bardzo dokładnej definicji nie ma nic prostszego, niż napełnić je dowolną treścią. Unia dryfuje zaś coraz bardziej w stronę organizacji, której priorytetem jest realizacja ideologicznej agendy, agendy skrajnie lewicowej i nie mającej nic wspólnego z polskim porządkiem prawnym, w którym życie jest chronione od poczęcia, a małżeństwo to związek mężczyzny i kobiety. Kto nie wierzy, niech sobie wygoogla niedawną wypowiedź szefowej Komisji Europejskiej wprost wskazującej na konieczność prawnego rozpoznawania w UE związków osób tej samej płci.

Teraz z Brukseli płyną sygnały o tym, że niemiecka prezydencja w Radzie UE ustaliła z Parlamentem Europejskim, że o tym, czy tzw. praworządność jest, czy nie jest przestrzegana, decydować będzie Rada UE większością kwalifikowaną. Innymi słowy nie będzie mowy o zawetowaniu blokady funduszy przez pojedyncze państwo. W praktyce oznacza to, że Polska może być ich z dużą łatwością pozbawiona, bo ma nie taki Sąd Najwyższy, Trybunał Konstytucyjny albo nie takie prawo rodzinne, jakiego życzą sobie lewicowe europejskie elity. Początkowo termin „praworządność” miał się odnosić do naruszeń przy wydatkowaniu unijnych pieniędzy, czyli mówiąc wprost do zwykłego złodziejstwa lub korupcji w dysponowaniu tymi środkami. Obecnie ustalono jednak, że uzyska on szerszy zakres i odnosił się będzie m.in. do kwestii wymiaru sprawiedliwości. A z tego miejsca rozciągnąć można go już praktycznie na wszystko.

Sprawa jest o tyle bulwersująca, że pieniądze z Funduszu Odbudowy Komisja Europejska ma pożyczać na rynkach finansowych, ale spłacać je będą już państwa członkowskie. A to oznacza, że efektywnie Polska może pożyczyć pieniądze, których nie dostanie, a które i tak będzie musiała oddać! Nie, to nie jest żart. To coraz bardziej przerażająca rzeczywistość. Zaciągamy dług, nie dostajemy pożyczonych pieniędzy, ale i tak musimy je oddać. Tak to może wyglądać w skrajnym przypadku.

Polska powinna przestać oglądać się na środku z Funduszu Odbudowy i skupić się na poszukiwaniu własnych narzędzi odbudowy gospodarki. To nie będzie łatwe, ale z pewnością lepsze, niż oddawanie długów za kogoś innego. Należy rozważyć plan uruchomienia prywatnych oszczędności, zarówno gospodarstw domowych, jak i przedsiębiorstw, tak aby pieniądze te pracowały w polskiej gospodarce. Sposobem mogą być tzw. obligacje rozwojowe, nominowane w złotych i skierowane do polskich obywateli, a gwarantowane przez państwo. Mamy własną walutę, potężne państwowe koncerny i kilka innych atutów do wykorzystania, i tu należy szukać sposobów na walkę z kryzysem spowodowanym pandemią. Szukajmy ich zatem czym prędzej, a za unijne pieniądze na takich warunkach grzecznie, ale stanowczo podziękujmy.

INNE Z TEJ KATEGORII

Rosną wynagrodzenia, ale i długi. Na ich spłatę trzeba pracować prawie cztery miesiące

Przeciętna pensja wzrosła o 11,3 proc. w ciągu roku i wynosi 5968 zł netto – wynika z danych GUS za kwiecień 2024 roku. To dobre informacje, ale niestety tracą na optymizmie w zestawieniu z zadłużeniem konsumentów, które również rośnie. Średni dług osoby wpisanej do Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej wynosi obecnie 21 940 zł, a więc o 13,9 proc. więcej niż jeszcze rok temu.
5 MIN CZYTANIA

Klauzule abuzywne w umowach z przedsiębiorcami? Dobra wiadomość dla jednoosobowych działalności gospodarczych

Konsumencka ochrona przedsiębiorców to temat, który zyskuje na znaczeniu w kontekście zmian legislacyjnych oraz rozwoju praktyk handlowych. Tradycyjnie, ochrona konsumentów dotyczyła jedynie osób fizycznych uczestniczących w obrocie prawnym w sposób niezwiązany bezpośrednio z ich działalnością gospodarczą. W ostatnich latach obserwuje się jednak tendencję do rozszerzania przepisów ochronnych również na przedsiębiorców – szczególnie tych niezrzeszonych w ramach rozbudowanych struktur spółkowych, którzy często znajdują się w gorszej pozycji negocjacyjnej w relacjach z większymi i wyspecjalizowanymi podmiotami.
5 MIN CZYTANIA

Ceny nadal rosną, chociaż wolniej niż rok temu. Sprawdź, co znajduje się w czołówce drożyzny

Dynamika jednocyfrowego wzrostu cen hamuje kolejny miesiąc z rzędu. W marcu codzienne zakupy w sklepach zdrożały o 2,1 proc. rdr. Tym razem na 17 analizowanych kategorii już tylko jedna zaliczyła dwucyfrową podwyżkę. Poza tym 7 grup towarów wykazało jednocyfrowy wzrost i aż 9 segmentów było na minusie.
3 MIN CZYTANIA

INNE TEGO AUTORA

RAPORT: Banki centralne wobec podwyższonej inflacji

Patrząc na wskaźnik inflacji, można odnieść wrażenie, że jakaś maszyna przeniosła nas o kilka dekad do tyłu. Polski odczyt dynamiki cen jest najwyższy od 20 lat, inflacja konsumencka w Stanach Zjednoczonych osiągnęła poziom niewidziany tam od ponad trzech dekad. Podobnie jest w strefie euro. Niemcy mają inflację porównywalną z tą z początku lat 90. Dziennikarze pytają ekonomistów i polityków, kiedy ceny wyhamują i wszystko wróci do normy.
11 MIN CZYTANIA

DEBATA WIDEO: Skąd ta inflacja? Odpowiadają Kluza, Liberadzki, Sokal

Nie wiesz, skąd ta inflacja? Obejrzyj naszą debatę z udziałem wybitnych ekspertów. Wiele pytań i równie dużo trafnych odpowiedzi!

Prof. Dariusz Gątarek: „Przyczyn inflacji szukałbym poza Polską” [WYWIAD]

O bieżącej sytuacji gospodarczej w Polsce rozmawiamy z prof. Dariuszem Gątarkiem, światowej renomy ekonomistą zajmującym się tematyką zarządzania ryzykiem i wyceną pochodnych instrumentów finansowych. Byłym doradcą prezesa NBP Sławomira Skrzypka.
5 MIN CZYTANIA