Powiedzieć, że nastały wyjątkowo trudne czasy dla przedsiębiorców, to jakby nic nie powiedzieć. Ale skoro tę wiedzę już posiadasz, zapamiętaj arcyważną zasadę: nigdy nie przedkładaj wygody ponad bezpieczeństwo!

krzysztof oppenheim - zdjęcie
Krzysztof Oppenheim/Kancelaria Doradztwa Finansowego

Oto jak z obecnej perspektywy, a dokładniej – z perspektywy okresu od początku tzw. pandemii – postrzegam tych, którzy prowadzą w Polsce swoje biznesy. To trochę tak, jak bardzo długi wyścig kolarski – taki z przeszkodami. Do etapu, który zaczął się w marcu 2020 roku, stanęło „na starcie” blisko 2 mln zawodników (ci przedsiębiorcy prowadzili wtedy w sumie nieco ponad 3 mln firm).

W Polsce prowadzić własny biznes zawsze było ciężko, ale polowanie na przedsiębiorców – tak na ostro – zaczęło się od pandemicznych restrykcji. W efekcie wprowadzanych sankcji, z peletonu co miesiąc odpadali kolejni „kolarze”. Oto nieco danych o likwidacji lub zawieszeniach podmiotów gospodarczych z pierwszych miesięcy od ogłoszenia pandemii:
– marzec 2020 – ubyło 42 998 firm,
– wrzesień 2020 – ubyło 39 646 firm,
– grudzień 2020 – ubyło 47 252 firm,
– styczeń 202 – ubyło 45 947 firm
i tak dalej…

Globaliści postawili sobie ambitny cel, aby do 2030 roku w tym peletonie nie został ani jeden zawodnik… Nie wiemy dokładnie, jakie jeszcze przeszkody przed nami przedsiębiorcami. My zaś, mając wiedzę o tak „ambitnych” planach światowych pseudoelit, musimy robić wszystko, aby jechać dalej. Znaczy omijać stawiane nam przeszkody i nie dać złapać się w zastawiane na nas liczne pułapki.

Po cóż ten wstęp? To bardzo ważne: zastanów się, do kogo twoi wrogowie będą strzelać? Komu będą chcieli wepchnąć kij między szprychy? Otóż, mój drogi: nie ty jesteś celem tych ataków, tylko twoja firma!

Bo tak się to odbywa: globalistom pomagają wszelkie „systemowe” instytucje, czyli te, które mogą zastosować posiadaną broń przeciwko danej firmie (w tym m.in. skarbówka, ZUS, sanepid, PiP). To także banki, które mogą np. odmówić ci wznowienia kredytu obrotowego. W każdym jednak przypadku strzał (czasem niestety śmiertelny) skierowany jest w konkretny podmiot. A nie w osobę fizyczną.

Czy jesteś biznesowym kamikaze?

Może teraz wreszcie zrozumiesz, jak bardzo jesteś nierozważny prowadząc firmę jako jednoosobową działalność gospodarczą lub w formie spółki osobowej (spółka cywilna lub jawna). Bowiem, jeśli cię wtedy dopadną, to przegrasz po całości: wystawiłeś swoim oprawcom na odstrzał zarówno firmę, jak i cały posiadany majątek. W tym prywatny.

Jaki zatem jest ratunek przed opisanym zagrożeniem? Przecież to banalnie proste, nie trzeba tu Einsteina. Jeśli trafiony podmiot jest wydmuszką, a więc nie posiada żadnego majątku, pożegnasz się z nim bez wielkiego żalu. Oczywiście powinieneś także zadbać, abyś nie ponosił osobistej odpowiedzialności za zobowiązania takiego podmiotu (jest to proste, jeśli tym podmiotem jest np. spółka komandytowa).

Nie wystawiaj swojego majątku na cel!

Kiedy zatem jesteś w najgorszej sytuacji? Właśnie wtedy, gdy prowadzisz firmę jako osoba fizyczna prowadząca działalność gospodarczą, posiadasz znaczący majątek i powinie ci się noga. Czy raczej ktoś (system) ci tę nogę podstawi i się wywrócisz. Jeden celny strzał – i od razu tracisz wszystko. I firmę jako źródło dochodu, i cały majątek. Bowiem w tym wypadku firma i ty do jedno, a ty zlekceważyłeś najważniejszą „zasadę BHP”, której powinien przestrzegać każdy przedsiębiorca: prowadząc firmę, nie łącz nigdy majątku z działalnością operacyjną!

Wróćmy zatem do tytułu niniejszego poradnika. Jeśli potraktujesz firmę (tę, która prowadzi działalność operacyjną, a więc ma liczne zobowiązania) jako skarbiec – mogą cię łatwo trafić. A wtedy odpadasz od peletonu i wsiadasz do autobusu z napisem KONIEC WYŚCIGU. Nie wiem, czy bardzo cię pocieszy, że będziesz miał tu liczne towarzystwo.

Ale nie grozi ci wypadnięcie z peletonu, jeśli posłuchałeś moich rad i potraktowałeś firmę jak torbę na zakupy. Czyli – jeśli przez jakiś czas było tam jakieś cenne dobro – zdążyłeś tę „torbę” opróżnić. Twoi oprawcy zniszczyli ci jedynie właśnie tę „torbę”, która sama w sobie nie miała wielkiej wartości. Więc wyrzuciłeś ją do śmieci – i jedziesz dalej.

A może pamiętasz moją radę z poprzedniej części poradnika i, na wszelki wypadek, masz kilka toreb zapasowych? Trzymając się tego porównania: kto w domu zadowala się wyłącznie jedną torbą/siatką na zakupy? Nie uważasz, że to jest zabawne: dbamy o bezpieczeństwo zakupów spożywczych (mając w domu wiele toreb na sprawunki), a nie myślimy zupełnie o zabezpieczeniu naszego majątku. Mowa właśnie o tych przedsiębiorcach, którzy traktują firmę jak skarbiec: cały swój dobytek trzymają w jednej „torbie” i nawet nie chciało im się jej rozpakować. Jakby sami kusili złodzieja…

Czas na lekcję w terenie

Widzę frasunek na twojej twarzy. Zabieram cię zatem nad morze. Trochę sobie odpoczniesz, a przy okazji zrobimy na miejscu lekcję w terenie.
No, jesteśmy. Spójrz teraz uważnie przed siebie. Co widzisz? Że jest pięknie? A co mnie to obchodzi, przecież jesteśmy jeszcze w pracy. Czy widzisz te pływające przedmioty? Tak, te żółte i czerwone. Tak, to są boje. Już mocno poobijane, pewnie długo tu już pływają. A wiesz dlaczego utrzymują się na wodzie? Bo są w środku puste! Aluzję zrozumiał? Chyba tylko głupek schowałby tam biżuterię albo inne kosztowności, nieprawdaż?

Że co mówisz? Że jak ktoś się zamierzy i strzeli boję z karabinu to i tak pójdzie na dno? Masz w stu procentach rację! Jedna boja nie wystarczy, aby spełniała swoją rolę. Musi być ich co najmniej kilka. Przecież koszt takiej boi to pewnie ledwie kilkadziesiąt złotych, chyba na to cię jeszcze stać?

Ale wiesz co… wyobraź sobie jeszcze inną sytuację. Że ktoś wrzucił do morza nie te dwadzieścia boi, które tu widzisz, a na przykład sto tysięcy. Pływają jedna przy drugiej. A na brzegu stoi wandal (albo psychol?) z karabinem, który ukochał sobie zatapiać te boje i strzela do wybranych. Jakie jest prawdopodobieństwo, że zatopi wszystkie twoje, gdy masz ich cztery? Niemal zerowe, nieprawdaż? Czy teraz już rozumiesz, dlaczego radzę rejestrować podmioty WYŁĄCZNIE w wielkich ośrodkach miejskich?

To tyle na dziś. Jeśli choć trochę cię przekonałem, zajrzyj proszę raz jeszcze do poprzedniego odcinka, może przy drugim czytaniu bardziej się przekonasz do zamieszczonych tam porad: https://fpg24.pl/przedsiebiorco-bron-sie-przed-unicestwieniem-poradnik-oppenheima/

 

KRZYSZTOF OPPENHEIM: ekspert finansowy oraz od rynku nieruchomości, specjalizujący się m.in. w kredytach hipotecznych, przedsiębiorca. Od lipca 2016 roku prowadzi także kancelarię antywindykacyjną o specjalnościach: upadłość konsumencka, pomoc zadłużonym przedsiębiorcom, spory „frankowe”. Członek Zespołu Roboczego ds. Restrukturyzacji i Upadłości w Radzie Przedsiębiorców przy Rzeczniku MŚP. Więcej informacji na stronach: krzysztofoppenheim.pl i oppen-kredyt.pl
Poprzedni artykułWęgry mają miesiąc na „naprawę praworządności”. Potem stracą unijne pieniądze
Następny artykułDlaczego nie można znaleźć odpowiednich ludzi do pracy?